Film „Mute” / „Bez słowa” (2018) – opinia

 

  • Tytuł: Mute
  • Tytuł polski: Bez słowa
  • Premiera: 23 lutego 2018 (platforma Netlix)
  • Reżyseria: Duncan Jones
  • Scenariusz: Michael Robert Johnson, Duncan Jones, Damon Peoples
  • Zobacz zwiastun »

Film Mute (2018) – fabuła / opis:

Akcja filmu „Mute” toczy się w Berlinie przyszłości. Za 40 lat stolica dzisiejszych Niemiec stanie się miastem imigrantów, futurystyczną wersją Casablanki, gdzie kultura Zachodu będzie ścierać się z kulturą Wschodu. Niemy barman, Leo Beiler (Alexander Skarsgård), desperacko szuka swojej partnerki Naadirah (Seyneb Saleh), która zniknęła nagle w niewyjaśnionych okolicznościach. By dowiedzieć się prawdy, Leo musi wniknąć głębiej w mrok miasta i narazić się gangsterom.


Pamiętacie rewelacyjny film SF „Moon” z 2009 roku? Jego reżyser, Duncan Jones, myślał o ekranizacji „Bez słowa” już 15 lat temu. Teraz powrócił do tego autorskiego pomysłu science-fiction. Film „Mute” należy do uniwersum, jakie poznaliśmy w filmie „Moon”, ale nowa produkcja nie rozwija w żaden sposób tamtej historii, a zaledwie przedstawia kilka ujęć na dalszym tle, które do niej nawiązują. W filmie „Bez słowa” wystąpił m.in. Sam Rockwell, który wciela się w postać klona Sama Bella, oczywiście tylko epizodycznie.

Sam reżyser mówił o filmie w następujący sposób:

To w sporej części opowieść o rodzicielstwie. Przede wszystkim szukam odpowiedzi na pytanie, co to oznacza być dobrym ojcem?
Ten film łączy wszystko to, czym się zawsze fascynowałem – kino noir, science fiction, wyjątkowych ludzi, którzy mają problemy z powodu tego, kim czy też czym są.

A jak to ostatecznie wyszło?

 

FILM „BEZ SŁOWA” (2018) – OPINIA / RECENZJA

 

Niektóre filmy są tak beznadziejne, że dystrybutorzy powinni zwracać pieniądze za stracony czas. To byłoby nawet miłe. Pójść do kina, wynudzić się jak mops i dostać bilety na inny, może bardziej interesujący, seans. A co z serwisami streamingowymi? Myślę, za pewne produkcje Netfliks powinien przedłużać subskrypcje. O jeden dzień. Bardzo żałuję, że nikt nie zwróci mi czasu, jaki poświęciłem na obejrzenie filmu Duncana Jonesa.

Film „Bez słowa” stanowi doskonały przykład produkcji stworzonej po to, aby zmonetyzować cyberpunk. Pod koniec 2017 roku stała się to niezwykle popularna konwencja, głownie za sprawą premiery Blade Runnera 2049. Początek 2018 przyniósł nam serial „Altered Carbon”, co jeszcze mocniej rozbudziło apetyty widzów. Nie dziwię się.

Mam wrażenie, że istnieje niewiele produkcji, które doskonale radzą sobie z trudnym cyberpunkiem. Tutaj potrzebny jest pomysł na świat przedstawiony, odpowiednie jego umotywowanie. „Bez słowa” stanowi doskonały przykład złej realizacji zasad konwencji. Jako widz wręcz potykałem się o uproszczenia, denerwowały mnie plastikowe postacie, a najbardziej drażniła mnie sztuczność świata przedstawionego. Cała narracja jest zawieszona w próżni. Przyszłość w „Mute” przypomina nieudolnie wycięty karton. Po pierwszych dwudziestu minutach czekałem na to, aż ktoś się przewróci i zniszczy tę kiepską scenografię.

Wydaje mi się, że film miał być cyberpunkową wersją „Drive”. Zabrakło jednak polotu, umiejętności poprowadzenia historii oraz porządnego głównego bohatera. Milczący człowiek w „Bez słowa” jest doskonałą wydmuszką. Mimika twarzy Alexandra Skarsgårda, który wcielał się w postać Leo, jest na poziomie kamienia porzuconego na polu. Aktorstwo rodem z zajęć na prywatnej Akademii Przystosowania do Roli Aktora i Płodozmianu. Irytowała mnie ta papierowa postać. Bohater pojawiał się na ekranie i swoją obecnością niewiele wnosił. Równie dobrze mogłoby go tam nie być. Jego jedynym zadaniem było utrzymywanie narracji w jednolitej formie.

Po spojrzeniu na „Bez słowa” z perspektywy czasu widzę, że cała opowieść była drobno pocięta. Film składa się z drobnych fragmentów, które mają tworzyć spójną historię. Niestety, to się nie udało, ponieważ cała struktura po prostu się rozpada. Główny bohater ma być spiritus movens, ma być klamrą spinającą wszystko, ale ze względu na swoją słabość, doprowadza do jeszcze większego bałaganu.

Omijajcie „Mute” szerokim łukiem! Nie dajcie się zwieść trailerom, mogą wskazywać na atrakcyjny film, ale to tylko sprytny marketingowy montaż. Film jest szczególnie przykrym doświadczeniem dla osób lubiących cyberpunk. W każdej scenie widać zupełny brak zrozumienia konwencji, błędne przekonanie o tym, że wystarczy wrzucić trochę neonów i ciemnych uliczek, aby otrzymać interesującą produkcję opowiadającą o mrocznej przyszłości.
Film „Bez słowa” to bolesne rozczarowanie. Dowód na to, że najgorsze są te film, które usiłują udawać, że są dziełami interesującymi, że mają coś interesującego do powiedzenia. Tam nie ma nic. Pustka, próżnia i szczątki narracji. Bolesne rozczarowanie trwające blisko dwie godziny!

Jeżeli chcecie zmarnować trochę czasu, droga wolna. Ostrzegałem.

 

OCENA :


Adrian Jaworek

 

 

źródło: Kolegaliterat.pl

 

Zwiastun / Trailer


źródło foto: www.imdb.com/title/tt1464763/

 

FILMY SCI FI 2018 – PEŁNA LISTA »

Zobacz także:

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 4 Średnia: 4.8]
Komentarze (2)
Dodaj komentarz
  • RESTLESS COFFE

    FANTASTYCZNA STRONKA I BARDZO POMOCNE RECENZJE. DOCENIAM. POZDRO

    • AlienHive

      Dziękujemy! :)