- Film Zza grobu (Całuny)
- Tytuł oryginalny: The Shrouds
- Premiera:
- na świecie: 20 maja 2024 (Festiwal Filmowy w Cannes)
- w Polsce:
– 1 listopada 2024 (Limitowana)
– wrzesień 2025 (VOD) - kina na świecie (25 kwietnia 2025)
- Reżyseria: David Cronenberg
Fabuła i Opis
Fabuła „The Shrouds” skupia się na wybitnym biznesmenie Karshu, który po śmierci żony tworzy rewolucyjną technologię o nazwie GraveTech. Technologia ta pozwala żyjącym monitorować zmarłych w ich całunach, co początkowo wzbudza sporo kontrowersji, ale z czasem staje się hitem rynkowym. Tymczasem zostają zbezczeszczone groby wzbogacone o technologiczne rozwiązania, w tym grób żony głównego bohatera. Karsh zaczyna szukać sprawców.
Film Zza grobu (The Shrouds, 2024) – Recenzja / Opinia
Cronenberg znany jest z doskonałych dreszczowców science-fiction jak „Mucha”, „Skanerzy”, „eXistenZ”. W zeszłym roku uraczył widzów niepokojącą wizją w filmie „Zbrodnie przyszłości”. Do swoich dzieł zawsze wnosi on swój charakterystyczny styl. Jego filmy często eksplorowały tematykę ludzkiego ciała i umysłu oraz potrafiły budować napięcie, podświadomy niepokój oraz poczucie niemal fizycznego dyskomfortu u widza.
Film „Zza grobu” Cronenberga w niekonwencjonalny sposób eksploruje temat śmierci i żałoby, odwracając naturalną funkcję całunu od ukrywania do ujawniania. Reżyser opisuje pomysł na nową technologię jako rodzaj specyficznego pośmiertnego, cmentarnego kina, które pozwoli śledzić proces rozkładu.
To kolejny kontrowersyjny temat przedstawiany przez słynnego reżysera, który w rozmowie z serwisem Variety, ujawnił, że jego osobiste doświadczenia odegrały istotną rolę w kształtowaniu fabuły tego filmu oraz doprowadziły go do stworzenia tej mrocznej opowieści o technologicznej eksploracji życia po śmierci. 7 lat temu Cronenberg przeżywał bowiem żałobę po utracie żony, która stała się źródłem inspiracji dla filmu. Dla niego tworzenie „The Shrouds” było nie tylko ćwiczeniem technicznym, ale również emocjonalnym.
Czy reżyserowi udało się przelać swoje myśli na „kliszę” filmową, na tyle dobrze, aby zainteresować widza i nim wstrząsnąć?
Cóż… „Zza grobu” to film, który zapowiadał się ciekawiej, niż ostatecznie potrafi się domknąć. Do mniej więcej połowy seansu Cronenberg sprawnie prowadzi widza przez kolejne warstwy tej osobliwej historii, budując kameralną wizję wycinka przyszłości, w której technologia nie służy wygodzie ani rozrywce, lecz staje się narzędziem radzenia sobie z żałobą. To kino chłodne i wycofane, a momentami wręcz ascetyczne – i paradoksalnie właśnie wtedy działa najlepiej. Estetyka kadrów jest uporządkowana i przyjemna w odbiorze, a aktorstwo – stonowane i pozbawione tanich emocji – co dobrze wpisuje się w świat ludzi, którzy bardziej analizują własne uczucia, niż pozwalają im wybrzmieć.
Im dalej jednak w narrację, tym wyraźniej widać, że film zaczyna grzęznąć we własnych ambicjach. Motywacje bohaterów tracą klarowność, a fabuła sprawia wrażenie coraz słabiej zszytej. Z dialogami bywa różnie. Mimo że film można uznać za generalnie „przegadany” rozmowy między bohaterami zamiast budować napięcie lub pogłębiać relacje, często przechodzą w suchą ekspozycję lub brzmią zbyt „wytłumaczeniowo”, co odbiera filmowi jego wcześniejszą … nazwijmy to – subtelność. I tak właśnie, gdzieś od połowy filmu intelektualna ciekawość zaczęła u mnie ustępować obojętności, bo „Zza grobu” przestaje rozwijać temat, a zaczyna go uporczywie powtarzać.
W efekcie „The Shrouds” zostawia po sobie raczej chłodne wrażenie. Jako koncept – opowieść o technologii wchodzącej w intymną przestrzeń śmierci i pamięci o zmarłych bliskich – ma potencjał i kilka naprawdę trafnych obserwacji o potrzebie kontroli nad tym, co niekontrolowalne. Te idee są intrygujące i na swój sposób ciekawe, ale sama opowieść nie potrafi ich sensownie unieść, ani rozwinąć. To film bardziej do analizy niż do przeżycia, ciekawszy jako sygnał twórczych obsesji Cronenberga niż jako w pełni satysfakcjonujące doświadczenie.
Trailer / Zwiastun
Już sam pomysł mnie zainteresował do tego stopnia, by wrzucić film do topki „Koniecznie obejrzeć”