- tytuł: Revolt
- tytuł roboczy: Prisoner of War
- reżyseria: Joe Miale
- scenariusz: Rowan Athale, Joe Miale
- premiera: 6 lipca 2017 (Internet – Holandia); 1 lipca 2017 (Japonia)
- Zobacz zwiastuny >>
Fabuła / Opis
Historia walki ludzi z katastrofalną w skutkach inwazją obcych. Akcja filmu toczy się w zniszczonym wojną afrykańskim kraju, gdzie amerykański żołnierz (Lee Pace) oraz członkini francuskiego zespołu do spraw pomocy zagranicznej (Bérénice Marlohe) są zmuszeni połączyć siły, aby przetrwać na polu bitwy. Więź jaka połączy dwójkę bohaterów zostanie poddana próbie, gdy żołnierz odkryje swoją prawdziwą tożsamość.
REVOLT (2017) – Recenzja / Opinia
Zdjęcia do filmu ”Revolt” trwały od 2014 roku. W międzyczasie został on przemianowany z tytułu „Prisoner of War”. Wspomniany tytuł nosił krótki film science-fiction, który stanowił punkt wyjścia do opisywanej produkcji pełnometrażowej. Ten roboczy teaser, jaki możecie obejrzeć pod recenzją (tutaj), razi sporą oszczędnością przy efektach specjalnych. Twórcom pełnometrażowej „Rewolty” udało się w międzyczasie mocno rozbudować historię i zdobyć większe środki na dopracowanie strony wizualnej, dzięki czemu otrzymaliśmy finalnie tanią produkcję zrobioną z zaskakującym rozmachem.
Twórcy „Revolt” wiedzieli, jak wykorzystać mocno ograniczone fundusze w skuteczny sposób i stworzyli na tyle dobre efekty CGI, aby widz mógł łatwo uwierzyć w tak przedstawione drony obcych. A te potrafią wzbudzić u widza trwogę.
Historia pokazana w filmie nie jest ani specjalnie oryginalna, ani inspirująca, ale zawiera motywy, które nadal miło jest oglądać na małym ekranie. Mamy tutaj do czynienia z inwazją obcych i walką z wrogiem, która toczy się w Afryce, z dala od cywilizowanych terenów oraz oklepanych już do znużenia amerykańskich aglomeracji. Źli obcy nie są biologicznymi organizmami lecz zaledwie dronami, zaprogramowanymi do zabijania, w czym są bardzo skuteczni. Ludzie muszą zatem stoczyć bój z bezdusznymi maszynami, zupełnie jak w serii „Terminator”. Sposób rozprawiania się obcych maszyn z ludźmi bardzo przypomina efekt trafień laserowej wiązki z ostatniej ekranizacji „Wojny Światów”. W tym elemencie nie ma kompromisów, dostajesz = znikasz.
Dwójka głównych bohaterów (Lee Pace, znany jako Thranduil w trylogii „The Hobbit” oraz świetnie prezentująca się Bérénice Marlohe) to para stereotypowych twardzieli, czujących się na wojnie niczym ryba w wodzie. Ponieważ mamy tutaj różnicę płci, walkę o przetrwanie i dużo testosteronu – między bohaterami musi w końcu zaiskrzyć. Wątek miłosny na szczęście nie trwa dłużej niż mrugnięcie. Nie ma czasu na rozpraszacze, trzeba walczyć z wrogiem!
W filmie niestety nie mogło zabraknąć gloryfikacji amerykańskiego stylu życia i wpływu USA na losy świata. Unikamy tutaj na szczęście typowej pompatyczności rodem z „Dnia Niepodległości”, ale niestety … Główny bohater skutecznie przemierza afrykańskie pustkowia znalezionym, kultowym cadillaciem. To Amerykanin zostaje obdarzony pewnymi „mocami” umożliwiającymi skuteczną walkę i to w końcu on pierwszy postanawia rzucić w robota kamieniem, wskazując biednym Afrykanom, jak powinni stawiać opór ;).
Małe doświadczenie reżysera, Joe Miale z dłuższymi produkcjami (dotychczas reżyserował kilka krótkich filmów) jest niestety mocno widoczne w „Rewolcie”. Film sposobem prowadzenia narracji mocno przypomina bowiem grę wideo. Dwójka mało interesujących bohaterów ani razu nie kwestionuje niczego w rzeczywistości, w jakiej muszą zmierzyć się z potężnym wrogiem, lecz po prostu robią swoje i dążą do naszkicowanego na kartach scenariusza celu. Przez niemal połowę trwania filmu przemierzają bowiem pustkowia kierując się do miejsca, o którym ani oni, ani inne napotykane podczas wędrówki postaci niewiele wiedzą. Całość wieńczy końcowa, duża konfrontacja, co do złudzenia przypomina finalne starcie w dowolnej grze akcji, gdzie liczy się przede wszystkim sprawności w naciskaniu spustu.
Prostota fabularna i mało interesujący bohaterowie oraz brak informacji, które pomogłyby uwierzyć w motywację głównych postaci, sprawiają, że film nie zostawi żadnej przysłowiowej „rysy” na widzu. Pomysł na „Rewoltę” sprawdziłby się w grach wideo lub shortach, ale było mało prawdopodobne, aby „wypalił” także w przypadku pełnometrażowego filmu. Jednak zawsze jest jakieś ALE.
Zwiastun / Trailer:
Short SF „Prisoner of War”:
Zobacz także:
źródło foto: imdb.com/title/tt3722614/mediaindex?ref_=tt_pv_mi_sm
Ogólnie to nie specjalnie przepadam za takimi filmami jak ten czy ” Dnia Niepodległości” lub ” Bitwa O Ziemie – Battleship „, swoja drogą te dwa pozostałe filmy są tak głupie, że aż dziwie się, że takie filmy powstają. Ale czasami nie mam nic przeciwko temu aby obejrzeć taki film jak ” Revolt „, aby bardziej docenić takie filmy jak np: Arrival (2016), Kontakt – Contact (1997), Zagłada / Extinction (2018) i podobne w tym stylu.
Najbardziej rozczarowałem się na filmie ” Bitwa O Ziemie – Battleship “ bo myślałem, że będzie to nie tylko film widowiskowy, ale i z racjonalnym podejściem do kontaktu z obcą cywilizacją { dowiedzieć się o kosmitach jak najwięcej, czy rozwiązać konflikt inwazji w dyplomatyczny sposób } , a zamiast tego dostałem znowu durny amerykański film o inwazji obcych. Szkoda bo na moje to można by było zrobić dobry oraz interesujący film o inwazji kosmitów, na nie umiejętności porozumienia się z obcą cywilizacją, która np: błędnie zinterpretowała komunikat wysłany z ziemi w kosmos – bliźniaczo podobnej planety do ziemi co poskutkowało to tym, że nastąpił konflikt – inwazja obcych.