Filmy Science Fiction 2025 roku – to już 14. edycja największej polskiej listy filmów Sci-Fi, w której podsumowujemy pełnometrażowe premiery w gatunku fantastyki naukowej. Czego możesz się spodziewać w poniższym zestawieniu? Spośród 164 zapowiedzianych filmów na całym świecie subiektywnie wybraliśmy najlepsze filmy SF 2025 roku. Obecnie lista obejmuje 23 pozycje, które są najbardziej warte obejrzenia. W ramach zestawienia przedstawiamy 11 pełnych recenzji oraz 6 krótszych opinii o obejrzanych filmach. Dla każdej prezentowanej pozycji dodaliśmy opis fabuły, zwiastuny, informacje o premierze i dostępności w Polsce. Obok streamingowych i kinowych hitów zawsze staramy się wyróżnić także propozycje mniej znane, niszowe i niezależne, którymi warto się zainteresować. Jednak w tym roku nie było to łatwe zadanie. Listę regularnie aktualizujemy, by dostarczyć najbardziej rzetelne podsumowanie roku dla fanów SF.
Filmy Science Fiction 2025 – Podsumowanie roku
Rok 2025 w science fiction zgodnie z przewidywaniami nie był wielkim przełomem i nie dostarczył nam tylu różnorodnych wrażeń, ile mieliśmy przyjemność oglądać w poprzednim roku. Zauważyłem jednak, że w 2025 roku próbowano dokonać lekkiego przesunięcia akcentów. Coraz wyraźniej widać bowiem, że sam rozmach przestaje być gwarancją zapamiętanego filmu. Oczywiście nadal powstają produkcje ogromne, imponujące technicznie, ale coraz częściej to nie one zostają z widzem na dłużej. Najciekawsze rzeczy dzieją się tam, gdzie twórcy próbują wykorzystać fantastykę naukową jako narzędzie do opowiadania o bardzo współczesnych lękach – o zautomatyzowanym świecie pracy, o technologicznej kontroli i kontroli technologii, o samotności w epoce cyfrowej czy o zwykłej potrzebie bliskości. Właśnie w tej mieszance widowiska i niepokoju rok 2025 okazał się zaskakująco bogaty.
Najmocniej widać to w samej czołówce zestawienia filmów SF. „Avatar 3” przypomniał, że spektakl nadal potrafi działać, jeśli stoi za nim konsekwentnie budowany świat i wyobraźnia większa niż sam astronomiczny budżet. „Bugonia” poszła natomiast w zupełnie inną stronę – to science fiction podszyte absurdalnym humorem i paranoją naszych czasów, gdzie granica między realnością a zbiorową obsesją zaczyna się niebezpiecznie zacierać. „Ewaluacja” z kolei pokazuje, jak mocno działa SF, gdy zamiast wielkiej skali dostajemy chłodny, duszny eksperyment społeczny, w którym przyszłość sprowadza się do bardzo intymnego pytania: kto właściwie ma prawo decydować o ludzkim życiu?
Do piątki najlepszym filmów science fiction 2025 roku w mojej opinii należą też dwa filmy, które przypominają, jak szeroki potrafi być sam gatunek. Netflixowy „Frankenstein” wraca do klasycznej historii, ale robi to z melancholią i emocjonalną powagą, która przywraca tej opowieści jej pierwotny sens – to historia o samotności, odrzuceniu i obsesji, zapodana iście po gotycku. „Mickey 17” działa natomiast jak czarna komedia o przyszłości, w której człowiek staje się dosłownie zasobem do wielokrotnego użycia. Pod płaszczem groteski kryje się tu bardzo współczesne pytanie o to, ile właściwie jest dziś wart pojedynczy człowiek w świecie systemów tak dużych, że trudno je dostrzec jednostce. Mimo, że wszystkie wspomniane filmy miały swoje wady, to jednak wniosły swoje więcej niż 3 grosze do historii gatunku.
Patrząc na cały rok, mam wrażenie, że science fiction znowu zrobiło to, co potrafi najlepiej: zamiast próbować zgadywać przyszłość, zaczęło opowiadać o teraźniejszości. O świecie pełnym niepewności jutra, technologii wymykającej się spod kontroli i społeczeństwie coraz bardziej zmęczonym szalonym tempem życia z nadmiarem bodźców oraz informacji. Obok filmów naprawdę inspirujących pojawiło się oczywiście trochę produkcji robionych z rozpędu albo według typowych algorytmów platform streamingowych. Zawiedziony jestem, że w 2025 roku znalazłem tak mało perełek wśród niszowych produkcji, które szczerze mógłbym Czytelnikom polecić. Ale nie ma co narzekać – kiedy w jednym roku obok siebie wsród najlepszych produkcji mogę postawić wielkie widowiska, dziwne autorskie eksperymenty i kilka naprawdę celnych historii o współczesności – to trudno mówić o słabym sezonie dla miłośnika science fiction.
Wydaje mi się, że właśnie dlatego poniższe zestawienie najlepszych filmów SF 2025 roku będzie dla Ciebie, Czytelniku, bardzo ciekawe. Można powiedzieć, że rok 2025 nie przyniósł jednej wielkiej rewolucji w kinie SF, ale potwierdził coś ważniejszego: gatunek pozostaje jednym z najbardziej elastycznych narzędzi opowiadania o świecie. A kiedy współczesność staje się coraz trudniejsza do zrozumienia, to właśnie science fiction okazuje się jednym z najtrafniejszych sposobów, by ją opisać.
Zapraszam do lektury i dzielenia się swoimi opiniami w komentarzu. W tym gatunku często różnice zdań bywają równie interesujące jak same filmy.
Jeśli natomiast lubicie nasze zestawienia i chcecie, aby nadal powstawały na łamach naszego serwisu, będzie nam bardzo miło, jeśli rozważycie symboliczne wsparcie naszej pracy. Redakcja działa całkowicie niezależnie i samodzielnie pokrywa koszty utrzymania serwisu, dlatego możecie postawić nam wirtualną kawę (TUTAJ) lub dołączyć do grona Patronów (TUTAJ).
Każda taka forma wsparcia pomaga nam dalej robić to, co lubimy najbardziej – oglądać, analizować i rozmawiać o kinie science fiction.
JAKIE FILMY SF 2025 WARTO ZOBACZYĆ?
Sortowanie wg rekomendacji AlienHive.pl
Produkcje, których jeszcze nie widzieliśmy – umieszczamy na końcu zestawienia
Avatar 3: Fire and Ash / Avatar: ogień i popiół
Kontynuacja filmu „Avatar: Istota wody” (2022).
Trzecia część mistrzowskiej jakościowo animacji Camerona.
Sprawdź zwiastun i informacje »
Opinia: „Avatar: Ogień i popiół” oglądany miesiąc po premierze wciąż potrafił wypełnić sobotni seans w IMAX-ie niemal do ostatniego miejsca – i to nie tylko zasługa wizualnego fajerwerku. Trzecia część działa sprawniej niż „Istota wody”: narracja jest szybsza, rytm pewniejszy, a finałowa bitwa ma w sobie tę kinową energię, po której wychodzi się z sali lekko oszołomionym. Cameron znów miesza znane motywy i stare patenty, ale robi to tak, że film wciąga, bawi i miejscami wzrusza – skoro obok mnie ktoś ocierał łzy, to znaczy, że emocjonalny silnik nadal działa.
Najmocniej wygrywają postacie Quaritcha i Neytiri – oboje przechodzą wiarygodne, nieoczywiste przemiany, które niosą film emocjonalnie. Gorzej wypada Varang: świetnie wprowadzona, potem zepchnięta na dalszy plan i wykorzystana zbyt schematycznie w finale. „Ogień i popiół” zachwyca rozmachem audio-wizualnym i kilkoma naprawdę dobrze poprowadzonymi postaciami, ale w drugiej połowie traci zbyt wiele na rzecz uproszczeń – niektórych wręcz rażących. Niemniej to wciąż wielkie widowisko, które ogląda się z przyjemnością – a więcej o tym, co działa, a co zawodzi, przeczytacie w pełnej opinii (link poniżej).
Ocena: 3+/4 (dr Gediman)
Przeczytaj pełną recenzję »
Bugonia
Kolejny film Yorgosa Lanthimosa (Lobster, Biedne Istoty). W rolach głównych Emma Stone i Jesse Plemons.
Zwiastun » | Premiera: 14.11.2025 (kina w Polsce)
Dostępność od 22.01.2026 – VOD (Amazon Prime Video, AppleTV, Rakuten TV itp.)
Opinia: „Bugonia” jest filmem, który potrafi na swój sposób zahipnotyzować i utrzymać widza w stanie czujnego oczekiwania. Lanthimos (jak zwykle) buduje napięcie nie hałasem, tylko rytmem i kontrolą. Od początku czuć pod skórą, że ta przedstawiona rzeczywistość zaraz się wywróci na drugą stronę, ale trzeba być cierpliwym w oczekiwaniu na moment, kiedy ten przewrót nastąpi. Absurd i satyra nie są tu dekoracją, lecz silnikiem opowieści o współczesnej podatności na paranoje, spiskowe skróty myślowe, a także ogólną potrzebę prostych wyjaśnień. To kino chłodne i precyzyjne zarazem, które miejscami jest mrocznie zabawne. Co najważniejsze – nie rozczarowuje: prowadzi do kulminacji konsekwentnie i z satysfakcjonującym ciężarem. A gdy ta kulminacja już przyjdzie, spowoduje uśmiech nawet u malkontentów.
Jednocześnie film ma swoje ograniczenia. Finał jest dość łatwy do przewidzenia – można jedynie nie domyślać się detali i jak do tego dojdzie. Niemniej, nie psuje to ogólnego wrażenia dobrego seansu. Do tego da się odczuć emocjonalny dystans, przez co nie każdy widz wejdzie w tę historię „sercem” – twórcy przeważnie trzymają widza na chłodnej obserwacji. Aktorsko Emma Stone wypada dobrze i funkcjonalnie dla tonu całości oraz ma także swoje momenty błysku. Za to Jesse Plemons to absolutny fundament tego filmu – gra z niesamowitą kontrolą i wewnętrznym napięciem jednocześnie, tworząc z pozoru stonowaną rolę, a jednak przejmuje całe sceny i nadaje całości sensowny, niepokojący ciężar. W tym filmie stworzył, zdaje się, najlepszą swoją kreację w karierze i chociażby dla niego, warto zobaczyć Bugonię.
Ocena: 3/4 (dr Gediman)
The Assessment / Ewaluacja
Dostępność: Amazon Prime Video (abonament)
Recenzja: „Ewaluacja” to zaskakująco dojrzałe kino science fiction, które nie ucieka w efekciarskie wizje przyszłości. Zamiast tego skupia się na relacjach, wyborach i cenie, jaką płacimy za lojalność – zarówno wobec innych jak i samych siebie. Film zaskakuje pozornym spokojem, potrafi mocno poruszyć emocjonalnie i stymuluje do zadawania pytań, które nie mają prostych odpowiedzi. Jeśli szukasz niebanalnej i stonowanej historii, która nie krzyczy, ale zostaje w głowie po seansie – „The Assessment” będzie dobrym wyborem. Zapraszam do lektury recenzji:
Ocena: 3/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
Frankenstein
Reżyseria Guillermo del Toro oraz doborowa obsada (m.in. Oscar Isaac, Christoph Waltz i Mia Goth) zapowiadają ciekawe dzieło. Oczekiwania najlepiej jednak nieco stonować, ponieważ film zadebiutuje na Netflix i nie jest to produkcja kinowa.
Zwiastun » | Premiera: 7.11.2025 (Netflix)
Opinia: „Frankenstein” w reżyserii Guillermo del Toro to adaptacja dopracowana niemal do granic maniery – formalnie imponująca, aktorsko bardzo solidna, a przy tym świadomie zachowawcza wobec samej opowieści. Film hipnotyzuje swoim klimatem i materialnością świata, ale im dalej w las, tym mocniej czuć, że to nie świeżość narracyjna jest tu priorytetem. Historia rozwija się wolno, momentami zbyt wolno – spokojnie można byłoby skrócić całość o dobre pół godziny bez uszczerbku dla sensu czy emocjonalnej logiki. Del Toro ewidentnie stawia na nieuchronność, a nie zaskoczenie i działa to tematycznie. Jednocześnie jednak sprawia, że trzeci akt tylko poprawnie domyka film i jedynie potwierdza kierunek znany od dawna. Brakuje tu świeżości.
Aktorstwo i realizacja skutecznie podnoszą ocenę całości. Oscar Isaac udanie buduje Frankensteina jako chorobliwie ambitną postać podszytą lękiem, natomiast Jacob Elordi nadaje Stworzeniu rzadko spotykaną cielesną i emocjonalną wiarygodność, stając się faktycznym rdzeniem filmu. Słabiej wypada wątek miłosny – zbyt rozmyty, jakby dopisany z obowiązku, nigdy tak naprawdę nie wchodzący w rezonans z główną osią opowieści. To wszystko składa się na seans, który trudno ocenić niżej niż 3/4: może nie jest to przełomowe spojrzenie na klasyczny mit, ale jakość wykonania, gotycki klimat i konsekwencja opowieści sprawiają, że – zwłaszcza jak na produkcję Netflixa – to absolutna liga mistrzów.
Ocena: 3/4 (dr Gediman)
Mickey 17
Dostępność: Max (HBO, abonament) + VOD na innych platformach
Sprawdź zwiastun i informacje »
Recenzja: Choć nowa produkcja ma błyskotliwe momenty i bardzo dobrą oprawę audiowizualną, a także świetnego Roberta Pattinsona w roli głównej, jego narracja grzęźnie nieco w nadmiarze wątków i chaotycznym prowadzeniu historii. To produkcja dość banalna i dosłowna w przekazie. Jednak mimo swoich niedociągnięć, jest to nadal kino, które angażuje bardziej niż większość nijakich produkcji SF ostatnich lat.
Ocena: 2,75/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję Mickey 17 »
Companion / Towarzysz
Dostępność: Max (HBO, abonament + VOD na wielu platformach)
Opinia: Postacie w „Towarzyszu” są zbyt powierzchownie przedstawione, by widz mógł się z nimi utożsamiać lub szczególnie przejąć ich losem, a scenariusz nie pozwala na pełne wybrzmienie potencjalnie ważnych wątków, przez co nie wymusza głębszych refleksji i przemyśleń po seansie. Mimo wad, „Companion” jest produkcją, którą dobrze się ogląda. Na plus zasługuje początek i poczucie niepewności w całym akcie wprowadzającym, dynamiczne ostatnie akty oraz kilka świetnych momentów czarnego humoru.
Ocena: 2+/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
Predator: Badlands
Dostępność: od 12 lutego 2026 na Disney+
Sprawdź wszystkie informacje o Predatorze Badlands »
Recenzja 1: Otrzymujemy klasyczne saj faj – Predator (teoretycznie z gorszego sortu), androidy, spektakularna obca planeta Genna, trochę żartów, dużo ruchu na ekranie. To kino, które nie udaje, że zmieni historię gatunku; raczej zaprasza widza na wizualną przejażdżkę, przy której popcorn znika aż miło.
Twórcy świadomie skierowali serię Predator w stronę familijnego blockbustera. Jak dla mnie aż za bardzo. Ton tego filmu jest inny niż to, do czego seria przyzwyczajała – jest lżejszy, bardziej przystępny, chwilami wręcz „miękki”. I właśnie tu pojawia się skojarzenie z tegorocznym „Supermanem”: nie chodzi o efekty ani stylistykę, ale o zdjęcie ciężaru i wejście w klimat prostego, przygodowego kina, które ma trafić do szerokiej widowni. Tak, to jest ta odsłona, w której Predator może rzucić żartem – i to nie jednym – twórcy się tego nie boją i traktują to jako część nowego kierunku. Czy tego chcemy, czy nie. Pełna recenzja pod poniższym linkiem:
Ocena: 2/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
Recenzja 2: „Predator: Badlands” to film, którego nikt nie zamawiał – i który wbrew wszelkim prawom logiki okazał się jedną z najświeższych rzeczy w tej marce od lat. Jeszcze na etapie pierwszego trailera, zanim ktokolwiek zdążył nacisnąć „play”, już słychać było lament: „Po co? Dlaczego? Jak to?”. Jakby świat naprawdę potrzebował jeszcze jednej kalki z 1987 roku, z obowiązkowymi bicepsemi i minigunem koszącym krzaki. Tymczasem Trachtenberg robi coś, co dla części fandomu graniczy z bluźnierstwem: wyrywa Predatora z muzeum nostalgii i daje mu własną, dziką historię. Z młodym Yautja w roli bohatera coming-of-age, z nowymi światami, zabójczymi zabawkami, nową energią i mitologią, która w końcu oddycha. Nie jest to odgrzewany kotlet, a porządnie przyprawiona i w zasadzie nowa potrawa. I jeśli ktoś ma ochotę marudzić, że „to nie jest mój Predator”, to… cóż, może właśnie dlatego warto obejrzeć ten film? „Strefa zagrożenia” opowiada bowiem historię, która łączy dziką energię serialu „Primal” z lekką meta-zabawą z fandomem, fragmentami intensywnego sci-fi, a dodatkowo ma ona pełnoprawny emocjonalny szkielet. To nadal Predator, ale inny niż wszystkie – bardziej intymny i ryzykowny, zaś momentami z dużą dawką kreatywnego szaleństwa. Zapraszam do lektury recenzji!
Ocena: 3/4 (Templar)
Pełna wnikliwa recenzja »
Ash
Zwiastun » | Premiera: 21.03.2025 (USA, limitowana)
Dostępność w Polsce: Prime Video (abonament)
Opinia: Film „Ash” to artystyczny ukłon w stronę VHS-owego horrorów science fiction z lat 80. Produkcja łączy neonową estetykę, synthową ścieżkę dźwiękową i powolne tempo prowadzenia narracji aż do mocnego finału. Początkowo twórcy skupiają się na budowaniu atmosfery, serwując wprowadzające sporo chaosu niejasne przebłyski retrospekcyjne, czym podsycają paranoję, zwłaszcza u głównej bohaterki. Fabuła rozwija się ospale, a napięcie dosłownie siada gdzieś w połowie filmu, ale jeżeli doczekamy do ostatniego aktu – czeka nas nagroda. Akcja filmu staje się dynamiczna, a widz wchodzi na terytorium luźno inspirowane m.in. „The Thing” Carpentera. Towarzyszą nam wówczas: sporo napięcia, survival i body horror, ciekawy klimat i – co ważniejsze – spora dawka praktycznych efektów specjalnych.
Pomimo że scenariusz jest zbyt uproszczony, a aktorsko Aaron Paul i Eiza González nie mają zbytniej przestrzeni na fajerwerki (Eiza gra nieco sztucznie), to jednak „Ash” potrafi dostarczyć staroszkolnej przyjemności. To nie jest film dla każdego, ale jeśli cenisz sobie psychodeliczny klimat, synthowy podkład muzyczny i klimat kina klasy B rodem z ery VHS – znajdziesz tu coś dla siebie. Całkiem nieźle się bawiłem.
Ocena 2/4 z malutkim plusikiem (dr Gediman)
The Shrouds / Zza grobu
Dostępność: CANAL+ online oraz VOD
Recenzja: „The Shrouds” to jedno z tych dzieł Cronenberga, które intrygują już samym punktem wyjścia: technologia jako narzędzie przedłużania żałoby i podglądania śmierci zamiast jej oswajania. Film zapowiadał się jako chłodna, lekko niepokojąca refleksja nad potrzebą kontroli nad tym, co ostateczne, i przez sporą część seansu rzeczywiście potrafi wciągnąć kameralnym klimatem, ascetyczną formą oraz konsekwentnie budowanym dystansem emocjonalnym.
Z czasem jednak ta obietnica zaczyna się rozmywać. Ambicje tematyczne wyraźnie wyprzedzają samą opowieść, a narracja traci spójność i siłę oddziaływania. „Zza grobu” pozostaje filmem ciekawym jako koncept i osobisty zapis refleksji i obsesji reżysera, ale bardziej prowokuje do analizy niż realnie porusza. To kino, które warto zobaczyć z ciekawości – z pełną świadomością, że intelektualne pytania nie znajdą tu satysfakcjonujących odpowiedzi. Więcej wniosków w pełnej recenzji – link poniżej.
Ocena: 2/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
28 Years Later / 28 lat później
Zwiastun » | Premiera: 18.06.2024 (świat – kina)
Dostępność: Max (abonament)
Opinia: Film „28 lat później” wzbudzał we mnie podczas seansu mieszane uczucia, by finalnie rozczarować. Choć miejscami potrafi uderzyć w ton znany z uwielbianej przeze mnie pierwszej części – surowy, bezlitosny klimat przetrwania i kilka emocjonalnych sekwencji (jak pewne pożegnanie) – to są to jedynie przebłyski i momenty, które nie składają się na spójną całość. Fabuła okazuje się chaotyczna i pełna niekonsekwencji. Zbyt wiele zwrotów i elementów fabuły trudno uzasadnić nawet w świecie ogarniętym epidemią, a scenariusz z każdą minutą coraz bardziej odkleja się od logiki, by ostatecznie 'odpłynąć’ w kulminacji.
Największym zawodem pozostaje druga połowa filmu i jego zakończenie – przerysowane, groteskowe, wręcz żenujące w swoim przesłaniu i formie. Zamiast zamknąć historię z godnością, film wpada w ton parodii, rozbijając wcześniej budowane napięcie i powagę. Styl zmienia się jak w kalejdoskopie – od thrillera psychologicznego, przez wręcz dokumentalną grozę, aż po pretensjonalny art-house – co może i miałoby sens w bardziej kontrolowanej narracji, ale tutaj wypada niespójnie.
Niemniej jednak „28 lat później” to przyzwoity horror sensoryczny, który bardziej epatuje dźwiękiem i obrazem, szarpanym montażem niż opowiada historię. Niestety, poza kilkoma dobrze zrealizowanymi momentami i dobrą grą aktorską nie oferuje, w mojej opinii, wiele nowego ani godnego zapamiętania.
Ocena 2/4 (de Gediman)
Wąwóz / The Gorge
Dostępność: Netflix
Recenzja: Film „The Gorge” to dość solidna produkcja streamingowa, w której można docenić pomysł, klimat (zwłaszcza we wnętrzu wąwozu) i dobrą obsadę. Ale dużym minusem są nielogiczności, niespójność i przewidywalność fabularna. W ramach produkcji starano się upchnąć zbyt wiele źle przygotowanych i poprowadzonych pomysłów. Można obejrzeć (nie tylko w Walentynki) i nawet dobrze się przy tym bawić, o ile obniżymy oczekiwania.
Ocena: 2/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
Tron: Ares
Kontynuacja kultowego filmu „Tron” (1982) oraz „Tron: Dziedzictwo” (2010).
Zwiastun » | Premiera: 10.10.2025 (Polska – kina)
Dostępność: Disney+ (abonament)
Recenzja: „Tron: Ares” to film, który potrafi oczarować ścieżką dźwiękową i wizualnym rozmachem, a jednocześnie rozczarowuje miałką fabułą i chaotycznym przeskakiwaniem między trzema estetycznie odmiennymi światami. Fani serii znajdą tu nostalgiczne przebłyski dawnego Gridu, ale to jedynie echo, nie prawdziwe rozwinięcie uniwersum. Pod powierzchnią krwiście neonowego spektaklu zieje narracyjna pustka, której film nie potrafi wypełnić. Oczarowuje zmysły, ale nie serce – efektowna wydmuszka bez duszy.
Ocena: 2/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
Jurassic World: Rebirth / Jurassic World: Odrodzenie
Dostępność: SkyShowtime od 3 lutego 2026 (abonament)
Sprawdź zwiastun i informacje »
Recenzja: Naprawdę, jestem zszokowany tym, jak bardzo słabo wyszło „Odrodzenie”. Przecież reżyser, Gareth Edwards, rozumie i lubi gatunek science-fcition. Dostarczył nam genialną interpretację “Godzilli” (2014), całkiem przyzwoitego „Łotra 1” (2016), ciekawą klimatycznie „Strefę X” (2010) czy ostatnio również przyzwoitego „Twórcę” (2023). To jest reżyser który potrafi robić filmy, ma smykałkę do łączenia epickości z intymnymi chwilami bohaterów. Nie mam pojęcia dlaczego tym razem stworzył filmowy koszmarek. „Dominiom” było filmem słabym, ale przynajmniej miało bohaterów, z którymi udało nam się zżyć przez lata. W nowej części JW nie ma po prostu nic godnego zapamiętania. Odradzam wizytę w kinie. Nawet w ramach opłacanego jakiegoś kinowego abonamentu kiedy wejście jest „za darmo”…
Ocena: 1/4 (Harap)
Przeczytaj całą recenzję »
M3GAN 2.0
Zwiastun » | Premiera: 27.06.2025 (Polska – kina)
Dostępność: SkyShowtime (abonament)
Opinia: „M3GAN 2.0” od samego początku nie udaje tego, czym nie chce być, i konsekwentnie idzie po bandzie. Sequel nie udaje pełnoprawnego horroru, nie próbuje też dorobić sobie ambicji, których nie uniesie: stawia na kicz, camp i lekkostrawną rozrywkę z wyraźnym skrętem w stronę akcyjnego sci-fi. Problem w tym, że wraz z tą decyzją znika coś, co wyróżniało jedynkę – poczucie niepokoju i podszyta ironią refleksja nad relacją człowieka z technologią, a także całkiem udane psychologiczne spojrzenie na relacje między-ludzkie. W dwójce zamiast tego dostajemy dość przeciętny akcyjniak, który zastępuje grozę gagami, puszczaniem oka do widza i stylistyczną nadpobudliwością. To kino bardzo płytkie i naiwne, ale uczciwe w swojej prostocie.
Da się ten film obejrzeć i bez większych wyrzeczeń – pod warunkiem odpowiedniego nastawienia. Jako niezobowiązująca zabawa „M3GAN 2.0” potrafi dostarczyć frajdy i to szczególnie fanom sci-fi, bo nawiązań do kultowych produkcji z przeszłości jest tu naprawdę sporo – czujne oko będzie miało co wyłapywać. Zgrzytem pozostaje jednak sam wygląd M3GAN – o ile w pierwszej części jej twarz, z charakterystycznie dużymi oczami, działała niepokojąco, ale jakościowo była wykonana wręcz świetnie, o tyle tutaj robot zwyczajnie odpycha wizualnie. Ta „facjata” męczy przy dłuższym obcowaniu i wybija z seansu; można się zastanawiać, czy to celowy zabieg, czy efekt uboczny decyzji produkcyjnych, ale efekt końcowy jest trudny do obrony. Cały sequel może się spodobać jako popcornowa ciekawostka, lecz trudno traktować go jako sensowne rozwinięcie potencjału serii.
Ocena: 2-/4 (dr Gediman)
Star Trek: Sekcja 31
Dostępność: SkyShowtime (abonament)
Sprawdź zwiastun i informacje »
Opinia: „Star Trek: Section 31” to film, który nie spełnia oczekiwań zarówno fanów serii, jak i nie przyciągnie do niej nowych widzów. Brak charakterystycznego klimatu dla serii oraz niewykorzystany potencjał postaci, a także płytka fabuła sprawiają, że jest to jedna z najsłabszych odsłon w historii pełnometrażowych „Star Treków”. Nudne dialogi i przewidywalne sceny akcji nie pomagają w budowaniu ani atmosfery, ani napięcia, co sprawia, że seans zwyczajnie jest nużący.
Ocena: 2-/4 (dr Gediman)
Przeczytaj całą recenzję »
The Electric State
Zwiastun » | Premiera: 14.03.2025 (Netflix)
Opinia: „The Electric State” kosztował Netflix ponad 300 mln $ i to widać po wizualnej stronie produkcji. Świat przyszłości jest dopracowany i odpowiednio detaliczny, a wszystkie postacie robotów wyglądają namacalnie. Nie czuć tutaj CGI i niestety nie czuć również klimatu onirycznych ilustracji Stålenhaga, na których oparto film. Kilka udanych kadrów to stanowczo za mało. Niestety, historia kompletnie nie nadąża za stroną wizualną – fabuła jest schematyczna, bohaterowie płascy, a emocjonalny rdzeń filmu wydaje się wymuszony. Główni aktorzy starają się nadać głębi swoim postaciom, ale nie dostają do dyspozycji wystarczająco angażującego materiału. Zbyt oczywista ekspozycja i przewidywalny rozwój wydarzeń, a także prostota i infantylność produkcji dla bardzo młodego widza sprawiają, że film, zamiast wciągać, to długimi momentami niestety potwornie nuży.
Ocena: 2–/4 (dr Gediman)
40 Acres
Zwiastun » | Premiera: 2.07.2025 (kina USA)
Afterburn
W filmie wystąpią m.in. Dave Bautista, Samuel L. Jackson i Olga Kurylenko.
Zwiastun » | Premiera: 21.08.2025
Dalloway / Rezydencja
Pisarka, Clarissa przyjmuje rezydenturę w Instytucie Ludovico, aby pracować nad swoją kolejną powieścią z pomocą Dalloway, systemu sztucznej inteligencji. W miarę rozwoju powieści Dalloway staje się niepokojąco nadgorliwy.
Zwiastun » | Premiera: 16.05.2025 (Festiwal w Cannes)
Love Me
Ich nietypowy romans jest okazją do eksplorowania pytań o to, co definiuje człowieczeństwo i miłość.
Resurrection / Zmartwychwstanie
Zwiastun » | Premiera: 22.05.2025 (Festiwal w Cannes)
The Running Man / Uciekinier
Remake kultowego filmu „Uciekinier” z 1987 roku z Arnoldem Schwarzeneggerem, który bliżej będzie prozie Stephena Kinga.
Xing He Ru Meng / Per Aspera Ad Astra
Chińska produkcja naładowana akcją i efektami. Propozycja dla miłośników „Wszystko wszędzie naraz”.
Zwiastun » | Premiera: 5.07.2025 (Chiny)
Kosmiczna kawa
Mamy nadzieję, że dostarczyliśmy Ci wartościowych informacji i ciekawych spostrzeżeń.
Jeśli chcesz wesprzeć naszą pracę i pomóc nam przemierzać kosmos, możesz to zrobić na dwa sposoby:
Pomóż nam utrzymać niezależność. Gorąco dziękujemy za każde wsparcie!
Zobacz poprzednie nasze zestawienia filmów SF:
- Filmy Science Fiction 2026 roku | 33 tytuły
- Filmy Science Fiction 2024 roku | 40 tytułów
- Filmy Science Fiction 2023 roku | 50 tytułów
- Filmy Science Fiction 2022 roku | 44 tytuły
- Filmy Science Fiction 2021 roku | 51 tytułów
- Filmy Science Fiction 2020 roku | 39 tytułów
- Filmy Science Fiction 2019 roku | 52 tytuły
- Filmy Science Fiction 2018 roku | 82 tytuły
- Filmy Science Fiction 2017 roku | 75 tytułów
- Filmy Science Fiction 2016 roku | 41 tytułów
- Filmy Science Fiction 2015 roku | 39 tytułów
- Filmy Science-Fiction 2014 roku | 27 tytułów
- Filmy Science-Fiction 2013 roku | 25 tytułów
- Filmy Science-Fiction 2012 roku | 22 tytuły
Będzie podsumowanie 2025 roku? Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam
Tak, będzie. W zasadzie już większość filmów na liście ma opinię od nas. Jeszcze muszę zmierzyć się z dwoma tytułami, od których notorycznie się odbijam, ale dam radę. Poskładam całość i przed publikacją listy na 2026 rok, będzie aktualizacja. Zatem proszę pozostać czujnym :)
Pozdrawiam
I już podsumowanie jest gotowe – miłej lektury!
Kurczę strasznie słabo to w tym roku wygląda :/ Może jakaś lista książek sci-fi? Wszystkie klasyki już dawno przeczytałem i ostatnią w miarę nową pozycją był „Projekt Hail Mary”, oraz „Problem trzech ciał”, który strasznie mnie zanudził
Dzięki za listę ,, jesteście kapitalni! Wiele tytułów tu poznałem, w części , które warto poznać.
Coś fantastyka jest w odwrocie … jakoś … tak, straciliśmy marzenia?
Gdzie są wszyscy twórcy S-F?
Komercja zabiła ? pomysły się skończyły …
O ile lista filmów jak zwykle jest sporządzona rzetelnie o tyle same filmy .. jakieś takie miałkie …
No co? Ponarzekać nie wolno ?
A można ponarzekać, jak najbardziej ;)
Dziękujemy za dobre słowo i że jesteś z nami już jakiś czas.
A filmy? Brakuje powiewu świeżości i odważnych wizji, zwłaszcza kosmicznego i klasycznego SF.
Ale .. nie w każdym roku robią Odyseję, Interstellar, Matrixa czy Diunę ;).
My staramy się cieszyć tym, co jest – dzieje się i to najważniejsze, gatunek nie umarł.
Niech próbują, za którymś razem – nawet przez przypadek – wyjdzie komuś jakiś przełom. Cierpliwie czekamy :)
Tak propo produkcji S-F, może to nie jest nowy film ani serial, ale od dłuższego czasu poluję na niego i nie mogę sobie przypomnieć tytułu. Może tutaj ktoś skojarzy serial z lat 2000 ( oczywiście nie podam dokładnej daty bo nie pamiętam… )
Serial był produkowany na modłę seriali S-F lat 90′, był tylko jeden sezon ( został anulowany ), efekty specjalne jakoś nie powalały. Ale serial miał swój urok.
Jakiś facet z Ziemi rozbija się na obcej planecie w nie znanej galaktyce, jedynie kto może mu pomóc odnaleźć drogę na ziemię jest garstka buntowników którzy w ramach pomocy, pomogą mu odnaleźć Ziemię.
Proponuję zacząć używać AI. W końcu jesteśmy na odpowiednim forum… ;)
DeepSeek tako rzecze w nurtującej cię kwestii:
Na podstawie opisu, który podałeś, najbardziej pasującym tytułem wydaje się „Planeta skarbów: Podróż do nieznanego” (Treasure Planet: The Journey Begins) – ale to animacja, więc raczej nie to. Inną możliwością jest „Lost in Space” (Zagubieni w kosmosie), ale to remake z lat 90., który miał więcej sezonów.
Jednak Twój opis bardziej pasuje do mniej znanego serialu „The Adventures of Captain Zoom in Outer Space” (1995) – choć to film, a nie serial. Albo „Space Rangers” (1993), który miał tylko jeden sezon i opowiadał o grupie żołnierzy na obcej planecie.
Jeśli chodzi o seriale z lat 2000, które zostały anulowane po jednym sezonie i pasują do opisu:
„Firefly” (2002) – choć tu raczej chodziło o załogę statku, a nie rozbitka.
„Defying Gravity” (2009) – ale akcja dzieje się w układzie słonecznym.
„The Dresden Files” (2007) – ale to fantasy, nie SF.
Czy może chodzi Ci o „Earth 2” (1994-1995)? To serial o kolonistach, którzy rozbijają się na obcej planecie i próbują przetrwać. Miał tylko jeden sezon i klimat podobny do starych produkcji SF.
Jeśli żaden z tych tytułów nie pasuje, możesz spróbować zawęzić kryteria:
Czy główny bohater był sam, czy miał towarzyszy?
Czy planeta była zamieszkana przez obce cywilizacje, czy była dzika?
Czy efektów specjalnych było mało, czy po prostu były kiepskiej jakości?
Możesz też sprawdzić listy anulowanych seriali SF, np. na IMDb lub TV Tropes.
Ciekawe czy trafił?
Dzięki za kolejną listę :)
Jest w czym przebierać i oglądać :)
Proszę bardzo :) Mam nadzieję, że dodamy więcej ciekawych tytułów im dalej w rok.