Film „Han Solo” – Opinia na gorąco

 

Wg mnie Alden Ehrenreich, wcielający się w Hana Solo, niestety nie udźwignął tego filmu, gdyż nie jest specjalnie dobrym aktorem. Stworzył on postać przede wszystkim pozbawioną charyzmy, dość jałową i mało ciekawą. Cóż z tego, że często się uśmiecha i mruży oczy, starając się na swój sposób interpretować Forda, skoro za tą mimiką nie stoją prawdziwe emocje i zawadiacki, naturalny błysk. Przez większość część filmu odnosiłem wrażenie, że to nie Solo jest główną postacią tej produkcji. Alden gdzieś zaginął wśród lepszych kolegów i koleżanek po fachu.

Znacznie lepiej wypada Glover jako Lando, który tworzy ciekawą, intrygującą postać i absolutnie nie można mu przypiąć łatki „plastikowego” bohatera. Emilia Clarke jest znacznie lepsza i dojrzalsza niż w ostatnim Terminatorze. Najjaśniejszą postacią produkcji jest jednak Beckett – wcielający się w niego Harrelson jest klasą samą w sobie. Do tego plusiki w postaci Chewiego i L3.
Niestety Paul Bettany nie pasował mi do roli „złola”. Mimo oszpecenia i dużej ekspresyjności nie zdołał on przykryć szarmanckiej aury pełnej wewnętrznej dobroci, która wręcz bije z jego twarzy (efekt niedawnych Avengers?).

Ten film nie dźwiga jednak gra aktorska, nawet nie cała historia o kryminalnym półświatku, lecz tło na jakim się rozgrywa, namacalny świat na dalszym planie pełen detali tak szczegółowych, że aż głowa może rozboleć – w pozytywnym znaczeniu. Mamy tutaj porządny kawałek science-fiction, bez Mocy, bez Jedi, lewitacji i innych „mumbo-jumbo”, a jednocześnie przepych różnorodności odpowiedni do całej gwiezdnej sagi.

 

Dodatkowa sprawa – świadome zaciemnienie (nie mylić z „mrokiem”). Świat w „Solo” jest szary, ponury i ciemniejszy niż niektóre obrazy z „Rogue One”, zupełnie jakbyśmy razem z bohaterami powoli próbowali wyrwać się z tej „zapomnianej dziury” z jakiej się wywodzą. Atmosfera filmu jest jednak zbyt lekka, abyśmy mówili tutaj o mrocznym klimacie.

„Solo” to głównie kino akcji, które przyjemnie się ogląda, zwłaszcza skupiając się na oprawie audio-wizualnej. Bohaterowie rzadko wymieniają się długimi dialogami, ale akcja nie pędzi stale na złamanie karku i znajdzie się miejsce na spowolnienia, które ułożą fabułę.
Wątki fabularne jednak nie zachwycają i nas nie porwą, gdyż są przewidywalne, ale w tym elemencie jest i tak lepiej niż się tego spodziewałem. W paru momentach mniej uważni widzowie mogą poczuć lekkie zaskoczenie, a co istotne – całość jest spójna i nawet zgrabnie spina się z wydarzeniami, które mają nastąpić w dalszych częściach gwiezdnej sagi.

Film „Solo: A Star Wars Story” jest bardziej zbliżony klimatem do „Rogue One” niż do dwóch ostatnich części „Star Wars” i szczerze przyznam, że mimo mankamentów – ten kierunek bardziej mi odpowiada niż ciągnięcie przygód Kylo i Rey. Muszę się także zwierzyć, że w przypadku „Solo” nie pasował mi kompletnie główny motyw muzyczny sagi „Gwiezdne wojny”, jaki próbowano czasem przemycić w trakcie filmu. To już nie ten klimat. Pierwszy raz miałem uczucie oglądania dzieła tak odrębnego od głównego nurtu… Co ważniejsze nie było mi z tym źle.

Największym mankamentem filmu jest niemożność przejmowania się losami bohaterów. To niestety efekt uboczny tworzenia produkcji opowiadającej o losach kilku dobrze znanych postaci, o których wiemy już sporo i – to co najważniejsze – wiemy, że przeżyć po prostu muszą. Zatem przyjmujemy kolejne zwroty akcji bez większej ekscytacji.
O owym braku ekscytacji można mówić w kontekście całego filmu. Za wyjątkiem efektów specjalnych i scenografii – wszystko bowiem nie jest tutaj złe, lecz także nie jest na tyle dobre, aby mogło zachwycić.
Otrzymaliśmy kino środka, które krzywdy Wam nie zrobi, ale też Was nie porwie.

Czy to dobrze, że wytwórnia zdecydowała się na ekranizację losów młodego Solo? Na to pytanie zapewne każdy z Was odpowie inaczej. Osobiście film zobaczyłem i pomimo, że nie wnosi on praktycznie nic świeżego oraz naprawdę interesującego zarówno do uniwersum, jak do uzupełnienia samej postaci Hana Solo – bo przecież w tym filmie, jest on już osobą w pełni ukształtowaną, to jednak wizyty w kinie nie żałuję. Może ta odpowiedź pomoże Wam w decyzji, czy wybrać się na seans.

 

OCENA :


Dr Gediman

 

 

FILM „HAN SOLO” – ZWIASTUNY i INFORMACJE »

SF 2018 – WSZYSTKIE FILMY SCI-FI »

 

źródło foto: imdb.com/title/tt3778644/videogallery?ref_=tt_pv_vi_sm

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 6 Średnia: 5]
Komentarze (0)
Dodaj komentarz