Książka „Księga Joanny” – Lidia Yuknavitch (Recenzja)
„Księga Joanny” Lidii Yuknavitch, to powieść, której lektura przetrząśnie każdym czytelnikiem od góry do dołu, od lewej do prawej. Wgłębienie się w świat wykreowany przez autorkę, jego bohaterów i jego problematykę, to prawdziwe wyzwanie. Czy warto się go podjąć? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
- Tytuł: Księga Joanny
- Tytuł oryginału: The Book of Joan
- Autorka: Lidia Yuknavitch
- Premiera: 20.06.2018
- Liczba stron: 344
- Oprawa: miękka
- Wydawnictwo: Poradnia K
- Dostępność: Empik; dobre księgarnie; na stronie sklep.poradniak.pl.
Lidia Yuknavitch „KSIĘGA JOANNY” – RECENZJA / OPINIA
Akcja książki „Księga Joanny” rozgrywa się w roku 2049, kiedy to Ziemia została wyniszczona przez geokatastrofę i wojny między ludźmi. Część ocalałych egzystuje w wyniszczonym świecie, walcząc o życie. Zamożna część ludzkości uciekła w przestrzeń kosmiczną żyjąc na stacji CIEL, która wysysa z planety resztki jej bogactw.
Postapokaliptyczna ewolucja popchnęła ocalałych ludzi w kierunku istot o nieskazitelnie białej cerze, bez owłosienia, bez narządów płciowych, bez zapachu, bez popędów seksualnych i wielu innych, które niegdyś charakteryzowały człowieka. Dla mieszkańców stacji, jedyną formą ekspresji są grafty, ilustracje wycinane w skórze przez specjalizujących się w tej sztuce grafterów.
Stacją CIEL zarządza okrutny Jean de Men, który z dawnego celebryty, przeistoczył się w brutalnego dyktatora. Powoli kształtuje się przeciw jego władzy ruch oporu, któremu przewodzi Krystyna Pizan, wybitna grafterka. Skazanie jej męża, Trynkula, na publiczną egzekucję, staje się ostatecznym powodem, aby uderzyć. Rebelia żyje legendą o Joannie – kobiecie, która została spalona na Ziemi z rozkazu Jeana de Mena i która stała się czymś więcej niż człowiekiem, a być może wcale nie zginęła. Historie obu bohaterek różnią się od siebie, ale dążą do jednego celu.
Bardzo trudno jest mi pisać o najnowszym dziele Lidii Yuknavitch. Wiem, że ta przepełniona feminizmem, odniesieniami do literatury, religii i problematyki czasów współczesnych książka, jest tworem istotnym i dla wielu ludzi przepełnionych buntem, będzie ucieleśnieniem ich własnych, codziennych zmagań ze światem, w którym żyjemy.
Czy wystarczy tu jednak czystej literackiej wartości, aby przeciętny, nieprzepełniony gniewem czytelnik znalazł coś dla siebie?
Mimo, że to dosyć zużyte stwierdzenie, to należy powiedzieć, że „Księga Joanny” zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Postaram się najobiektywniej przedstawić moją perspektywę.
Książka „Księga Joanny” zaczyna się w bardzo interesujący sposób. Przez pierwsze kilka rozdziałów można niemal odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z bardzo oryginalnym hard science-fiction. Pomysł na de-ewolucję człowieka po zagładzie Ziemi wydał mi się naprawdę interesujący. Czy możemy z całą pewnością uznać, że skomplikowana relacja między Ziemią, a Słońcem, ukształtowała nas ewolucyjnie w sposób nieodwracalny? Lidia Yuknavitch daje nam wyraźnie do zrozumienia, że w rzeczywistości nic nie wiemy o otaczającym nas wszechświecie. I ma rację. Scenariuszy naszej egzystencji postapokaliptycznej jest wiele, a to jedynie jeden z prawdopodobnych.
W pewnym momencie powieść wykonuje jednak bardzo ostry zakręt i to pod każdym względem. Zmienia się narracja. Zaczynają się skoki w czasie, nieraz bardzo niekontrolowane i nieczytelne. Pojawiają się nowe postacie, nowe wątki, akcja przenosi się na Ziemię. Science-fiction powoli zaczyna przeradzać się w fantastykę. My zaś staramy się za tym wszystkim nadążyć i nie raz polegniemy na tym polu.
Narracje Krystyny (na stacji CIEL) oraz Joanny (na Ziemi) w pewnym momencie się połączą, ale do tego czasu, będziemy musieli mocno się skupić. Niestety (chociaż dla niektórych czytelników będzie to zaleta) autorka bardzo wiele elementów pozostawia interpretacji czytelnika. Pewne wątki są jedynie muśnięte, a zdają się być bardzo istotne dla rozwoju fabuły.
Nieraz poczujemy się zagubieni w licznych odniesieniach do literatury i religii. Yuknavitch zdaje się puszczać czasem oko wybrańcom i jakby z premedytacją pozostawia pewne niedopowiedzenia, które dla jednych będą proste do dopełnienia, a dla innych pozostaną wieczną zagadką.
Nie jest też łatwo poczuć prawdziwą więź z bohaterami, ponieważ tak niewiele o nich wiemy. Mimo, że znamy ich myśli, postacie wydają nam się kompletnie obce, aż do ostatniej strony „Księgi Joanny”. Mimo, iż bogate w swojej historii, wydają się niesamowicie płaskie i puste w środku.
Niestety to największa wada tej powieści i tyczy się wielu jej elementów. Opisy często zbytnio uciekają w abstrakcyjne, rozmyte rejony, na tyle, że czytelnik może mieć problem ze zilustrowaniem przedstawionego świata we własnej wyobraźni.
Mamy tu do czynienia z historią Joanny d’Ark opowiedzianą przez pryzmat powieści science-fiction, dotykającej aktualnych problemów. Zanikający podział między mężczyzną, a kobietą? Nasz pęd ku wyssaniu z planety Ziemi wszelkich jej soków? To, że człowiek odwraca się od własnego gatunku celem zdobycia korzyści, w obliczu czasu i przestrzeni, drobnych? Tak, to wszystko tutaj jest.
„Księga Joanny” to manifest, i mimo że nie do końca precyzyjny, to jest to manifest bardzo silny.
I może dobrze, że natura tej powieści jest chwiejna, ponieważ czuć w niej spontaniczność i nieroztropność charakterystyczne dla silnej potrzeby wyzwolenia z więzów, niezależnie od tego czym te więzy są.
Być może gdyby było we mnie więcej buntu, to dzieło Lidii Yuknavitch pochłonęłoby mnie bardziej. Być może wtedy całkowicie przesłoniłoby mi to inny fakt, a mianowicie – czy jest to dobrze napisana książka?
Są takie fragmenty „Księgi Joanny”, które czyta się z wielką przyjemnością. Bywa jednak, że autorka zdaje się być tak samo zagubiona w tym co chce przekazać, jak my kiedy próbujemy to zrozumieć. Być może Yuknavitch robi to umyślnie? Być może nie chodzi o to, aby wspólną drogę z Joanną i Krystyną przebyć w miłej i przyjaznej atmosferze? Jako czytelnicy, musimy poczuć choć odrobinę trudu i bólu, przez które zmuszone są przejść bohaterki „Księgi Joanny”?
Zadaję wiele pytań i celowo pozostawiam je bez odpowiedzi, ponieważ każdy z Was, kto zdecyduje się na lekturę, będzie musiał odpowiedzieć sobie na nie sam.
„Księga Joanny” to dzieło, które przez wielu zostanie okrzyknięte ponadczasowym i wybitnym, a przez innych filozoficznym bełkotem i przerostem formy nad treścią. Istotne jest jednak to, że powieść wywołuje takie emocje.
Książka Lidii Yuknavitch nie pozostawi Was obojętnymi. Niezależnie od tego, czy poczujecie satysfakcję, czy gniew, „Księga Joanny” zrobi na Was wrażenie. To dzieło pokrętne, wulgarne i prowokacyjne. Takie, które siłą rzeczy naznaczy część odbiorców elitarnością, a drugą wyalienuje.
Jednak w natłoku literatury, która działa na nas całkowicie obojętnie, „Księga Joanny” jawi się jako twór autorki, która ma coś do powiedzenia. Być może nie do końca jej się to udaje, ale emocje, które musiały towarzyszyć Yuknavitch podczas pisania tej powieści, odczuwalne są na każdej stronie. Jest to dzieło ważne. I głównie dlatego postanowiłem ją Wam polecić. Ja „Księgi Joanny” nie poczułem tak mocno, ale ktoś wśród Was zakocha się w niej całym sercem. Zachęcam do lektury aby każdy mógł samemu się przekonać, czy potrzebuje tej książki w swoim życiu.
KSIĄŻKI SCIENCE FICTION – RESZTA RECENZJI »

Zgadzam się z opinią. To nie jest lektura, którą się po prostu czyta i zapomina. Trzeba się z nią siłować, trzeba nabrać skromności w obliczu własnych ograniczeń rozumienia, trzeba wreszcie zgodzić się z autorką, że ludzkość zmierza w ślepym kierunku.