Gra „Robocop: Rogue City” (2023) – Recenzja

0

Gra „Robocop: Rogue City” z 2023 roku to trzecie podjęcie próby przeniesienia klasyki kina lat ’80 na pole gier komputerowych (i konsolowych) przez polskie studio Teyon. Pierwsza gra, „Rambo The Video Game”, okazała się porażką. Druga, „Terminator: Resistance”, zaskoczyła graczy (i niektórych krytyków) tym, jak wspaniale rodzimi deweloperzy odnaleźli się w uniwersum wykreowanym przez Jamesa Camerona. Jak poradziła sobie ich najnowsza produkcja? Odpowiedź brzmi: nieźle. Dlaczego tylko/aż tak? Odpowiadam w poniższej recenzji.

 

  • Gra Robocop: Rogue City
  • Developer: Teyon
  • Wydawca: Nacon
  • Gatunek gry: Sci-Fi/Horror/Akcja
  • Data wydania: 02.11.2023
  • Platformy: Windows, Xbox Series X/s, Playstation 5

 

Gra Robocop: Rogue City (2023) – Recenzja / Opinia

 

Zanim przejdę do odpowiedzi na postawione pytanie we wstępie recenzji, opowiem o kilku kwestiach formalnych. Akcja gry „Robocop: Rogue City” dzieje się między drugą a trzecią częścią filmu, znajdziemy w niej wątki z obu tych obrazów. Wcielamy się w zabitego na służbie policjanta Alexa Murphy’ego, którego ciało zostało wykorzystane przez korporację OCP do stworzenia cyborga mającego zaprowadzić porządek na ulicach Detroit, ogarniętej chaosem metropolii przyszłości.

Fabularnie jest ciekawie, twórcy odwołali się do cyberpunkowych korzeni Robocopa. Wielokrotnie w trakcie rozgrywki pojawia się pytanie, czy nasz bohater to człowiek zamknięty w elektronicznym pancerzu, czy to tylko kawałek elektroniki wspomagany w obliczeniach ludzkim mózgiem. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć zabawy osobom zainteresowanym produkcją Teyonu, ale pod względem fabularnym nie ma się do czego przyczepić, poza może jedną rzeczą. Uczciwie muszę bowiem przyznać, że w pewnym momencie łatwo domyślić się rozwiązania głównej intrygi.

Sama rozgrywka była dla mnie sporą zagadką przed ukazaniem się gry. Robocop to postać o niewielkiej mobilności, niczym kroczący czołg. Obawiałem się, że przez to zabawa okaże się powolna i monotonna. Na szczęście myliłem się – mimo że faktycznie Alex w swojej zbroi nie porusza się jak chociażby Prorok z serii „Crysis”, to nadal jest dość dynamicznie. Dodatkowo wymiany ognia generują mnóstwo pyłu, odłamków i krwi, w związku z czym jest naprawdę przyjemnie.

Dodatkowo, w grze „Robocop: Rogue City” mamy prosty system rozwoju postaci – za zdobyte punkty doświadczenia możemy ulepszać cechy protagonisty, zyskując przykładowo możliwość namierzania miejsc, w które należy strzelić, aby rykoszet trafił przeciwnika, zwalniać na chwilę upływ czasu, wzmocnić osłony albo… rozwinąć w sobie wyższy poziom wiedzy psychologicznej, który spowoduje odblokowanie nowych linii dialogowych. Te z kolei mają wpływ na pewne wydarzenia, bo gra cechuje się dozą nieliniowości i ma kilka różnych zakończeń. Również ikoniczny pistolet Murphy’ego, Auto-9, możemy ulepszać za pomocą znalezionych w specjalnych skrzyniach przewodników i specjalnych płytek drukowanych, na których wspomniane przewodniki musimy w odpowiedni sposób umieścić.

Bardzo dobrze wypadają kwestie dźwiękowe – wraca świetny motyw przewodni serii, w czasie walk towarzyszy nam pompujący adrenalinę synthwave, a Alexowi głosu użycza aktor, który wcielił się w niego w pierwszej i drugiej części filmu – Peter Weeler. Pozostali aktorzy głosowi nie są już z obsady filmów, ale i tak wypadają naprawdę nieźle. Co do efektów dźwiękowych to również nie mogę się do niczego przyczepić. Jest po prostu bardzo przyzwoicie.

Skoro, póki co, o wszystkim piszę w superlatywach, to czemu we wstępie napisałem, że gra „Robocop: Rogue City” wypada tylko/aż „nieźle”?

Spieszę z odpowiedzią.
Teyon chwalił się, że do produkcji R:RC wykorzystał świeżutki silnik Unreal Engine 5, napędzający chociażby sławetne demo „The Matrix Awakens”. I faktycznie, na pierwszy rzut oka wszystko prezentuje się świetnie, NPC wyglądają niczym żywcem wyjęci z filmu, a użycie technologii „nanite” powoduje, że etap rozgrywający się w kamieniołomach ma prawdopodobnie najlepiej odwzorowane skały historii gier, ale…

Przy pierwszym kontakcie z grą poczułem się, jakbym uruchomił tytuł na pierwszej wersji Unreal Engine 3, a nie UE5. Tekstury były paskudnie rozmazane i doładowywały się przy każdym ruchu sterowanej przez nas postaci. Tego naprawdę się nie spodziewałem.
Animacja i mimika NPC to też jakiś żart, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak perfekcyjnie odwzorowano wygląd postaci. Fizyka przedmiotów i system kolizji również szwankują, przez co często zabici przeciwnicy sami zajmują się sprawami własnego pochówku, a po śmierci grzecznie zapadają się pod ziemię. Podobnie dzieje się, z przedmiotami, które nasz dzielny cyberpolicjant może podnosić i miotać w przeciwników. Coś takiego nie powinno mieć miejsca w grze z 2023 roku!

Kolejnym zarzutem wobec gry „Robocop: Rogue City” jest skala lokacji, w której spędzimy najwięcej czasu rozgrywki. O ile miejsca, które odwiedzamy jednorazowo, jak chociażby wspomniane wcześniej kamieniołomy, są odpowiednich rozmiarów, o tyle centrum Detroit (w którym ma miejsce akcja gry), miasta które w szczycie miało ponad milion obywateli, jest mniejsze niż podlubelska wieś, w której się wychowywałem (niecały tysiąc mieszkańców). No i sama postać dzielnego cyborga jest komicznie mała względem NPC – w filmie miał on ok. 190 cm i górował nad większością pojawiających się tam bohaterów, w grze natomiast jest jakiś taki… tyci.

Jest jeszcze trochę pomniejszych błędów, jak chociażby niczym nieuzasadnione spadki animacji w niektórych momentach, dziwne artefakty pojawiające się od czasu do czasu na ekranie czy osobliwe zachowanie NPC w przerywnikach filmowych. Grałem na XSX i XSS, gra ani razy nie wysypała się do ekranu startowego konsoli, ale z tego co widziałem, taka sytuacja dość często zdarza się na PS5, a to już bardzo duży minus.

W związku z powyższymi problemami, mam nadzieję, że deweloperzy gry „Robocop: Rogue City” mocno wezmą się za stronę techniczną swoich gier, bo widać, że świetnie czują klimat franczyz, które wybierają do swoich gier. Czuć i widać, że wkładają oni w nie mnóstwo serca. Niemniej jednak, nie da się wiecznie jechać na nostalgii i miłości graczy do danych uniwersów. Bardzo, bardzo dobrze bawiłem się przy recenzowanej produkcji i moje serce aż krzyczy, żeby wystawić jej maksymalną ocenę. Rozsądek jednak każe trochę przytemperować dziecięcy entuzjazm, bo wspomniane przeze mnie problemy techniczne potrafią zepsuć zabawę. Co do oceny, serce mówi 4/4, rozum mówi 2/4, więc niech to ostatecznie będzie 3/4 w skali Alien Hive.

 

OCENA:

Harap

 

 

Zwiastun gry

 

 

Gry Science-Fiction >>

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 3 Średnia: 4.7]
Zobacz także
Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.