Gra „Scorn” (2022) – interaktywne dzieło sztuki [recenzja]

Jestem graczem od blisko trzech dekad, ukończyłem ponad 700 produkcji, a przynajmniej tyle pamiętam. I nigdy, uwierzcie mi, że nigdy, nie dane mi było doświadczyć tak ciekawej produkcji jak gra „Scorn”.

  • Tytuł: Scorn
  • Producent: Ebb Software
  • Wydawca: Kepler Interactive
  • Data wydania: 14.10.2022
  • Platformy: Windows, Xbox Series X/ S
  • Zapowiedź

 

Gra Scorn (2022) – Recenzja / Opinia

 

Zacznę może od próby sklasyfikowania tytułu, bo, prawdę mówiąc, to nie jest prosta sprawa. Gra „Scorn” na pewno nie jest FPSem, nie jest też horrorem. Najbliżej mu do tworów określanych, nieco złośliwie, ale i trafnie – „walking sim”. Jednak też nie do końca, ponieważ produkcje takie najczęściej mają dość mocny nacisk na fabułę przedstawianą za pomocą wszelkiej maści notatek, dzienników itp. W grze „Scorn” tego nie ma. Ja bym ten tytuł nazwał interaktywnym dziełem sztuki, którego autor ma w sobie mnóstwo talentu, ale też nieco brakuje mu warsztatu w tym co robi. I nawet, jeśli zabrzmiało to zbyt pompatycznie, to naprawdę, tak właśnie uważam.

Świat wykreowany przez mistrzów z Ebb Software jest po prostu NIE-SA-MO-WI-TY. Gra miała być inspirowana twórczością Beksińskiego i H.R. Gigera, i… jest. To pierwsza produkcja z jaką się zetknąłem, w której dosłownie w każdym momencie można zrobić zrzut ekranu i powiedzieć komuś, że to niepublikowany dotychczas obraz jednego z w/w artystów. Co więcej – osoba, która to zobaczy, naprawdę mogłaby w to uwierzyć. Wszystko ma biomechaniczny, inspirowany motywami falliczno-waginalnymi, wygląd. Z jednej strony jest on odrzucający, z drugiej budzący niezdrową fascynację i każący przystawać co chwilę oraz przyglądać się kolejnym elementom otoczenia.

Silnik Unreal w swojej czwartej iteracji idealnie sprawdza się do generowania tego typu wizualiów, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego klatkażu na każdej z platform. Produkcję „Scorn” ogrywałem na Xbox Series S, i podczas całej trwającej około sześciu godzin rozgrywki, konsola generowała stabilne 60 klatek na sekundę. Nie natknąłem się również na żadne błędy, co w dzisiejszych czasach jest rzeczą wartą odnotowania.

Skoro sprawy techniczne i klasyfikację mamy ogarnięte, pora zatem przejść do samej gry.
Najmniej można powiedzieć o fabule – nie ma tu żadnej animacji wprowadzającej, nagrania dźwiękowego, czy chociażby prostej informacji o tym, kim jesteśmy, gdzie jesteśmy i po co jesteśmy. Protagonista w „Scornie” po prostu otwiera oczy w obcym, dziwnym świecie i rozpoczyna swoją podróż. Dla wielu graczy taka ‘anonimowość’ animowanej przez nas postaci może być odrzucająca, moim zdaniem jednak idealnie wpasowuje się to w klimat produkcji. Cała treść pozostawiona jest interpretacji gracza, a jedyne jej stałe elementy to krąg narodzin, reprodukcji i śmierci, dość dosadnie przedstawione poprzez projekt graficzny lokacji i postaci. Ja widziałem tam też sporo odniesień do rodzicielstwa, ale jak już pisałem – takie kwestie będą wnioskami indywidualnym każdego, kto podejmie próbę wejścia w te surrealistyczne realia.

Rozgrywkę w „Scorn” obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, opiera się ona głównie na eksploracji i rozwiązywaniu zagadek logicznych. Warto poświęcić wspomnianym łamigłówkom kilka słów, bo należą one do najlepszych z jakimi zetknąłem się od długiego czasu. Nie są nadmiernie złożone, niemniej jednak każda wymaga chwili zastanowienia. Warto dodać, że rozwiązywanie ich daje sporo satysfakcji. Niemniej jednak ich rozłożenie powoduje, że często musimy się wracać do już odwiedzonych lokacji, żeby wykonać wcześniej niedostępną czynność.

Na osobny akapit zasługuje walka, bo jest to wg mnie jedyny słaby element „Scorna”. Mamy cztery rodzaje oręża – broń pneumatyczną, zbliżoną w działaniu do ‘Impact Hammer’ z serii „Unreal Tournament”, pistolet, strzelbę i granatnik. Używanie każdej z tych broni jest niesamowicie uciążliwe – przeładowanie trwa wieki, celowanie jest bardzo nerwowe, a każdy wystrzał powoduje, że pobliscy wrogowie zbiegają się, żeby nas zaciukać. Ja rozumiem, że taki był zamysł twórców, trochę jak w pierwszych grach z serii „Resident Evil”, ale moim zdaniem tutaj się to po prostu nie sprawdza. Gdyby w recenzowanej produkcji walki nie było w ogóle, to tylko by na tym zyskała. Na pocieszenie jednak dodam, że w całej kampanii obligatoryjnie broni będziemy musieli użyć tylko raz.

W grze „Scorn” jest jeszcze jedna rzecz związana z przemocą warta odnotowania. Otóż w niewielu produkcjach zdarzyło mi się czuć silny, fizyczny wręcz dyskomfort krzywdząc NPC. Nie wiem, jak twórcy tego dokonali, ale czułem dziwny, wewnętrzny opór, kiedy przykładowo uruchamiałem korytarze, które łącząc się raniły rezydującego na środku pomieszczenia łagodnego, acz upiornie wyglądającego, olbrzyma.

Mam bardzo duży problem z oceną gry „Scorn”, ponieważ ciężko tą produkcję nazwać grą w sensie stricte. Przez dużą część rozgrywki nie mamy pojęcia co, jak i dlaczego trzeba zrobić. Generalnie dla mnie jest to tytuł 4/4 biorąc pod uwagę skalę, jaką przyjęliśmy na AlienHive. Ale z drugiej strony, gdyby inny redaktor wystawił ocenę 1/4, to też byłoby to w pełni uzasadnione, a nawet mógłbym się z taką oceną zgodzić. Bo zero akcji, bo słaba walka, bo otoczenie monotonne, bo zagadki enigmatyczne, bo fabuły brak.
I każdy z tych zarzutów byłby trafny… tyle że studio Ebb w zapowiedziach o tym wszystkim informowało. Gra „Scorn” nigdy nie miała być ani nastawiona na akcję, ani na walkę. Nie miała być też horrorem w standardowym ujęciu. Miała być natomiast doświadczeniem, i dokładnie tym jest. Nie jest to pozycja dla każdego, nawet nie dla większości. To produkcja dla niewielkiego ułamka graczy, którzy nie chcą tylko strzelać czy być prowadzeni za rękę od punktu A do punktu B.

I o ile, jak już wspomniałem, dla mnie to bezsprzecznie pozycja zasługująca na najwyższą notę, tak, ze względu na jej specyficzność wystawiam jej 3/4, ponieważ każdemu polecam spróbować. Chociaż do jej końca dotrwa raczej niewielu…

 

OCENA:

Harap

 

 

Gra Scorn (2022) – Zapowiedź / Gameplay Trailer

 

 

Gry Alien i AVP >>

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 5 Średnia: 5]
Komentarze (1)
Dodaj komentarz
  • ani

    Gra rzeczywiście jest jedyna w swoim rodzaju i na każdym kroku zadziwia fantazja twórców oraz graficzny kunszt specjalistów. Jest jednak pewien smutny aspekt tego wydania – gra jest zdecydowanie okrojona z 'pełnej mocy’, co da się odczuć jej dziwnym zakończeniem, które też niewiele tłumaczy. A szkoda, bo moim zdaniem trochę dziwne jest umieszczanie łamigłówek na każdym kroku w tak katastrofalnym środowisku nie tłumacząc, po co to wszystko. Niemniej jednak, jest to gra obrzydliwie niesamowita.