Film „Diuna 2” (Dune: Part Two; 2024) – Pozytywnie Cię Sponiewiera [Recenzja]

  • Film Diuna 2
  • Tytuł oryginalny – Dune: Part Two
  • Premiera:
    29.02.2024 (kina – Polska)
  • Reżyseria: Denis Villeneuve
  • Zawiastuny

Film Diuna 2 (Dune Part Two) – Fabuła / Opis

Film „Dune 2” to kontynuacja historii Paula Atrydy, syna księcia Leto. Akcja filmu toczy się głównie na planecie Arrakis, gdzie wydobywa się najcenniejszy surowiec w galaktyce – melanż. Film „Diuna 2” opowie o mitycznej podróży Paula, który z ucznia stopniowo przeistacza się w lidera i Mesjasza dla Fremenów. Dzięki trudnym wyborom jakie musi on dokonać oraz wyrzeczeniom będzie mógł kroczyć wojenną ścieżką, aby dokonać zemsty na spiskowcach, którzy zniszczyli jego rodzinę. Stojąc przed wyborem między miłością swojego życia a losem znanego wszechświata, stara się zapobiec straszliwej przyszłości, którą tylko on może przewidzieć…

 

Film Dune 2 (2024) – Recenzja / Opinia

 

Przyznam szczerze, że przed premierą filmu „Dune 2” nie czułem żadnego niepokoju o poziom nowego dzieła Denisa Villeneuve’a. Mógłbym sobie dać rękę uciąć za to, że reżyser dotrzyma sobie samemu kroku i postawi kropkę nad „i” w dwuczęściowej adaptacji powieści Herberta. I Denis to zrobił, ponownie przedstawiając widzom film, który przejdzie do historii i stanie się kolejnym klasykiem widowiskowego kina science-fiction. Co ciekawe, film „Diuna 2” przebił w tym względzie przecież już imponującą wizualnie poprzednią część. Jednocześnie pozostał wierny wizualnemu stylowi reżysera oraz sposobie prowadzenia narracji – angażując widza scenami, przyciągając ekspresją aktorów i wewnętrznymi emocjami targającymi postacie, a nie bezpośrednio wciągającym dialogiem.

Nie wszystkim widzom ten sposób opowiadania historii może przypaść do gustu, ale to przecież nie pierwszy film reżysera. Jego „Blade Runner 2049”, „Nowy początek” oraz pierwsza część Diuny ukierunkowywały widzów. Mieliśmy świadomość, czego się spodziewać po nowym filmie. I co by nie pisać o specyfice dzieł reżysera, to trzyma on obecnie za lejce gatunku science fiction, zwłaszcza tego przedstawiającego światy w jakie można bez większego wahania uwierzyć oraz ukierunkowanego do odbioru na bardziej poważnie niż dzieła stricte rozrywkowe.

Film „Diuna 2” opiera się na drugiej połowie powieści autorstwa Franka Herberta. Tym razem Villeneuve przedstawił nam wyrastanie Paula z dość skromnego ucznia zarówno na lidera, jak i na Kwisatz Haderach o niebywałej mocy oraz mesjasza Mahdim dla Fremenów, który pokona wrogów, wyzwoli Arrakis i zapewni mieszkańcom upragniony raj.

O ile w pierwszej części przedstawienie postaci Paula i jego dylematów oraz dramatów potrafiło mnie wciągnąć, tak w drugiej części Diuny, było to umiejętnie podtrzymywane tylko i aż do ujarzmienia czerwia. Po przejściu tej próby losy bohatera mi trochę zobojętniały, a jego przeskok na przywódcę i wskoczenie w rolę Kwisatz Haderach wydały mi się nie do końca przekonujące oraz przedstawione w nadmiernie skrócony sposób.

Główny bohater „Dune 2” został tymczasowo przesunięty w cień, kiedy pojawiła się postać Feyd-Rautha, piorunująco zagranego przez Austina Butlera oraz gdy prezentowano wewnętrzny, fanatyczny świat Imperium wraz z jego intrygami. Było to tak odmienne od pustynnego świata i jednocześnie na swój sposób szokujące, że okazało się ciekawsze niż dylematy i przepychanki Fremenów na Arrakis, które częściowo już przeżywaliśmy w pierwszej części i w początkowej fazie nowego filmu.

Paul wrócił do łask już na samozwańczym przemówieniu na radzie Fremenów, a potem w końcowym pojedynku, w którym … tego nie będę zdradzał osobom nie zaznajomionym z książką.

Zgodnie z oczekiwaniami i powieścią większą rolę w kontynuacji odegrała Chani (Zendaya), która skutecznie wyszła z roli „pustynnej modelki” w pierwszej części i stała się charyzmatyczną postacią, stawiającą na swoim, kwestionującą fanatyczne zapędy pobratymców, czy potrafiącą sprzeciwiać się Paulowi.
Bałem się, że romantyczny wątek będzie zbyt mocny i przyćmi inne fabularne elementy Diuny. Na szczęście relacja między Paulem i Chani rozkwita i ewoluuje, ale nawet na moment nie wychodzi ponad poboczno-uzupełniającą rolę w całej opowieści. Uff…

Bardzo pozytywnie odebrałem w filmie „Diuna 2” przemianę Lady Jessici (Rebecca Ferguson), która na naszych oczach przeobrażała się z przygniecionej manierami sługi, która śmiertelnie bała się o przyszłość syna, w dość bezwzględną kapłankę, realizującą nakreślony cel i gotową stawić czoło nawet Wielebnej Matce.

Więcej oczekiwałem od postaci barona Harkonnena, ale nie mogę złego słowa powiedzieć o grze Stellana Skarsgårda. W każdej swojej scenie był wyborny. Niemniej jednak oczekiwałem, że otrzyma on znacznie więcej przestrzeni niż finalnie dostał i mocno żałuję niewykorzystania tak doskonałego potencjału.

Ciekawą postać w filmie „Dune 2” odgrywał Javier Bardem (Stligar), który mocno „wyluzował” w stosunku do boleśnie konkretnego Fremena z pierwszej części. Jego podejście do Mesjasza, niezachwiana wiara w przepowiednie, nawet wbrew słowom samego „naznaczonego”, to wisienka na torcie i ważny argument w rękach reżysera, który wyraźnie chciał uwypuklić niebezpieczeństwa fanatyzmu, zwłaszcza patrząc przez pryzmat możliwości łatwego sterowania fanatycznym tłumem.

Obok wspomnianego już, doskonałego i opętanego szaleństwem Austina Butlera, największą wygraną wśród nowych twarzy filmu „Diuna 2” jest Florence Pugh, która w pełni naturalny sposób weszła w rolę księżniczki Irulany.

Podsumowując kreacje aktorskie – wszyscy i niezależnie od roli, wypadają bardzo dobrze, wiarygodnie lub wręcz doskonale. Pod tym względem poziom pierwszej części został nawet poprawiony.

Ale największym atutem filmu jest przede wszystkim widowiskowość i wrażenia audio.
Jedną z kluczowych scen filmu „Dune 2” jest ukazanie inicjacji w postaci „ujeżdżenia” ogromnego czerwia, dzięki czemu młody bohater ostatecznie zjednoczy się z Fremenami. Scena ta jest tak doskonale nakręcona, że po niej miałem ochotę otrzepać się z piachu i wydłubać drobimy kurzu zalegające między zębami.

A to tylko jedna scena godna wyróżnienia z dziesiątek innych i równie spektakularnych, jak chociażby niszczenie sprzętu Harkonennów prze Fremenów, ataki czerwi, bitwy – te mniejsze, zaczepne, jak i ta ostateczna, przelot imperialnego statku, atak jądrowy, lądowanie armii na planecie itd.

Doznania kinowe godne naszych czasów i wciskające głęboko w fotel to zasługa nakręcenia całego filmu kamerami IMAX. Warto nadmienić, że w pierwszej części odpowiadały one za sfilmowanie „jedynie” 40% dzieła.
A żeby nie było odtwórstwa – sam reżyser przyznał, że specjalnie na potrzeby kontynuacji od podstaw zbudowano wszystkie scenografie. I to widać nawet bez głębszych analiz oraz łatwo da się odczuć niemal fizycznie.
Film „Dune: Part Two” bezapelacyjnie TRZEBA obejrzeć na dużym ekranie i najlepiej w IMAX (jak macie taką możliwość). Nawet ewentualny dojazd ponad 100km na seans powinien Wam się zwrócić w formie otrzymanych doznań.

Doceniam także dzieło dźwiękowców oraz doskonałą pracę wykonaną przez Hansa Zimmera. Soundtrack do filmu jest zbliżony do poprzedniej części. Zimmer używa zaledwie dwóch w pełni melodyjnych motywów, w tym jednego zupełnie nowego (notabene doskonałego), który przeważnie towarzyszy relacji Paula z Chani oraz w który możemy spokojnie zanurzyć się przy okazji napisów końcowych. Pozostała część muzyki to raczej poszukiwania brzmień niż wpadających w ucho melodii, co tej produkcji na pewno nie szkodzi, a nawet służy. A już psychodeliczny moment muzyczny związany ze sceną pewnej próby matki bohatera, to już czysty odjazd.

 

Podsumowując.
Film „Diuna: część druga” jest Wydarzeniem tego roku w kinie z gatunku science fiction. Kontynuacja historii Paula jest wprawdzie mniej interesująca fabularnie niż część pierwsza (w moich odczuciu), ale nie znaczy to, że w filmie brakuje ciekawych, dających do myślenia oraz grających na emocjach elementów fabularnych. Reżyser wyraźnie uwypukla temat fanatyzmu, świetnie przedstawiając jego dwa oblicza –  imperialistyczny/nacjonalistyczny i religijny, przypominając że oba różnią się pod względem ideologii i celów, ale i wykazują wiele podobieństw, w tym ekstremizm, kontrolę społeczną i przeważnie przemoc wobec innych. W nowej Diunie patrzymy na te zagadnienia zwłaszcza przez pryzmat możliwości łatwego sterowania fanatycznym tłumem.

Ogromną rolę w „Dune: Part Two” pełnią piorunujące efekty audio-wizualne, epickość scen akcji, scenografia, oświetlenie, zdjęcia, design, sposób przedstawienia kilku nowych postaci oraz wojenny charakter ostatniego aktu. To techniczno-koncepcyjny majsterczyk godzien naszych czasów i maksymalnej wielkości ekranów kinowych oraz najlepszych systemów dźwięku przestrzennego. Jedyne zastrzeżenia mam do wspomnianego ostatniego aktu i końcowego starcia armii, które okazało się zbyt krótkie. Ta bitwa skończyła się stanowczo za szybko, podobnie jak zbyt szybko rozstano się z kilkoma kluczowymi postaciami.

Film „Diuna 2” nie ma w pełni domkniętego zakończenia. Czytając powieść byłem zawiedziony końcówką, która urwała temat, otwierając konieczność kontynuacji. I tak samo jest w przypadku filmu. W tym elemencie jest wiernie w stosunku do literackiego pierwowzoru. Jednak reżyser w całej opowieści dokonał zmian i wdrożył swoje interpretacje w stosunku do oryginalnych pomysłów Herberta. Jednak w żaden sposób nie powodują one zgrzytu piachu w korbach filmowej maszyny. Obraz ogląda się dobrze i płynnie, niemniej zrozumiem pewną frustrację miłośników książki za dokonane zmiany te mniejsze i większe. Mi osobiście to nie przeszkadzało i nawet cieszę się, że otrzymaliśmy pomysły odmienne zarówno w stosunku do książki jak i rozwiązań z wcześniejszej ekranizacji Lyncha. Niech każda wizja na swój sposób pozostanie oryginalna.

Film „Dune 2” sponiewierał mnie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przykuł mnie do fotela na blisko 3 godziny, nie pozwalał na moment oderwać oczu od ekranu. W efekcie na napisach końcowych miałem autentycznie problem, aby pozbierać się z fotela. Miałem wrażenie, że wszystkie trudy bohaterów wraz z tonami piachu spadły na mnie z ekranu i musiałem z tego wszystkiego się wygrzebać. Wyszedłem z sali kinowej z poczuciem spełnienia, jednocześnie nucąc – zupełnie nieświadomie – piękny muzyczny motyw przewodni. Tak, było bardzo dobrze. Denis, dziękuję, poproszę o więcej, czekam na „Mesjasza Diuny” nawet jeśli realizacja miałaby zająć kolejną dekadę. A na seans kinowy „Diuny 2” wybiorę się ponownie, ale poczekam aż opadnie pierwszy, wzniesiony premierą pył…

 

OCENA :


dr Gediman

 

 

Trailer / Zwiastun

Piorunujący oficjalny, pełny zwiastun drugiej części „Diuny” zaprezentowano 12 grudnia 2023:

Drugi, polski, rozszerzony zwiastun, trwający blisko 3 minuty, zaprezentowano 29 czerwca 2023:

Pierwszy zwiastun zadebiutował w Sieci 3 maja 2023:

Filmy SF 2024 >>

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 14 Średnia: 4.7]
Komentarze (8)
Dodaj komentarz
  • ani

    Niestety, bardzo męczące przedstawienie fabuły, wiele scen można było pominąć czy skrócić. Spore przeskoki w scenach zamiast płynnego przejścia. Mizerna praca scenografów w przedstawieniu świata bohaterów, ascetyzm to jednak nie jest to samo, co brak zamysłu artystycznego. Jedynie Giedi Prime ma jakiś charakter, który i tak w naszych mózgach odbierany jest jako sztyczny, cyfrowy. Myśl techniczna jest ciekawa.

    Wiele postaci utemperowano: Stilgar, Baron i Rabban, Sardaukarzy, postać Cesarza w żaden sposób nie wzbudza powagi, po prostu szkoda. Chociaż muszę przyznać, że aktorstwo jest na światowym poziomie, nawet drugo-trzecioplanowe role są mocne, wiarygodne.

    Muzyka jest, bardzo oryginalna, pojawia się w kluczowych momentach, chciałoby się jej więcej. Na pewno dużym walorem jest udźwiękowienie oraz język własny Fremenów,Harkonnenów i Sardaukarów.

    Ogólnie jest po prostu dobrze, ale nie wybitnie.

  • mmaro

    Film wciska w fotel, to sci-fi najwyższych lotów. Dla mnie czarno-białe sceny były jak z horroru psyhodelicznego.

  • Paweł

    Pierwsza część była wierną ekranizacją książki i to było super. Druga Jest luźną adaptacją i moim zdaniem wypaczającą wiele istotnych wątków, np religijny, miłosny, polityczny, itp. Już nie wspominając o takich absurdach jak baron Harkonnen próbujący zabić Feyd-Rautha. Nigdy nie mogę zrozumieć, czemu reżyserzy biorący się za klasykę literatury nie mogą być wierni oryginałowi. Diuna 2 to widowiskowa wydmuszka. Szkoda…

  • Tomasz

    Nuda,film bez emocji ,jestem rozczarowany

  • mackar

    Wutees-zachwyty być muszą bo to blockbuster-i to by było na tyle.Jeszcze nie widziałem ale jak czytam że niektórzy recenzenci dają wszędzie 10/10 to coś dziwnego….

  • Wutees

    Uwielbiam kino s-f ale ten film jest nudny, pełen niedorzeczności (posiadają super nowoczesną broń a walczą na miecze… ), ciągnie się jak flaki z olejem i jest maksymalnie przehajpowany. Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tym „dziełem”.

  • DirtyPedro

    Oto nadeszły czasy gdzie przez cały rok zapowiedziany jest JEDEN oryginalny blockbuster z gatunku science fiction i trzeba się z tego cieszyć.

  • chrumcio

    Czekam na part 2 z wywieszonym jęzorem :D