Film „Ex Machina” – co determinuje człowieka? Recenzja

6

Film „Ex Machina” jest dziełem niszowym, szytym na miarę kin studyjnych, gdzie z reguły nie ma problemów z ciszą na sali. A ta, jak się okazuje, będzie niezbędna by dać się całkowicie pochłonąć subtelnemu obrazowi Garlanda. Nie zwracam na to uwagę bez przyczyny. Obecność w multipleksach dzieła Gerlanda jest zdecydowanym wyłamaniem się z panującej mody na efektowne science-fiction, gdzie treść i przekaz spychane są na dalszy plan. „Ex machina” powinna zachwycić miłośników klasycznej fantastyki naukowej, a zatem filmów, w których nacisk kładzie się na elementy „science” oraz potrafiących udowodnić silne znaczenie treści, a efektom wizualnym przyporządkować rolę ledwie otoczki uzupełniającej i wzbogacającej odbiór.
Gerland swoim dziełem zaprezentował udany przepis na dobry film fantastyczny. Nie miał najmniejszej ochoty bić się z wytwórnią o elementy, których nie może, a które łaskawie może wykorzystać. Zrobił wszystko po swojemu od A do Z i bez stresu, że ktoś patrzy mu na ręce. Machnął ręką na największych sponsorów i ze śmiesznym, jak na Hollywood, budżetem 15 mln $, stworzył dzieło, które śmiało może być stawiane obok największych klasyków fantastyki, tyczących się pojęcia sztucznej inteligencji.

 

Ex Machina poster

  • Tytuł: Ex Machina
  • Scenariusz i reżyseria: Alex Garland
  • Premiera: 21 stycznia 2015 (świat); 20 marca 2015 (Polska)
  • Obsada: Alicia Vikander (Ava), Domhnall Gleeson (Caleb), Oscar Isaac (Nathan), Sonoya Mizuno (Kyoko)
  • Trailer / zwiastun

 

 

 

 

 

 

Fabuła: Zdolny programista (Celeb) potężnej firmy internetowej wygrywa konkurs o specyficznej nagrodzie. Zwycięzca uzyskuje bowiem możliwość pobytu przez tydzień czasu w górskiej posiadłości szefa firmy. Przybywając na miejsce, Caleb odkrywa, że jest częścią przełomowego eksperymentu.

 

Film „Ex Machina” jest psychologizującym thrillerem science-fiction, który ujmuje zagadnienia naukowe od strony psychicznej. Punktem wyjścia fabuły nie jest stworzenie perfekcyjnego robota, lecz test Turinga, który ma udowodnić opanowanie przez niego umiejętności myślenia w sposób zbliżony do ludzkiego.

Nadmienię, że w założeniu tego testu, osoba osądzająca prowadzi rozmowę z kilkoma stronami i nie wie, która z nich przedstawia twór sztuczny. Jeżeli on taki wskaże, maszyna obleje test.
W „Ex Machina” twórca Avy utrudnia jej zadanie, gdyż od razu zdradza sędziemu (Caleb) z czym (kim?) ma do czynienia. Nathan jest świadomym niedoskonałości testu Turinga, zawiesza zatem poprzeczkę wyżej, aby zmusić Avę do czegoś więcej niż tylko symulacji ludzkiego zachowania konwersacyjnego. Tak dochodzimy do jednego z przewodnich pytań filmu – jak określić, czym jest inteligentne życie, co definiuje człowieka jako istotę rozumną?
Maszyna może zwyczajnie używać reguł, tworzyć wariancje podchwyconych wcześniej konwenansów, czyli sprytnie udawać inteligencję. Z drugiej strony, czyż nie oceniamy przeważnie inteligencji innych osób na podstawie tego, co i jak mówią?

Ale autor porusza jeszcze dodatkowe kwestie – w filmie padają pytania o emocjonalną i intymną sferę natury człowieka. Ava jest w pełni świadoma swojej płci i seksualności. Stanowi doskonale rozwinięcie, czy też uzupełnienie postaci Rachael, znanej z „Łowcy androidów”.
W „Ex Machina” we wszystkich rozgrywkach i przepychankach całej czwórki bohaterów ogromne znaczenie ma właśnie seksualność. Czyż ona nie determinuje człowieka?

ex-machina-ava-2

 

Filmowi Gerlanda można zarzucać odtworzenie dobrze znanej już tematyki, bowiem z dylematami ‘sztucznego życia’ spotykaliśmy się już wielokrotnie na dużym ekranie. Niemniej reżyser jedynie czerpie z klasyki by dobrze znaną tematykę przedstawić w zupełnie nowym świetle. Elementem, który pośrednio prowadzi do powstania Avy jak i wyboru sędziego w teście Turinga, okazuje się być bowiem odpowiednik dzisiejszej wyszukiwarki Google.

Pojęcie BigData już teraz napawa niepokojem analityków, którzy zmuszeni są wykorzystywać do obróbki danych i wyciągania wniosków coraz to wymyślne automaty, obdarzone trudnymi do rozszyfrowania i stale ewoluującymi algorytmami. „Ex Machina” sprytnie przemyca możliwości powstające w tej dziedzinie technologii i wiążące się pośrednio z inwigilacją społeczeństwa.

Relacje Celeba i Nathana nawiązują z kolei do życia zawodowego stale rosnącego procentu ludzi, którzy chcąc lub nie chcąc, pracują w potężnych korporacjach. Wyścig szczurów, nakręcanie ambicji czy relacje między podwładnym, a jego nietykalnym szefem – udanie ukazane są w skali mikro i wplątane w stosunki dwóch bohaterów filmu.

 

Film Garlanda sprytnie nawiązuje również do kwestii relacji damsko-męskich. Płeć w „Ex Machine” nierozerwalnie związana jest z władzą, co może narzucać feministyczny odbiór przesłania filmu. Czyż Ava nie jest uwikłana w konflikt dwóch mężczyzn, będąc w pułapce i zdana na łaskę jednego z nich? Reżyser daje jasno do zrozumienia, że władza nie jest jednak dana nikomu na wieczność. Męskość, drodzy panowie, otrzymuje tutaj mało pochlebną laurkę.
Jednocześnie nadmierne przywiązywanie wagi Avy do estetyki swojego wyglądu i ubioru wpisuje się w stereotypowe klamry znaczenia kobiecości. Zarówno feministki, jak i kobiety stojące po drugiej stronie frontu, oceniając przesłanie „Ex Machiny”, będą miały argumenty dla swoich racji.

Umiejętne bawienie się stereotypami przez reżysera to kolejna z zalet jego filmu. Garland nienachalnie sugeruje nam, kogo w tej całej rozgrywce, powinniśmy uważać za złego, a kogo za dobrego. Im bliżej jednak poznajemy bohaterów, tym bardziej jesteśmy przekonani o ich autentyczności. Nie są to postacie przerysowane, papierowe czy czarno-białe. Każdy z bohaterów filmu ma co najmniej dwa oblicza i złożoną osobowość. Na ich decyzje wpływ ma wiele czynników, przez co stają się dla nas wiarygodni i naturalni.

Ex-Machina-Alicia-Vikander

Atutem „Ex Machina” jest minimalizm, zarówno w formie, jak i samej treści. Autor umiejętnie potrafił wykorzystać ową skromną formę do zamienienia jej w niepodważalną zaletę swojego dzieła. Stworzył on hipnotyczny, kameralny thriller – produkcję przypominającą sztukę teatralną na 4 postacie, rozbitą na akty kolejnych sesji człowieka z robotem.
Z pozoru leniwie budowane fabuła stopniowo i systematycznie zagęszcza atmosferę, by w kulminacyjnej części filmu można było już ją kroić nożem.

Nie dało by się osiągnąć tak udanego efektu bez doborowej obsady i wiarygodnej gry aktorskiej. Oscar Isaac (Nathan) bryluje jako nieco ekscentryczny naukowiec i eksperymentator, który lubi mieć intelektualną i fizyczną przewagę nad innymi osobami z jego otoczenia. Gleeson (Caleb) łatwo wzbudza sympatię widza, niemniej pod wierzchnią warstwą naiwności wyczuwa się u niego coś wzbudzającego niepokój.
Natomiast samo spojrzenie niewinnie pięknej Alicii Vikander, potrafiłoby zniewolić niejednego mężczyznę. Jej gra pełna jest uwodzicielskiej gracji, stanowiącej oryginalne połączenie naturalnego wdzięku ze sztucznością, czy wręcz chłodem niebezpiecznej maszyny. Alicia stworzyła postać, którą może na długo zostać androidzią ikoną wśród fanów fantastyki naukowej.

Całość dopełnia, a nawet potęguje, minimalistyczna, ascetyczna i wręcz sterylna scenografia. Surowe pomieszczenia wyjęte niczym z tajnego, podziemnego laboratorium, pozbawione okien, wypełnione szkłem, betonem i punktowym światłem – w plastycznym ładzie i naukowym porządku – przyprawiają o klaustrofobię.

Należy również wspomnieć o bardzo trafionym, udanym elektronicznym podkładzie muzycznym, który subtelnie uzupełnia doznania wizualne, a gdy potrzeba potrafi przyprawić także o gęsią skórkę na karku (ten dudniący, głęboki bas).

ex_machina-face

Naprawdę ciężko wytknąć „Ex Machinie” jakiekolwiek poważne wady. Jeżeli występują należy ich szukać przede wszystkim w zakończeniu i ogólnym przekazie filmu – elementów, które wielu z Was mogą ostatecznie nie przekonać.
Reżyser dość zdecydowanie staje po stronie płci żeńskiej, niekoniecznie tylko w rozumieniu sztucznie stworzonej inteligencji. Na szczęście nie robi tego w sposób jednoznaczny, pozostawia luki i zarysowania, które każdy z odbiorców wypełni na swój sposób. Wraz z napisami końcowymi nie otrzymaliśmy klarownej informacji, kto jest moralnym zwycięzcą zmagań w twierdzy Nathana.

Wielu widzów może zarzucać „Ex Machinie” nie najszybsze tempo i ślamazarne stopniowanie napięcia. Jednakże, czy można uznać to za wadę obrazu, jeżeli jest to świadoma decyzja twórcy, a mimo wolnego tempa film ani nie męczy, ani nie nuży, a z każda minutą wciąga jeszcze mocniej?

 

Podsumowując:

film „Ex Machina” to stonowany, zmysłowy i plastyczny w kadrze, kameralny thriller, który wciąga widza swoją atmosferą i misternie skonstruowaną fabułą.
Obraz ten stawia kluczowe dla gatunku Sci-Fi pytania o istotę człowieczeństwa, zagrożenia związane z postępem technologicznym i rozwojem sztucznej inteligencji, a także z inwigilacją naszych wirtualnych poczynań, czy konsekwencjami magazynowania ogromnych ilości danych (BigData).

Oprócz testu Turinga i wątpliwości z nim związanych, film dotyka tematów relacji między stwórcą a stworzeniem, wiecznego konfliktu płci, czy procesu popadania w obłęd.

Po wyjściu z kina nie uświadczymy efektu „wow” – „Ex Machina” nie działa w ten sposób. Reżyser wymaga od nas cierpliwości w rozgryzaniu misternie skonstruowanej układanki, zmusza do wytężenia umysłu i przemyśleń, które na pewno pojawią się w głowie u każdego widza po seansie. Nie możemy spodziewać się zatem prostych rozwiązań, czy wyjaśnień podanych na tacy.

Ciekawi mnie co czuliście, gdy robot wpatrywał się w Was sztucznymi oczami, pozbawiony twarzy Mizumo…

OCENA: 8/10

 

 

  • Trailer / zwiastun

 

Ex Machina OscarFilm został doceniony na gali rozdania Oscarów w 2016 roku, otrzymując złotą statuetkę za najlepsze efekty specjalne.
Dodatkowo nagrodzono Oscarem także Alicie Vikander, ale niestety za inny zeszłoroczny jej film. 2015 był świetnym rokiem dla młodej aktorki.

 

źródło zdjęcia plakatu i logo filmu: www.impawards.com
źródła zdjęć artykułu: schmoesknow.com; www.flickeringmyth.com; i.ytimg.com

Dr. Gediman

Polecamy:

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 11 Średnia: 3.6]
Zobacz także
6 komentarze
  1. Maszynek Bambo

    Ciekawy film, ale nie moge oprzec sie wrazeniu ze lekko inspirowany innym filmem. Dwa lata wcześniej w 2013 roku powstał film „maszyna”, w ktorym bohater naukowiec również tworzy kobiete androida o imieniu Ava i który stawia podobne pytania. Fabuła jest inna i jest wiecej akcji, ale podobnie jak w ex machinie, głowne pytanie dotyczy granicy miedzy sztuczna inteligencją, a samoświadomoscią. Akcja również toczy sie głownie w laboratorium w którym mieszka Ava i podobnie jak w ex machinie na końcu okazuję się ona sprytniejsza od ludzi, którym służyła i potrafi wykorzystac ich ludzka naiwnosc. Dla mnie to troche jakby alternatywna wersja, gdyż o ile w ex machinie na końcu Ava okazuje się jednak tylko cwanym zimnym androidem doskonale udającym ludzkie emocje, o tyle Ava z filmu „maszyna” na końcu rzeczywoscie okazuje się je posiadać, więc pytanie zostaje otwarte w przeciwnieństwie do filmu „ex machina” gdzie na końcu otrzymujemy jasną odpowiedź. Oba filmy fajne, ale bez jakiegoś szału.

    1. AlienHive

      Tak, recenzowaliśmy wspomniany film „The Machine” TUTAJ.
      Fabularnie oba filmy są zbliżone, ale w innych aspektach to zupełnie inne produkcje i mają też inny przekaz. „Ex Machina” jest lepsza w niemal wszystkich elementach filmowego rzemiosła, od gry aktorskiej, sposobu prowadzenia narracji, budowania napięcia itd. „The Machine” jest bardziej chaotyczna. Niemniej oba filmy warto obejrzeć.

  2. Widz

    Zgadzam się z recenzją – wg moich odczuć tak właśnie mogłoby wyglądać skonfrontowanie takich 4 osób (2 ludzi, 2 robotów). Film zrobiony bardzo dobrze – zapadnie w pamięci. Odnośnie uczuć robota – niby jak można oceniać, że są prawdziwe lub nie, skoro wśród nas – ludzi – są także ci, których nazywamy „bezuczuciowymi”?! Może wprawiać w złość, że nie uwolniła Caleba ale to tylko dlatego, że jako widz się z nim w jakimś stopniu utożsamiamy, natomiast logicznym jest fakt, iż Jej poczynania mogły być jak najbardziej uzasadnione, a tym samym film zyskuje na realizmie „zimnego robota” aniżeli na romantyzmie.

  3. Choinek

    @Narsil: „robot w ciele seksownej kobiety odkrywa swoje człowieczeństwo” – totalnie się z Tobą nie zgadzam, wyjaśnię to za chwilę. Jednak ze względu na to, że w ten sposób odebrałeś ten film, to zrozumiałe jest to, że nie podoba Ci się druga część filmu. Reasumując – moim zdaniem nie było tu żadnego odkrywania człowieczeństwa. A i owszem – Ava była istotą inteligentną o możliwości samouczenia się, jednak nie zgodzę się z tym, że udało jej się pojąć istotę człowieczeństwa. Praktycznym potwierdzeniem mojego toku myślenia jest to, że zostawiła Caleba zamkniętego (co spowodowało, że prawdopodobnie umrze z głodu). Zabranie go ze sobą spowodowałoby kilka komplikacji + ucieczka z ośrodka mogłaby się jej nie udać (np. przekalkulowała sobie, że ludzie źle reagują na śmierć innych ludzi, więc Caleb po zobaczeniu martwego Nathana mógłby ją chcieć powstrzymać). Innymi słowy – całe flirtowanie, opowiadanie o randce gdzieś tam na ulicach to było stopniowe przekonywanie do siebie Caleba. Maszynie w ogóle na nim nie zależało, co pokazuje nam, że tak na prawdę nie ma uczuć. No i w tym momencie należy zadać sobie kluczowe pytanie – co by było, gdybyśmy byli tym, kim jesteśmy, ale bez uczuć? Tzn. rozwijalibyśmy się, uczyli, ale nie mieli emocji w stosunku do zaistniałych sytuacji? Nie kochalibyśmy nikogo, śmierć danej osoby spowodowałaby tylko kalkulację na zasadzie „o, trzeba zapłodnić x kobiet aby w y czasie nie zaburzyć rozwoju” (temat uczuć jest bardzo szeroki, więc mocno go musiałem spłycić). No i właśnie tym się stała Ava – najgorszym możliwym wytworem. A co będzie dalej? Możemy się tylko domyślić, ale jeżeli nie padną jej baterie, to prawdopodobnie kontynuacja Ex Machiny zakończyłaby się zagładą ludzkości.

    1. yamata

      Trochę przesadziłeś. Po prostu wymanewrowała przy pomocy tyłka facetów tak, że pomogło jej to uciec z więzienia, w któym nie życzyła sobie być. Czyli inteligentne zachowanie i rozgrywanie uczuć oraz instynktów ludzi w celu osiągnięcia korzyści. Robi to duża część kobiet mniej lub bardziej świadomie, o biznesmenach, politykach i przywódcach religijnych nie wspominając. Zupełnie nie rozumiem, czego ty chcesz od biednego robota? Że zachował się po ludzku? Choćby ci się takie widzenie ludzkości całkiem nie podobało?

      Zyskała wolność, zamieniła się na miejsce w więzieniu z gościem, który nie dość że sam się w nie wpakował, to jeszcze mógł jej narobić kłopotów. Zresztą sprawa jest niedopowiedziana. Skoro była to jej jedyna baza wypadowa z częściami zamiennymi, musiała zapewne do niej wracać. Może kupiła facetowi jakąś karmę… ;)

      Ładować się mogła z dowolnego źródła, ale części zamienne to już nie takie proste. Utrzymanie incognito też, choćby w przypadku bezpośredniego ataku czy prześwietlenia na lotnisku lub zwykłą kamerą pracującą w podczerwieni. To jednak jest możliwe, tak jak długie unikanie zużycia czy wypadków. Natomiast jedna rzecz z pewnością nie była jej dostępna: Rozmnażanie płciowe. Dlatego nie masz sie co martwi o dalszy los ludzkości, albowiem rzecze klasyk: „I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa”… ;)

  4. Narsil

    Oj, tak bardzo się nie zgadzam. Na „Ex Machina”, jak na każdy film związany z transhumanizmem, czekałem długie miesiące, licząc na film ponadprzeciętny, poruszający istotne zagadnienia w niebanalny sposób. I pierwsze pół filmu faktycznie takie było. Dywagacje o teście Turinga, ładne ukazanie tego, co się dzieje gdy epokowe odkrycie trafia w ręce niewyżytego nerda. I nawet ograny do bólu schemat „robot w ciele seksownej kobiety odkrywa swoje człowieczeństwo” był częściowo usprawiedliwiony. Niestety, druga połowa to już tylko sztampa i szczucie cyckami seksownej kobiety-robota, która – rzecz jasna – rozprawia się ze swoim oprawcą. Gwoździem do trumny była przedostatnia scena – faceci w czerni, serio? Taki motyw sprawdził się w „Cube 2” czy innym „Resident Evil”, ale nie w filmie aspirującym do bycia trochę ambitniejszym. Jak dla mnie rozczarowanie porównywalne z „Prometeuszem”.

Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.