Serial „Calls” (2021) – stymulator wyobraźni

Serial „Calls” (w polskim Internecie często tłumaczony jako „Połączenie oczekujące”) to amerykańsko-francuski dramat science-fiction, bazujący na wcześniejszej, francuskiej serii o tym samym tytule w reżyserii Timothée Hocheta. Anglojęzyczny remake w reżyserii Fede Alvareza (scenarzysta i reżyser m.in. horroru „Nie oddychaj” oraz „Martwego zła” z 2013 roku) został stworzony na zamówienie Apple TV+ w kooperacji z Canal+ i zadebiutował w drugiej połowie marca 2021 roku na streamingu Apple.

O ile wcześniejsza, oryginalna wersja przeszła mi niedostrzeżona „koło nosa”, o tyle na wersję anglojęzyczną „Calls” trafiłem nieco przez przypadek, przeszukując zasoby biblioteki Apple TV+. Patrząc na zwiastun i opis fabuły kręciłem jednak nieco nosem – zaraz, zaraz (pomyślałem) – mam słuchać, jak bohaterowie rozmawiają, nie widząc ich twarzy, nie odbierać wzrokowo ich ekspresji, lecz jedynie wpatrywać się w barwne wizualizacje fal dźwiękowych? Gdzie tu frajda?!

Jednocześnie jednak zaintrygował mnie ten pomysł, gdyż był niecodzienny zwłaszcza na streamingowym polu. Dałem zatem szansę, obejrzałem – czy tez raczej przesłuchałem – pierwszy odcinek i ..
już nie mogłem się oderwać od tej historii aż do samego końca!

Na ten niezwykle wciągający serial składa się 9 odcinków, każdy trwający średnio około 17 minut. Całość mieści się zatem w nieco ponad 2,5 godziny, co pozwala obejrzeć serię za jednym podejściem.

Serial przedstawia 9 różnych historii, które się przenikają lub uzupełniają i im bliżej końca, tym mocniej dopełniają całościowy obraz zaprezentowanego, globalnego problemu. Co nim jest? Nie będę Wam zdradzał, aby nie psuć odkrywania zagadek. Niestety cokolwiek bym powiedział o fabule mogłoby być niepożądanym spoilerem. Lepiej zatem do oglądania serialu podejść w błogiej niewiedzy i na bieżąco starać się rozgryźć z czego wynikają problemy bohaterów.

Siłą serialu „Calls” jest dobra obsada oraz bardzo dobra gra aktorska (tym razem ograniczona tylko i aż do przekazu dźwiękowego), ale przede wszystkim fabuła i świetne rozpisane kwestie dialogowe – w pełni naturalne i wiarygodne dla odbiorcy. Ogromne znaczenie ma również tło dźwiękowe. Wszystko, co słyszymy poza samą rozmową, i co dzieje się wokół rozmówców, pogłębia scenę wydarzeń, nadaje detali, które kreują obrazy w naszych głowach. Całość bardzo mocno rozgrzewa wyobraźnię, przez co wydarzenia serialu mocniej wpływają na odbiorcę niż przy oglądaniu tradycyjnego serialu.

Jestem pełen uznania dla speców od wizualizacji rozmów. Okazuje się bowiem, że wariacje oparte na detekcji fal dźwiękowych, można tak zróżnicować i nadać im głębi oraz trójwymiarowości, aby nie nudziły widza przez wszystkie epizody, a dodatkowo pomagały zagęścić atmosferę, gdy jest to wymagane, oraz zobrazować odległości między bohaterami – zarówno te w przestrzeni, jak i w czasie.

Serial „Calls” stanowi emocjonujące i niezwykle wciągające nawiązanie do oldschoolowego science-fiction, zapodane w ciekawej i w niemal już zapomnianej formie słuchowiska. W czasach seriali i filmów, tworzonych bez ograniczeń technicznych, które coraz częściej wykładają widzowi wszystko na tacy, „Calls” jest doskonałym stymulatorem dla naszej wyobraźni. Gorąco polecam!

 

OCENA :

dr Gediman
 

KULTOWE SERIALE SF >>

 

Zwiastun / Trailer

 

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 2 Średnia: 5]
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • anismal

    Forma serialu rzeczywiście zaskakuje siłą dźwięku i minimalistyczną, zgrabną grafiką, oby takich więcej! Szkoda tylko, że serwuje się tu katastrofizm i w większości ten sam temat problemów relacji damsko-męskich, co nuży, a nawet zniechęca w połowie odcinków, bo nikt normalny nie ma ochoty na takie dawki smutku.