Serial „Rick i Morty” – jedyne animowane SF, które potrzebujesz!

RICK i MORTY – fabuła i idea przewodnia

Serial „Rick i Morty” to jakby parodia Powrotu do przyszłości, z tą różnicą, że szalony naukowiec Rick jest dziadkiem Morty`ego (Morty – Marty, nawet brzmi podobnie). Mamy więc szalonego naukowca oraz chłopaka, młodzieńca, nastolatka… Jak zwał, tak zwał.

Z pilota dowiadujemy się tyle, że Rick chyba ma kłopoty z nadużywaniem alkoholu i konstruuje różne wynalazki ze śmieci znalezionych w garażu. Morty chodzi do szkoły i podkochuje się w koleżance z klasy – Jessice. Jessica naturalnie nie ma pojęcia o istnieniu Morty`ego i – jak to w życiu bywa – umawia się raczej ze starszymi chłopakami. To nie jedyny kłopot Morty`ego. Rick wyciąga go ze szkoły na wyprawy do innych wymiarów. Już w pilocie dyrektor Wagina (bez skojarzeń) wzywa rodziców Morty`ego i informuje ich, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy chłopiec był w szkole tylko przez 7 godzin. Oczywiście wszystko przekazywał dziadkowi…

Gdzie tu SF? Podróże do innych wymiarów z użyciem pistoletu portalowego to tylko namiastka. Twórcy serialu stworzyli naprawdę misterną konstrukcję – wszechświat z rzeczywistościami równoległymi, całą masą planet i ras, a także… Ricków i Morty`ch. Bo tak naprawdę jednym z najważniejszych wątków serialu jest cytadela Ricków i Mortych.

 

Żywa osłona

Każdy Rick ma swojego Morty`ego i vice versa (nie każdy, ale o tym za chwilę). Dowiadujemy się o tym w dziesiątym odcinku pierwszego sezonu, kiedy to Rick i Morty zostają oskarżeni o zamordowanie kilku… Ricków i Morty`ch. Naszym bohaterom udaje się uciec i wówczas zaczynamy poznawać prawdziwie fascynującą i pokręconą stronę serialu.

Każdy Rick ma Morty`ego, ponieważ fale mózgowe Mortów maskują fale mózgowe Ricków, na zasadzie przeciwieństw – Rick jest geniuszem, zatem Morty jest…  e… To za każdym razem jest kłopotliwe, ale… jest „nie tak szybki, jak inne dzieci” :)

Dziesiąty odcinek to także jeden z dwóch odcinków z całych trzech sezonów, w których spotykamy Złego Morty`ego – naprawdę mroczną i tajemniczą postać, o której można przeczytać w Internecie naprawdę sporo teorii (np. to, że Zły Morty jest prawdziwym Mortym, ale Rick podmienił go na innego, głupszego Morty`ego – tak, tak… mówimy o TAKIM KALIBRZE rozkminek).

 

 

Sliders 2.0

Pamiętacie serial Sliders z lat 90-tych? Ja się na nim wychowałem. Motyw z przekraczaniem do innych wymiarów, jest właśnie żywcem zapożyczony ze Sliders. Tylko zrobiony o niebo zabawniej. Jednak przez trzy sezony serialu możemy zobaczyć naprawdę dużo fascynujących pomysłów, rodem z pokręconych opowiadanek Kilgore`a Trouta – świat, w którym na ziemi rosną ogromne tyłki, świat opanowany przez psy, świat Cronenberga (to świat, który Rick nieumyślnie zepsuł), świat madmaxowy czy planeta rządzona przez kobiety.

 

To nie jest bajka dla dzieci

Choć „Rick i Morty” to animacja, raczej nie nadaje się dla młodszego odbiorcy. Nie tylko dlatego, że nie wszystkie żarty mogą zostać zrozumiane. Problematyczne przede wszystkim mogą być bardzo liczne wulgaryzmy (zagadkowym jest fakt, dlaczego niektóre są ocenzurowane, a inne nie), wszechobecny seks, używki i przemoc.

Poza tym, że Rick jest geniuszem, to także niewątpliwie jest alkoholikiem i amatorem sekstremalnych przeżyć. W odcinku „Wielkie pochłanianie” Rick spotyka swoją byłą – Jedność, która jest rodzajem pasożyta infekującego mózgi całych społeczeństw. Na planecie opanowanej przez Jedność przez kilka dni odbywa się bardzo ostra biba. Bardzo ostra i pełna kosmicznych używek. Z kolei w „Wielkiej czystce” Rick i Morty trafiają na planetę, na której kultywowana jest tradycja nocy oczyszczenia.

 

SERIAL RICK I MORTY – Gdzie zobaczyć?

Oryginalnie serial emitowany był przez Adult Swim, czyli dorosłe Cartoon Network. W Polsce pojawił się w 2016 dzięki Netflixowi, a w 2017 zaczęło emitować go Comedy Central. I tutaj jedna, bardzo ważna uwaga techniczna – istnieją dwa polskie dubbingi. Ten z Netflixa jest bardzo dobry. W tym z CC drażni nieco głos Ricka, co może psuć nieco zabawę. Choć tak naprawdę to pewnie kwestia przyzwyczajenia.

Puryści zalecają oglądanie w oryginale, gdyż – podobnie jak w przypadku Beavisa i Buttheada, głosy głównych bohaterów podkłada sam twórca serialu – Justin Roiland. I robi to doskonale (zresztą dubbing Netflixa doskonale go naśladuje).

No i rzecz najsmutniejsza – skończył się sezon trzeci i nie wiadomo póki co nic o czwartym. To wielkie nieszczęście. Wielkie nieszczęście.

 

Bartosz Adamiak

Entuzjasta science fiction. Autor powieści post apo „Reset”.

 

Zobacz także:

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 3 Średnia: 5]
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • Turek

    Wersja ordżinal najlepsza. Netflix ma dobry dubbing, ale niestety sami Rick i Morty gorsi, reszta głosów świetna.
    Jeszcze Bojacka polecam, też świetny.