„Neuromancer” – pierwszy zwiastun serialu Apple TV+
Cyberpunk wraca najwyraźniej do łask. W kinach właśnie można oglądać kultowy „Ghost In The Shell” (polecam), niemal przed chwilą komentowałem zapowiedź „Blade Runner 2099”, a teraz możemy zapoznać się z pierwszym zwiastunem gorąco oczekiwanego serialu „Neuromancer”. I… nie spodziewałem się, że zrobi na mnie tak dobre wrażenie, gdyż wizualnie wygląda po prostu o klasę lepiej niż serialowy „Łowca androidów”. AppleTV zrobił mi apetyt i mam nadzieję, że Wam również.
Co ciekawe, mówimy przecież o ekranizacji powieści, która przez ponad czterdzieści lat miała opinię praktycznie nieekranizowalnej. William Gibson opublikował „Neuromancera” w 1984 roku. Dzisiaj łatwo o tym zapomnieć, bo większość pomysłów z tej powieści zdążyła już wejść do popkultury. Cyberprzestrzeń, hakerzy funkcjonujący w cyfrowym świecie, megakorporacje, wszczepy, sztuczna inteligencja… To wszystko wydaje się obecnie wręcz oczywiste, a w dużej mierze to właśnie od Gibsona się zaczęło.
Paradoksalnie przez kolejne dekady wielu czerpało z „Neuromancera”, a sam ten tytuł nie doczekał się ekranizacji. Były zapowiedzi, byli reżyserzy, zmieniały się studia, kolejne projekty upadały. W pewnym momencie zacząłem nawet zakładać, że ta książka już chyba nigdy nie trafi na ekrany. Zmienił to dopiero Apple.
Apple wyznaczyło premierę na 22 stycznia 2027 roku. Pierwszego dnia mają pojawić się dwa odcinki, a cały sezon będzie liczył dziesięć.
Za serial odpowiadają Graham Roland i J.D. Dillard, a wśród producentów wykonawczych znajduje się również sam William Gibson. To akurat uspokaja mnie bardziej niż jakiekolwiek zapewnienia marketingowe.
Głównym bohaterem pozostaje oczywiście Case – były haker, który dostaje szansę powrotu do świata cyberprzestrzeni i zostaje wciągnięty w operację, podczas której szybko okazuje się, że nic nie jest takie, jak początkowo wygląda. Towarzyszy mu Molly Millions, jedna z najbardziej charakterystycznych bohaterek całego cyberpunku. Case’a zagra Callum Turner, Molly – Briana Middleton. W obsadzie są też między innymi Mark Strong, Peter Sarsgaard, Clémence Poésy czy Dane DeHaan.
Oglądając zapowiedź, nie miałem ani przez chwilę wrażenia, że oglądam próbę kopiowania „Blade Runnera”. Oczywiście, cyberpunk ma swoje charakterystyczne elementy i trudno od nich uciec. Neony, deszcz, wszczepy, korporacje itd. Ale tutaj wszystko wygląda trochę inaczej. Mniej noir, mniej nostalgicznie, a nieco bardziej… gibsonowsko? Nie wszystko jednak kupuję. Ale o tym za chwilę.
Druga rzecz to skala. Biorę oczywiście pod uwagę, że zaprezentowano nam kilka scen, ale w trailerze ten serial wygląda po prostu bardzo drogo. Nie chodzi nawet o same efekty specjalne, lecz o scenografię, kostiumy, czy nawet sposób kadrowania. Widać, że Apple podszedł do tego projektu na poważnie, a nie jak do kolejnej pozycji, która ma tylko powiększyć katalog.
Czy mnie to dziwi? Nie bardzo, ponieważ Apple przez ostatnie lata wyrobiło sobie mocną markę w science fiction i sam łatwiej daję tej platformie kredyt zaufania. Po „Fundacji”, „Silo”, „Dark Matter” czy „For All Mankind” (nie licząc ostatniego słabiutkiego sezonu) chyba trudno się temu dziwić.
Co mnie trochę zaskoczyło, to świat pokazany w zwiastunie. Jest stanowczo zbyt czysty, elegancki i sterylny. U Gibsona pamiętam przedstawioną rzeczywistość jako brudną, duszną, przytłaczającą i wręcz wyniszczoną, a wieloma momentami paranoiczną. W tym krótkim materiale od Apple zwyczajnie tego nie czuję. Przynajmniej na razie. I to samo tyczy się głównej postaci. Na zwiastunie Case, wydaje się za bardzo pewny siebie. Tymczasem książkowego bohatera pamiętam jako postać zmęczoną, również wyniszczoną i na pewno rozbitą.
Muszę jednak uczciwie przyznać, że minęły już dekady, odkąd czytałem „Neuromancera”. Może pamięć trochę mnie oszukuje.
Na pewno jednak sam otrzymany materiał to trochę za mało, żeby wyciągać tak daleko idące wnioski. Na razie zostaję z naprawdę dobrym pierwszym wrażeniem. I z ostrożnym optymizmem. Zobaczymy. Styczeń już blisko.