- Tytuł polski: Doom Anihilacja
- Tytuł oryginalny: Doom Annihilation
- Reżyseria: Tony Giglio
- Rok produkcji: 2019
- Kraj produkcji: USA
- Czas trwania: 96 minut
- Zwiastun ⇓
Jest takie przysłowie: „nieszczęścia chodzą parami”. Niestety, ludzie odpowiedzialni za drugą filmową adaptację „Doom” go nie znali. Nie tylko nie wyciągnęli oni wniosków z porażki pierwszej części, ale przy drugiej popełnili te same błędy i to jeszcze do potęgi. Dlaczego? Wyjaśnię w dalszej części tekstu.
Film Doom Anihilacja (Annihilation, 2019) – Recenzja / Opinia
O czym jest „Doom”? Tłumaczyłem to przy recenzji pierwszego filmu z 2005, dlatego teraz tylko skrótowo przedstawię temat. Otóż zła korporacja prowadzi eksperymenty z portalami i niechcący otwiera przejście do piekła. Demony, które z niego wychodzą, niszczą bazę na Marsie. Demony wybija jeden bezimienny twardziel. Kurtyna.
Fabularnie „Doom” Andrzeja Bartkowiaka nawiązywał na okrętkę do materiału źródłowego, ale w gruncie rzeczy był kolejnym klonem drugiej części „Obcego”. Fani gry byli z takiego zabiegu dość mocno niezadowoleni. Co zrobili w takiej sytuacji producenci drugiej części, która była właściwie remakiem pierwszej? W zasadzie dokładnie to samo – czyli stworzyli kolejnego klona „Aliens”. Tylko z tą różnicą, że w „Doom Annihilation” tym razem protagonistą nie jest twardziel, a twardzielka – porucznik Joan Dark (serio?…). Dowiadujemy się, że w przeszłości Joanna coś przeskrobała, za co burę zebrał cały jej oddział. W związku z powyższym komunikacja między główną bohaterką a jej podwładnymi jest raczej słabo efektywna. Koniec końców, za karę trafiają oni do placówki badawczej korporacji UAC, w której stało się coś złego. Mają zbadać sprawę i zabezpieczyć teren.
Stawiając sprawę jasno – nie liczyłem na wiele w przypadku filmu „Doom Anihilacja”, bo i fabuła materiału źródłowego do wybitnych nie należała (parafrazując Johna Carmacka, głównego programistę id Software – historia w grach jest tak samo istotna jak w pornosach). Jednak muszę przyznać, że dawno nie widziałem równie nieciekawego filmu. Śmierć kolejnych żołnierzy była dla mnie całkowicie obojętna, a finał… eh… sami zobaczycie, jeśli odważycie się na seans. Dodam tylko, że „dzieło” Bartkowiaka przy tym cudzie kinematografii jawi się jako całkiem sensowna i zabawna produkcja.
Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to widać, że produkcja była znacznie tańsza niż poprzednik. Paradoksalnie dużo bardziej nawiązuje ona do trzeciej części gry. Muszę nawet szczerze pochwalić producentów, ponieważ niektóre lokacje niemal wyjęte są jak jeden do jednego z gry. Niestety twórcom należy się zasłużona krytyka za całą resztę. Efekty komputerowe są zwyczajnie koszmarne – przywodzą mi na myśl inny film z „Annihilation” w tytule. Ja rozumiem, że budżet był niski, ale to, co w „Doom Annihilation” zaprezentowali spece od CGI to policzek dla widza. Animacje wyglądają tu znacznie gorzej niż w obecnie wydawanych grach. Porażka na całej linii. Co gorsze, żaden, dosłownie żaden z potworów przedstawionych w filmie (no, może oprócz zombie), nie przypomina swojego odpowiednika z gier. Heh, mało tego – oprócz impów (które też siebie zbytnio nie przypominają) w produkcji nie pojawia się żaden z ikonicznych demonów…
Dźwięk i kwestie montażowe w filmie są bardzo „podręcznikowe”. Nie znaczy to, że są złe. Utrzymują poziom każdego innego filmu podobnej klasy i w żaden sposób się nie wyróżniają. Coś tam plumka w tle, cięcia są zazwyczaj tam, gdzie być powinny – ot, takie 3/5.
Za to aktorstwo… Wcielająca się w główną bohaterkę Amy Mason – owszem – stara się, ale wręcz rzuca się w oczy, jak małymi umiejętnościami aktorskimi dysponuje. Cała reszta obsady prezentuje standardowy poziom statystów. Jak trzeba to zrobią groźną minę, jak trzeba to smutną, ale przekonujący w swoich rolach raczej nie są.
Nie ma sensu bardziej rozpisywać się na temat tej produkcji. O ile „Doom” z 2005 roku dał się oglądać, mimo że był cieniutki jak przysłowiowy barszcz, o tyle „Doom Anihilacja” jest po prostu totalną porażką. Gdybym nie znał tytułu produkcji, to tak na dobrą sprawę nawet nie skojarzyłbym tego obrazu z franczyzną „Doom”. Po stokroć odradzam.
Zwiastun / Trailer
Ja nawet do końca nie dotrwałem :D
W tym filmie nie ma nic co by było wstanie przykuć widza do ekranu…
Ale za to film walczy z patriarchatem – główna bohaterka to kobieta…