- Tytuł: OtherLife
- Premiera festiwalowa: 16 czerwca 2017
- Premiera online: 15 października 2017 (Netflix)
- Reżyseria: Ben C. Lucas
- Scenariusz: Kelley Eskridge, Ben C. Lucas, Gregory Widen
Fabuła / OPIS
Ren Amari (Jessica De Gouw) jest utalentowanym naukowcem. Udaje jej się stworzyć narkotyczną substancję (OtherLife), która po wkropieniu do oka pozwala przenieść umysł odbiorcy do wirtualnej wykreowanej rzeczywistości. To może być dowolnie środowisko, skrzętnie zaprojektowane przez specjalistów z firmy głównej bohaterki, lub miejsce powstałe na bazie wspomnień danego użytkownika. Ów biologicznie zaprogramowane oprogramowanie potrafi naginać upływ czasu w odbiorze użytkownika, w efekcie czego przebywanie w wirtualnym świecie całymi dniami czy nawet tygodniami oznacza upływ zaledwie kilkunastu minut w rzeczywistości. Amari stara się wykorzystać substancję by przywrócić do życia swojego brata, który uległ tragicznemu wypadkowi wprowadzającego go w stan śmierci mózgowej.
OtherLife (2017) – Recenzja / Opinia
Film „OtherLife” jest niskobudżetowym filmem produkcji australijskiej, który łączy elementy gatunkowe science-fiction i kryminału. Film bazuje na bardzo dobrym i intrygującym pomyśle fabularnym powieści „Solitaire” (2002 r.) autorstwa Kelley Eskridge, tyczącym się możliwości tytułowej substancji. Cały film przypomina opowiadania i powieści Philipa K. Dicka w paranoicznym klimacie, w których notorycznie pada pytanie – co tak naprawdę można uznać za rzeczywistość i co ją definiuje? Jest on jednocześnie trzymającym w napięciu thrillerem, podczas oglądania którego widz nie wie, czego może się spodziewać po kolejnych zwrotach akcji.
Film wielokrotnie zatem zaskakuje, wciąga widza równie mocno jak tytułowa substancja głównych bohaterów, stając się czarnym koniem wśród filmów Sci Fi 2017 roku. To ostatnie stwierdzenie absolutnie nie jest bezpodstawne, a produkcja Lucasa zasługuje na szczere słowa uznania i pochwały. Siła „OtherLife” leży bowiem w świeżym podejściu do tematyki sztucznie wykreowanej rzeczywistości.
Produkcja stawia trafne pytania nie tylko o czynniki definiujące realny świat dla każdego człowieka, ale i o zasadność oraz etykę wykorzystania nowej technologii w procesie m.in. resocjalizacji. Film niesie także dość smutne przesłanie, że mimo stworzenia technologii dającej nieograniczone wręcz możliwości, nie umiemy się nią właściwie posługiwać, ani nie jesteśmy w stanie jej odpowiednio wykorzystać. Zamiast poszerzać nasze horyzonty oraz zdolności, tworzymy coś odwrotnego – ograniczające nas, karne przestrzenie lub coraz bardziej samotne światy, w jakich możemy zamieszkać.
Trzeba przyznać, że twórcy filmu efektywnie wykorzystali niewielki budżet, aby w interesujący sposób przedstawić możliwości „biologicznego oprogramowania”. Ciekawe, kalejdoskopowe ujęcia „przejścia” między światami, czy zjawisko zapętlania wirtualnej rzeczywistości, to wizualna esencja filmu. Niemal równie udanie jak w nolanowskiej „Incepcji” płynnie przechodzimy z betonowej dżungli do miejsc wypełnianych przez naturę – górskich, zaśnieżonych krajobrazów, czy też plaż lub obfitości podwodnego świata. Osobiście bardzo urzekły mnie mroczne zdjęcia morskiej otchłani, pochłaniających bohaterów. Szkoda, że równie pięknych ujęć nie było w filmie więcej.
Skupiając się na grze aktorskiej, wszyscy aktorzy głównego jak i dalszego planu zagrali na dobrym poziomie, tchnęli życie w swoje postacie, jednocześnie je uwiarygadniając. Główna bohaterka, Amari, została świetnie zagrana przez Jessicę De Gouw. Zapewne wielu z Was może mieć bezwolne skojarzenia z postacią wampirzycy Selene z filmu „Underworld”. Mimo iż De Gouw nie próbowała wciskać się w lateks (na szczęście, gdyż byłoby to nienaturalne), skojarzenie z kultową rolą Kate Beckinsale jest silne za sprawą aparycji Amari oraz jej sposobu okazywania ekspresji.
Za jedną z niewielu wad filmu można uznać jego zakończenie. Spójność fabularna nie została tutaj naruszona, lecz sam sposób zakończenia może Was rozczarować. Osobiście miałem wrażenie, jakby ktoś brutalnie wyciągnął wtyczkę. Film po prostu się urwał. Końcówka nie została zbudowana w taki sposób, abyśmy czuli, że historia już się kończy i oczekiwali napisów. Zbyt gwałtownie przerwano opowieść, jakby twórcy na siłę próbowali zmieścić film w przydzielonym odgórnie przedziale czasu. Taki zabieg sprawił, że główne przesłanie filmu nieco się rozmyło.
Inny drobny problem to fakt, że film w pewnym momencie pognał w kierunku czystej akcji i porzucił interesujące kwestie tyczące się sfery psychologicznej.
Samo złe stopniowane zakończenie oraz momenty, gdy akcja zdominowała pozostałe filmowe aspekty, nie odbierają jednak całościowych walorów dzieła Lucasa. Ten film ogląda się doskonale. Dla mnie jest on największym pozytywnym zaskoczeniem 2017 roku i okazuje się lepszy niż równie świeży fabularnie oraz pomysłowy film „Promień”, który jednak był znacznie gorzej wykonany. Jeżeli podobały się Wam intrygujące odcinki serialu „Czarne lustro”, powinniście czym prędzej zapoznać się z filmem Lucasa, który doskonale wpasowałby się w specyfikę tego uniwersum.
Zwiastun / Trailer
źródło foto:
cinemaxx21.net/otherlife/
imdb.com/title/tt4693358/mediaindex?ref_=tt_pv_mi_sm
Science Fiction 2017 – Wszystkie filmy Sci Fi »