Film „Linia życia” / Flatliners (2017) – Opinia

2
  • Tytuł: Linia życia
  • Tytuł oryginalny: Flatliners
  • Premiera: 29 września 2017 (Polska), 20 września 2017 (USA)
  • Reżyseria: Niels Arden Oplev
  • Scenariusz: Ben Ripley, Stephen Susco
  • Zobacz zwiastuny >>

 

Fabuła / Opis

Młodzi studenci medycyny ze szpitala w Toronto prowadzą eksperymenty z doświadczeniami, które przeżywają ludzie tuż przed śmiercią. Konsekwencje badań stażystów zagrożą ich życiu.

Film „Linia życia” zadebiutował 1990 roku i mimo że nie był dziełem wybitnym, to zdobył uznanie sporego grona odbiorców. W rolach głównych zobaczyliśmy wówczas takie gwiazdy kina, jak m.in. Kiefer Sutherland, Julia Roberts i Kavin Bacon. Początkowo wydawało się, że nowa produkcja będzie klasycznym remakiem. Twórcy jednak twierdzili, że robią sequel i teoretycznie była to bardzo dobra, ambitna decyzja. Po pierwszych pokazach okazało się jednak, że nowy film nie jest pełnoprawnym sequelem, gdyż bardzo wiele elementów fabularnych jest kopią oryginału z 1990 roku. Szkoda.
Po wcześniejszym filmie Netflixa – „Odkrycie”, jest to kolejna produkcja w 2017 roku z naukowym podejściem do tematyki 'życia po śmierci’.

 

LINIA ŻYCIA (2017) – OPINIA / RECENZJA

Gdybym oglądał ten film z niemieckim dubbingiem, mógłbym go uznać za całkiem dobry. Stylowe zdjęcia, muzyka elektroniczna i młodzi aktorzy czynią „Linię Życia” przyjemną dla zmysłów. Niestety oglądałem ten film po angielsku, z polskimi napisami. Stwierdzam, że jest to jeden z najgłupszych filmów ostatnich lat.

Reżyser filmu Niels Arden Oplev najwyraźniej nie mógł się zdecydować jaki gatunek filmu chce nakręcić. „Linia Życia” to naukowy science-fiction pomieszany z horrorem paranormalnym, filmem obyczajowym o dwudziestolatkach, thrillerem medycznym oraz dramatem. Jest to bezsensowny miszmasz stylów i gatunków.

Fabuła opiera się na wprowadzaniu w stan śmierci klinicznej kolejnych bohaterów. Sekwencje zdarzeń pomiędzy kolejnymi eksperymentami są do siebie bliźniaczo podobne. A wygląda to następująco: główna bohaterka (Ellen Page) zaprasza głównego bohatera (James Norton) na ekscytującą zabawę do sekcji laboratoryjnej, znajdującej się w piwnicach szpitala. „Podjarany” bohater na miejscu dowiaduje się, że nie o miłosne harce tu chodzi, ale o pomoc w wprowadzeniu Ellen Page w stan śmierci klinicznej. Proces decyzyjny Jamesa Nortona trwa jakieś 20 sekund, a kolejne 20 sekund zajmuje teoretyczne przedstawienie eksperymentu przez Ellen Page. Po dwóch minutach bohaterka jest już w stanie śmierci klinicznej, który to stan wizualnie przypomina teledysk grupy Eifel 65.

Następna scena zaczyna się w mieszkaniu jednego z bohaterów, gdzie okryta kocem Ellen Page opowiada o swoich przeżyciach. Pomimo, że parę godzin temu główna bohaterka była w stanie śmierci klinicznej, atmosfera w mieszkaniu jest dość imprezowa.

Kiedy Ellen Page zostaje w końcu sama, w filmie zaczyna się wątek horroru z takimi atrakcjami jak cieknąca woda, dźwięk zamykanych drzwi oraz (czego nie mogłem się spodziewać) dźwięk pozytywki. Sekwencja kończy się rozpoczęciem kolejnego eksperymentu. I tak razy pięć.

„Linia Życia” zawodzi jako film science-fiction. Tematykę niebezpiecznych eksperymentów przedstawiał m. in film „Primer” z 2004 roku. W tym doskonałym thrillerze science-fiction, zanim dojdzie do pierwszego eksperymentu, główni bohaterowie zwiedzają kolejne laboratoria i dyskutują o planowanym wydarzeniu niemal przez godzinę. W „Linii Życia” cały aspekt przygotowań, tworzenia teorii, gromadzenia materiałów do eksperymentu zajmuje dwie minuty. Oczywiście trudno w ten sposób wzbudzić ciekawość myślącego widza.

Aspekt horroru jest we „Flatliners” jeszcze słabszy. Przeważają oklepane chwyty, które w założeniu miały spodobać się fanom horrorów, ale które chyba nikogo już nie straszą.

„Linia Życia” wprowadza też ładnie wyglądający wątek obyczajowy. Bieganie po śniegu, rozmowy do rana na ławce, szalone imprezy. Oczywiście każdy z tych momentów zupełnie nie pasuje do reszty filmu i wpisuje się w totalny chaos stylistyczny, który towarzyszy filmowi.

Film „Linia Życia” nadaje się tylko do seansów komediowych i to dopiero za parę lat, kiedy niezamierzone, śmieszne momenty będą jeszcze bardziej widoczne. Odradzam wizytę w kinie. Zaoszczędzone w ten sposób środki proponuję przeznaczyć na seans „Blade Runner 2049„.

 

OCENA :


Guli

 

 

Zwiastun / Trailer Flatliners 2017:



Zobacz także:

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 17 Średnia: 4.1]
Zobacz także
2 komentarze
  1. event15

    Nie zgadzam się z tym, że pomieszanie gatunków w tym filmie idzie mu na złe. To dobra hubryda, która sprawnie łączy wszystkie te gatunki w dość estetyczny sposób. Elementy horroru są stonowane. Buduje się klimat grozy w odpowiednim momencie i tylko wtedy, kiedy rzeczywiście jest czego się bać. Nie ma nadmiaru jumpscare jak w wielu dzisiejszych horrorach.
    Trochę się zgadzam i trochę nie zgadzam z tą recenzją. Dużym plusem jest to, że autor nie pomylił recenzji z krytyką. :)

  2. MartynaKowalska

    Świetny film, polecam obejrzeć z rodziną!

Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.