Opowiadanie SF: „Ostatni pionier”

12

OSTATNI PIONIER

Rozdział VI

 

Frost obudził się zdezorientowany. Pamiętał kataklizm z projekcji 26, który wyszedł z ram holograficznej rzeczywistości i ponownie się zmaterializował, wciskając go w czerń nieprzytomności, a w zasadzie śmierci, gdyż nikt przecież nie mógł przetrwać starcia z tak potężną siłą fali uderzeniowej. Nie wiedział, gdzie jest, ale nie niepokoiło go to. Czuł się zadziwiająco bezpiecznym, co dodatkowo potęgowało przekonanie, że znalazł się „po tamtej stronie”. Myśli miał trzeźwe, nie czuł natomiast ciała, nie potrafił ruszyć ręką, nogą, czy nawet palcem. Właściwie to nie wiedział jak to zrobić, jakby zapomniał o ich istnieniu.

 

W przestrzeni jakiej przebywał nie potrafił zidentyfikować żadnych kształtów, wzrok nie sięgał dalej niż metr.
Z ciemności nagle wyłoniło się niewielkie, białe światło, które powolnie zbliżało się do Dawida. Usłyszał kroki, a światło wraz z nimi odchylało się raz w jedną, raz w drugą stronę. Chwilę potem kroki ustały, a biały promień raził oczy Frosta. Dawid dostrzegł ludzką sylwetkę i dopiero teraz pojął, że kształt i wielkość świetlika odpowiadała lampie montowanej na hełmach skafandrów kosmicznych. Przed sobą widział zatem człowieka w uniformie, który w milczeniu go obserwował.

 

Kim jesteś? – Frost przez ładną minutę zbierał się, aby wypowiedzieć te słowa. Zapanowała męcząca cisza, która nienaturalnie się dłużyła. Przerwał ją metaliczny głos przetworzony przez wzmacniacz skafandra.

Wiesz … – padło z hełmofonu. Dawid, gdyby mógł, pokręciłby z niezrozumieniem głową.

Skąd mam to wiedzieć?

 

Przybysz ponownie nie odpowiedział od razu, jakby zbierał myśli próbując znaleźć odpowiednie słowa. Do złudzenia przypominało to bezpośrednią rozmowę z Ziemią, gdy już po paru dniach lotu, trzeba było oczekiwać kilkadziesiąt sekund na odpowiedź. A wszystko za sprawą rosnących odległości i opóźnień w docieraniu przekazu.

 

Popełnili błąd – postać w skafandrze zignorowała pytanie Frosta. – Powinni pozwolić odejść… wcześniej – dokończył.

 

Dawid próbował przetrawić usłyszane słowa, lecz mimo prób nadal pozostawały niezrozumiałym bełkotem.

 

Ale kto…?
…Próbowali naprawić – przerwał mu przybysz – ale za późno… Wyrwałem się i mogę odejść…

 

W tym momencie przybysz zadarł lekko głowę. Strumień światła z hełmu przestał razić Dawida i mógł on dostrzec wreszcie twarz dziwnego kosmonauty.
Frost oniemiał. Za szybą hełmu dostrzegł znajome z lustra rysy twarzy, oświetlone delikatnie wewnętrznym blaskiem skafandra. Rzucił okiem na korpus uniformu, gdzie widniał jego własny numer identyfikacyjny.

 

Świat zawirował mu przed oczami. Nie miał pojęcia, co się dzieje, zresztą kto w takiej sytuacji potrafiłby to racjonalnie wytłumaczyć? Miał wrażenie, że znalazł się w centrum koszmarnego snu, nad którym nie miał jakiejkolwiek kontroli. Oto bowiem toczył dialog z samym sobą w pomieszczeniu, którego granic nie potrafił dostrzec, nie czując własnego ciała, jakby lewitował w próżni.

Wtem mała przestrzeń wokół niego pojaśniała. Pomieszczenie rozjaśniło mocne światło dochodzące z dziwnego matowego stropu, zrobionego jakby z tysięcy tych krystalicznych nasion, które niedawno oblepiły mu skafander.

 

Znajdował się w jakiejś skalnej grocie o powierzchni zaledwie kilku metrów kwadratowych. W ścianach zauważył dwa przejścia prowadzące do kolejnych jasnych pomieszczeń. W jednym dojrzał część podwozia Fantoma, w drugim natomiast małą dżunglę ziemskiej roślinności – potężne, wysokie na metr trzciny celowo zmutowanej trawy oraz kilka, około półtorametrowych krzewów o szerokich, jak ludzkie dłonie liściach. To były gatunki, których cebulki zasadził w laboratorium. Aby osiągnąć takie rozmiary, ich rozrost musiał trwać ponad tydzień. Frost nie miał najmniejszego pojęcia, co robiły tutaj razem z nim i z lądownikiem.

 

Nagle poczuł na sobie ciężar. Jego ciało wróciło równie niespodziewanie, jak zniknął mu sprzed oczu tajemniczy przybysz. Dawid nadal jednak nie potrafił się poruszyć. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy coś grubego i oślizgłego przeszło wokół jego szyi, oddając jej swobodę ruchu. Dawid wzdrygnął się i spuścił głowę czemu towarzyszył potworny ból karku.

Ujrzał organiczną plątaninę. Dziesiątki owalnych, popielatych jakby korzeni i pnączy o grubości połowy ludzkiej ręki, tworzyło kokon oplatający ciało Frosta. Poczuł obrzydzenie i zebrało mu się na wymioty. W tym momencie pnącza drgnęły i niezwykle powolnym ruchem zaczęły ześlizgiwać się z ciała. Organiczne twory rozrzedziły się na tyle, że Dawid mógł dostrzec wśród nich swoją nagość. Nie był to pierwszy raz, gdy widział coś podobnego. Na oczy rzuciło mu się wspomnienie z Fantoma, kiedy podchodził do lądowania. Teraz już wiedział, że nie była to tylko halucynacja.

 

Wraz z osunięciem się ostatniego pnącza – odzyskał pełną władzę nad ciałem. Był jednak bardzo osłabiony, w efekcie padł na grząskie i wilgotne podłoże. Ziemia cuchnęła niemiłosiernie – zrozumiał, że wpadł we własne odchody.

 

Wygrzebanie się z tej nieprzyjemnej, małej niecki, kosztowało go sporo wysiłku. Usiadł na stercie porozrywanych chaotycznie i opróżnionych przez kogoś opakowań żywnościowych. Spojrzał na ścianę, do której jeszcze przed chwilą przymocowany był kokon z nim w środku. Wszystkie pnącza wniknęły gdzieś w ścianę, nie zostawiając po sobie żadnego śladu.
Dawid wciąż nic z tego wszystkiego nie rozumiał. Był zbyt wstrząśnięty i zmęczony, aby próbować składać całość do kupy.
Mocno zaczął doskwierać mu chłód. W kącie pomieszczenia dostrzegł swój skafander. Bez zastanowienia ruszył ku niemu…

 

Czytaj dalej – rozdział VII >>

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 14 Średnia: 4.1]
Zobacz także
12 komentarze
  1. CMDR Kethrax

    Bardzo dobre opowiadanie, świetnie się czyta, przygoda! :)

  2. Jake

    Przynudzanie opisami krajobrazu i zaczynanie od tychże opisów przestało być modne jakoś w roku 1887.

    1. Marcin Świątkowski

      Dziękuję za opinię :). Zapomniałem wspomnieć na wstępie, że jestem z przeszłości i niedługo tam wracam ;).
      Zaznaczę, że modę traktuję może nie lekceważąco, ale jednak z dużym dystansem. Co innego gdybym pisał dla zysku ;). Sądząc po ocenach opowiadania, na szczęście nie wszystkich zanudzam :).
      „Ostatni pionier” jest wyjątkowo opisowym opowiadaniem, ale myślę, że z ciekawym przesłaniem. Jake – Tobie polecam inne moje opowiadania, jak np. „Tym, których to zainteresuje”. Pozdrawiam!

  3. licho

    Podział na kilkuzdaniowce zniechęca. Coś „gryzie” w tekście, odrzuca czytelnika. Przynajmniej ja mam takie odczucie. Będę przyglądał się tej stronce… Ale życzę powodzenia i samozaparcia. Pisanie to trudny proces.

    1. Marcin Świątkowski

      Bardzo dziękuję za opinię, życzenia i zrozumienie :). Jestem świadom tych zgrzytów zawartych w tekście, w wielu miejscach nie czyta się po prostu płynnie niestety. Pracuję nad tą naturalną płynnością swoich tekstów. Natura mi tego nie dała, zatem nadrabiam pracą :).

  4. Malgorzata

    Świetne opowiadanie, ciekawy pomysł…pozdrawiam :)

    1. Marcin Świątkowski

      Bardzo się cieszę, że się spodobało :). Pozdrawiam również!

  5. mirek

    taak, ciekawe

  6. D.

    Dobre opowiadanie. Mam jednak jedno zastrzeżenie, ale tyczące się do wszystkich opowiadań: może by tak zrezygnować z nudnych, sztampowych i płaskich amerykańskich nazwisk, a spróbować czasem osadzić akcję wśród chociażby rodaków?:)

    1. Marcin Świątkowski

      Pozostaje mi tylko przyznać się do nadmiernego 'zamerykazowania’ moich pierwszych opowiadań – cóż, to chyba pozostałości efektu szczenięcej fascynacji kinem SF spod znaku Hollywood. W późniejszych opowiadaniach się opamiętałem :), niedługo wszystkie będą dostępne na Alien Hive.

  7. Tomek

    połączenie Matrixa z hmmm… Solaris? świetne :) pozdrawiam

    1. Marcin Świątkowski

      Dziękuję.
      Przyznam się szczerze, że inspiracją nie były wspomniane tytuły, lecz pewien odcinek „Z archiwum X” i książka „Fungus” H.A. Knighta :).

Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.