Film „Predator: Prey” (2022) – Recenzja i Historia powstania

O ile Shane Black przekombinował przy okazji „The Predator”, w nowym filmie postawienie na prostotę zadziałało. Film „Predator: Prey” (2022) to prosta i dość surowa produkcja, która od samego początku urzeka nie tylko pięknymi zdjęciami, ale również nieprzekombinowaną fabułą, stanowiącą lep zarówno dla widza nieobeznanego z Predatorami, jak i dla wieloletnich fanów tejże franczyzy. Trachtenberg sprawnie nakręcił prequel, który nie tylko nie zawstydza klasyków, ale także tchnął pewien powiew świeżości w mocno podupadłą markę i mam nadzieję, że nie będzie tylko jednorazowym przebłyskiem kreatywności na tym polu. Zapraszam do lektury pełnej recenzji poniżej.

 

  • Tytuł – Predator: Prey
  • Tytuł oryginalny: Prey
  • Tytuły robocze: Predator 5, Skull
  • Premiera:
    21.07.2022 (USA: Comic-Con Film Festival)
    5.08.2022 (Świat – Internet: Hulu oraz Disney+)
  • Reżyseria: Dan Trachtenberg
  • Recenzja ⇓
  • Zwiastun ⇓
  • Historia powstania filmu ⇓

 

FILM PREDATOR: PREY (2022) – Recenzja / Opinia

 

Zanim zacznę opowiadać o doznaniach, jakie dostarcza nam film „Predator: Prey”, na krótko przywołam klasyki gatunku oraz przedstawię sytuację w jakiej powstawał nowy Predator i pewne obawy, które towarzyszyły miłośnikom Drapieżcy z kosmosu w ostatnim roku.

Wiele lat temu, konkretniej w 1987 roku, na ekrany kin wszedł legendarny już film „Predator”, w którym jednocześnie zagrała niesamowita ilość rzeczy. Mieliśmy zatem świetne tło w postaci gęstej i parnej dżungli, przełomowe jak na tamte czasy efekty specjalne, nieskomplikowaną fabułę opartą na jatce oraz na starciu kosmicznego myśliwego z człowiekiem, a przede wszystkim klejnoty w koronie filmu, czyli zupełnie nowy rodzaj potwora z niespotykanym wcześniej wyglądem i motywami (!). Dodatkowo, owe monstrum sparowane zostało z ikoniczną ekipą uzbrojonych po zęby zakapiorów z muskularnym Arniem w szczytowej formie na czele. Choć podejść do tematu Drapieżcy było sporo po pierwszej filmowej odsłonie, to naprawdę ciężko było ją przebić w jakikolwiek sposób, szczególnie jeśli pierwowzór ma korzenie w produkcjach kina klasy B i podlany jest gęstym sosem epickości oraz mocno jest impregnowany nostalgią. Po tym jak reżyser i scenarzysta Shane Black pokpił jakiś czas temu serię o kosmicznych łowcach swoim filmem „The Predator”, zdawałoby się, że prędko nie dostaniemy dobrej produkcji o tej tematyce.

Sprawy powstania filmu „Predator: Prey” nie ułatwiało też przejęcie 20th Century Fox przez skupującego przeróżne znane marki Disney’a. Z jednej strony korporacyjne fuzje tego typu ciągną się dość długo i zamrażają liczne filmowe i serialowe produkty na długie miesiące, czy nawet lata. Z drugiej strony stajnia, sygnowana Myszką Miki i Kaczorem Donaldem, dla większości osób nie kojarzyła się zbytnio z krwiożerczymi potworami z kosmosu. W końcu jak mógłby wyglądać kolejny film o Predatorze wyprodukowany właśnie przez Disneya? Czy dalej uświadczylibyśmy wyrywanych kręgosłupów i szlachtowania ofiar przez międzygalaktycznego myśliwego? Czy miałaby to być kategoria PG-13? Zakrawało to wręcz na świętokradztwo i fani Drapieżcy mieli prawo czuć się zaniepokojeni. Tymczasem niespodziewanie pojawiły się pogłoski o nowym filmie z serii, który w dodatku odważnie miał pokazać akcję osadzoną w przeszłości, dokładnie w XVIII wieku.

Zwykle jestem pozytywnie nastawiony do wszelkich produkcji spod znaku Alien i Predator, choć z końcowymi efektami później bywa różnie. Gdy tylko dowiedziałem się, że reżyserem filmu jest Dan Trachtenberg, byłem bardzo zadowolony z tego faktu. Reżyser ten odpowiada za świetny film „10 Cloverfield Lane” (który, nota bene, posiada mój ulubiony trailer czasów nowożytnych). Jeśli nie widzieliście jeszcze tej klimatycznej produkcji radzę szybko nadrobić – nie zawiedziecie się.

Twórcy filmu „Predator: Prey” wybrali z serii o Łowcach to, co działa najlepiej i zrobili wszystko po swojemu. Efekt ich pracy przyniósł zwyżkę formy tej franczyzy, choć trzeba przyznać, że patrząc na poprzednie dokonania na tej płaszczyźnie, to jednak poprzeczka nie była zawieszona szczególnie wysoko (patrz „The Predator” i „AvP: Requiem”). Nowy film „Predator 5” świetnie funkcjonuje jako samodzielna produkcja o Predatorze, do której nie potrzeba znajomości wcześniejszych części. Oczywiście wszyscy ci, którzy są ze światem Predatorów za pan brat, w mig wyłapią wszelkie odniesienia do poprzednich reprezentantów tej marki. Wydźwięk tych easter eggów jest mniej lub bardziej subtelny, ale za każdym razem, gdy je wychwycimy na ekranie, sprawia radość, szczególnie, że odnosi się z pełnym poszanowaniem do klasyki.

kadr z filmu: Predator 5 (Prey, 2022)

W filmie „Predator: Prey” łowy i przetrwanie to wciąż główna oś fabuły, do czego przyzwyczaiły nas pierwsze filmy serii. Do niewątpliwych zalet nowego Predatora zdecydowanie zaliczam umiejscowienie czasu i akcji w przeszłości powiązanej z Indianami i Wielkimi Równinami. To właśnie dzięki przeniesieniu wydarzeń związanych z kosmicznymi łowcami w przeszłość, film oferuje świeże podejście do wydawałoby się wyeksploatowanej tematyki Predatorów, którzy urządzają sobie safari na naszej błękitnej planecie. W końcu nie da się po raz kolejny zaskoczyć nas rewelacją na temat perfekcyjnie zakamuflowanego stwora z kosmosu, polującego na filmowych bohaterów. Nie da się też powtórzyć momentu szoku, jakiego doznaliśmy, kiedy Predator ukazał nam i Arnoldowi swoje odrażające oblicze po raz pierwszy. To wszystko już było wałkowane nie raz i nie dwa. Przyznam jednak, że nawet w obliczu tych wyświechtanych schematów, twórcom nowego filmu daje się wtłoczyć w tą konwencję nieco świeżości. Dowodem tego niech będą chociażby zupełnie nowy wygląd potwora, który znacznie odbiega od tego, co widzieliśmy w poprzednich filmach, czy też ciekawy motyw wykorzystania właściwości pewnej rośliny do obniżenia temperatury ciała w konfrontacji z kosmicznym przeciwnikiem.

Główną bohaterką „Predator: Prey” jest Naru, młoda dziewczyna z plemienia Komanczów, której nie marzy się piastowanie w życiu roli typowej kury domowej. Ona pragnie zostać wojownikiem jak jej brat Taabe. Amber Midthunder stworzyła ciekawą postać głównej bohaterki, której wątek inicjacji i rozwoju obserwujemy przez cały film. Podoba mi się wysunięcie na pierwszy plan kobiety, w dodatku nie emanującej przesadną tężyzną fizyczną. Jej siła tkwi w zupełnie innych przymiotach: w uporze, zręczności, spostrzegawczości, umiejętnościach walki i przede wszystkim sprycie. Naru popełnia błędy, uczy się. Wszystko to dodaje realizmu, ponieważ w świecie puszących się samców alfa, a zarazem pobratymców, musi położyć nacisk na inne cechy niż siła muskułów. Mimo, że przez część filmu dostaje baty, a jej brat ratuje ją z opresji w wyniku jej słabości i złych decyzji, młoda Indianka dojrzewa jako postać i rośnie w siłę. Osobom narzekającym, że byle Indianka staje oko w oko z Predatorem i potrafi wyjść z tego starcia z tarczą, warto przypomnieć, że … byle kelnerka załatwiła Terminatora (!). 25-letnia aktorka wywiązała się dobrze ze swojego zadania i chętnie zobaczę ją w akcji w innych produkcjach.

kadr z filmu: Predator 5 (Prey, 2022)

Mimo innych postaci występujących w filmie „Prey”, całość to w zasadzie taniec dwojga. Wspomniałem już o reprezentantce ludzkiej strony mocy, czas więc na gagatka prosto z gwiazd. Bądźmy szczerzy, wszyscy czekaliśmy na moment, gdy w filmie pojawi się Predator. Oczywiście już pierwsze ujęcia znajomej bestii z kosmosu przywołują falę flashbacków z filmów z Arniem czy Dannym Gloverem, choć nie ukrywam, że zabrakło już tego „pazura” i aury tajemniczości. W nowym filmie Predator po prostu wrzucany jest w wir akcji bez żadnej podbudowy i suspensu, z których słynęły pierwsze filmy. Oczywiście jego poczynania szybko przynoszą sporo scen przemocy (w tym obowiązkowego wyrywania kręgosłupa), chociaż część z nich rozgrywa się także poza kadrem. Doskonale obserwuje się poczynania kosmity, który dosłownie szlachtuje przygłupich, francuskich myśliwych na różne sposoby, używając swojego bogatego zestawu gadżetów – brakowało tylko dźwięku z gry „Mario”, gdy nasz skaczący sympatyczny hydraulik z wąsem zgarnia kolejną monetę.

Sam przedstawiciel rasy Yautja również emanuje bardziej prymitywną aurą, co z pewnością pogłębione jest jego maską podobną do czaszki. Dodatkowo ten Predator jest smuklejszy i znacznie bardziej zwinny od swoich poprzedników. Zamysłem reżysera było odejście od poprzednich inkarnacji Predatorów, które kojarzyły mu się za bardzo z napakowanymi wrestlerami. Aktor, Dane DiLiegro, wcielający się w rolę łowcy z kosmosu, jest byłym koszykarzem, przez co dysponuje zarówno odpowiednim wzrostem (2.06 m), jak i – nazwijmy to – gibkością.

Podoba mi się fakt, że w kwestii wyglądu Predatora twórcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jakże odmienne od dotychczasowych wizji Drapieżców są jego rzadsze niż dotychczas dredopodobne włosy czy budowa ciała. Poważny tuning przypieczętował szpetny pysk najnowszego łowcy, diametralnie inny od znanych nam wcześniej Predatorów. Naprawdę sądziłem, że w tej kwestii powiedziano już wszystko. Tymczasem twórcy „Predator: Prey” potrafili mnie całkowicie zaskoczyć! Nowy design Predatora, choć z pewnością kontrowersyjny, bardzo przypadł mi do gustu i pokazuje, że siła tkwi w różnorodności. Nawet wydawałoby się oklepany moment utraty maski był przedstawiony w ciekawy sposób, szczególnie, że zestawiony z zupełnie nowym designem twarzy Drapieżcy. Bądźmy szczerzy – czy chcielibyśmy dostać kolejny raz to samo?

Nowy Predator otrzymał nie tylko odmienny wygląd, ale także jego zestaw „zabawek” uległ znacznym modyfikacjom, dzięki którym walka z ludźmi uzbrojonych w pradawna już broń, staje się bardziej … hmm… „wyrównana”. Słynny, osobisty kamuflaż Predatora także uległ zmianie, ponieważ tym razem ma strukturę plastra miodu.

kadr z filmu: Predator 5 (Prey, 2022)

Podążamy tropem (sic) poprzednich produkcji: Łowca z kosmosu szuka najsilniejszego przeciwnika, by zamienić go w swoje kolejne trofeum. Tym razem ten schemat ulega zachwianiu, bowiem Predator w najnowszym filmie skory jest do szarż i popełniania błędów. Nie czuć tutaj, żeby był osobnikiem specjalnie doświadczonym, zarówno pod kątem łowieckich zdolności, jak i umiejętności korzystania ze swojego morderczego ekwipunku. Nie otrzymujemy odpowiedzi, czy jest on jeszcze nieopierzonym myśliwym, czy też może jest to jego pierwsze polowanie. Tego typu elementy filmu rodzą ciekawe dyskusje, przez które staje się on paliwem do żywotności marki.

Poza wymienioną wcześniej dwójką postaci nie mogę nie wspomnieć o Sarii, wiernym psim towarzyszu głównej bohaterki. Ten nowy element w serii o Predatorach (nie liczę Predo-psów) dodaje całości ciekawego kolorytu i jak żywo przypomina o duetach człowiek-czworonóg rodem z filmów: „Mad Max 2” (który to był inspiracją do zamieszczenia psa w „Prey”), czy „Jestem legendą”. Sarii poza filmowym planem to suczka Coco, która została zaadoptowana ze schroniska w Atlancie. Warto dodać, że psinka nie miała żadnego wcześniej treningu filmowego. Trzeba przyznać, że jako aktorka spisała się na medal.

Strona audio-wizualna filmu „Predator: Prey” jest bardzo przyzwoita.
Przepiękne zdjęcia towarzyszą nam już od samego początku. Tereny wielkich równin to bardzo wdzięczny temat dla kamery i oka. Naturalne plenery w tym wydaniu są urzekające i przywołują na myśl takie filmy jak „Ostatni Mohikanin”, czy „Zjawa”. W końcu kto nie poczuje się zaintrygowany, jeśli w te malownicze pejzaże kolonizowanej przez Europejczyków Ameryki Północnej wrzucimy legendarnego już kosmicznego myśliwego i jego krwawe zamiary?

Muzyka w „Prey”, której autorką jest Sarah Schachner, nie jest może jakaś przełomowa, ale odpowiednio sprawdza się jako ilustracja obserwowanych przez nas wydarzeń o historycznym tle. Kiedy trzeba jest stonowana, kiedy to wymagane – zaznacza sceny akcji. Brakuje jej z pewnością takiego „kopa”, którym dysponował w nadmiarze soundtrack Silvestriego. Nie oznacza to, że soundtrack Schachner jest zły – wręcz przeciwnie. To kawał dobrej ścieżki dźwiękowej, która miała po prostu tego pecha, że wcześniej pojawił się Alan Silvestri ze swoimi majstersztykami.

Ze słabszych elementów filmu: wielokrotnie niedomaga CGI, co szczególnie widać przy okazji scen z komputerowo wygenerowanymi zwierzętami. Niestety mimo upływu lat, efekty prosto z komputera nadal pokazują stagnację. Ba, mimo rozwoju technicznego nie tyle stoją nadal w miejscu, co wręcz się uwsteczniają.

Jak na film osadzony w przeszłości, produkcja odznacza się też pewną sterylnością. Przykładem mogą być tu chociażby stroje ludzi, które nie wykazują szczególnie śladów zużycia, przez co Indianie wyglądają bardziej jak cosplayerzy. Nie pomaga też fakt, że główna bohaterka i jej pobratymcy operują w rozmowach między sobą dość luźnymi tekstami, przywołującymi bardziej na myśl współczesną młodzież, aniżeli rdzennych Amerykanów. Wrażenie to pogłębia też fakt, że dialogi są w języku angielskim, co przeszkadza w pełnym zanurzeniu się w specyfikę epoki. Oczywiście zawsze można włączyć opcję dialogów w oryginalnym języku Komanczów…

Twórcy filmu muszą też niestety dość łopatologiczne wykładać racje głównej bohaterki, jak gdyby nie ufali inteligencji widza. Dajmy protagonistkom i ich motywacjom oddychać swobodnie, tak jak bywało to w przypadku Ellen Ripley, Sarah Connor czy Furiosy. Trochę naciągana jest też łatwość, z jaką Naru przyszło pokonanie kolejnych przeciwników – czy to oklep Francuzów w stylu jakiego nie powstydziłby się sam John Wick, czy wreszcie ubicie samego Predatora, podczas gdy wcześniej męczyła się z upolowaniem byle królika. Scenariuszowo można było wycisnąć znacznie więcej z tego tematu.

O ile Shane Black przekombinował przy okazji „The Predator”, w nowym filmie postawienie na prostotę zadziałało. „Predator: Prey” to prosta i dość surowa produkcja, która od samego początku urzeka nie tylko pięknymi zdjęciami, ale również nieprzekombinowaną fabułą, stanowiącą lep zarówno dla widza nieobeznanego z Predatorami, jak i dla wieloletnich fanów tejże franczyzy. Trachtenberg sprawnie nakręcił prequel, który nie tylko nie zawstydza klasyków, ale także tchnął pewien powiew świeżości w mocno podupadłą markę i mam nadzieję, że nie będzie tylko jednorazowym przebłyskiem kreatywności na tym polu.

Predator wrócił zatem z wdziękiem na salony. Twórcom filmu udało się dostarczyć prequel bazujący na znanej marce, który da się i chce się oglądać, a to w dzisiejszych czasach spory sukces. W dość krótkim czasie film odnotował rekordową oglądalność i zdobył wysokie noty wśród odbiorców. Czuję się usatysfakcjonowany, jednak nadal mam niedosyt. Predatorzy to temat wart dalszej eksploatacji, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, jak wiele można o nich opowiedzieć w kontekście historycznym. Po tym jak szlaki na tym polu przetarł „Prey”, aż prosi się o kolejne filmy osadzone przykładowo w czasach Japonii feudalnej (starcia z samurajami), brutalnej codzienności Wikingów, czy też realiach wypraw krzyżowych. Ba, marzy mi się film, będący antologią krótszych historii, połączonych motywem kolekcji pozaziemskich trofeów widocznych w „Predator 2”. Wyobraźcie sobie wizytę na kilku różnych planetach i starcia z kilkoma różnymi przeciwnikami… Możliwości są liczne, a ograniczeniem jest tylko wyobraźnia.

Zdecydowanie polecam  seans „Predator: Prey”. Ten film pokazał, że wciąż warto inwestować w Predatorów i spółkę. Żałuję tylko, że nie dano nam możliwości zobaczenia tego obrazu na sali kinowej . Może kiedyś będzie jeszcze taka sposobność przy okazji jakiegoś kinowego maratonu spod znaku Predatora?

PS. Nie wyłączajcie filmu kiedy zaczną się napisy końcowe, gdyż wieńczy je krótka, acz znacząca scenka.

 

OCENA :


Templar

 

 

 

Film Predator 5 – Historia powstania

 

Jeszcze niedawno miała miejsce 30-ta rocznica premiery filmu „Predator 2”, który na ekrany kin wszedł dokładnie 21 listopada 1990 roku. Czas płynie szybko, a w międzyczasie doczekaliśmy się kilku mniej lub bardziej udanych filmowych podejść do postaci słynnego kosmicznego łowcy. Na początku mieliśmy dwie crossoverowe produkcje, w których międzygalaktyczni kolekcjonerzy trofeów starli się z Xenomorphami, a więc filmy „Alien vs. Predator” z 2004 roku w reżyserii Paula W. S. Andersona oraz „Aliens vs. Predator: Requiem” z 2007 wyreżyserowany przez braci Strause. O ile temu pierwszemu udało się nieco obronić, tak drugi film mocno pokpił tematykę obu franczyz i długo by wymieniać jego grzechy. Kolejne odsłony filmów o Predatorach obyły się bez sparingów z Alienami. Tak oto otrzymaliśmy w 2010 roku całkiem udany „Predators” od reżysera Nimróda Antala, oraz – dla zachowania równowagi we wszechświecie – nieudany „The Predator” (tego potworka dostarczył z kolei Shane Black w 2018).

Producent John Davis pierwotnie powiedział, że „The Predator” da życie jeszcze dwóm sequelom, do których, jak miał nadzieję, powróci Shane Black w roli reżysera. W związku ze złym odbiorem filmu oraz sprzedażą wytwórni na rzecz The Walt Disney Company zawieszono te plany. Co do przyszłości serii filmów z Predatorem, CEO Bob Iger potwierdził, że pozostaną one z kategorią R. Dość pokaźna filmografia produkcji związanych z postacią Predatora powiększy się o następny film.

20 listopada 2020 roku zagraniczne media poinformowały, że w przygotowaniu jest film „Predator 5”, czyli kolejna filmowa opowieść o łowcy z kosmosu. Film miał różnić się od dotychczasowych części serii m.in. tytułem, („Prey”, a pierwotnie „Skull”). Reżyserem filmu został Dan Trachtenberg, który reżyserował świetny film „10 Cloverfield Lane” oraz pracował również przy głośnych i uznanych serialach „Black Mirror” oraz „The Boys”. Scenariusz „Predatora 5” otrzymał Patrick Aison („Kingdom”, „Jack Ryan”). Okazuje się, że podwaliny pod kolejny solowym film o Predatorze przygotowywano znacznie wcześniej niż w listopadzie 2020 roku. Cofnijmy się zatem nieco w przeszłość…

W grudniu 2019 roku portal Discussing Film ogłosił, że Dan Trachtenberg będzie pracował dla 20th Century Studios i Disneya nad filmem pod roboczym tytułem „Skull (Czaszka)” ze scenariuszem Patricka Aisona. Producentem filmu miał być John Davis, wieloletni producent serii o Predatorach. Portal podał także szczątkowe informacje na temat fabuły rzeczonej produkcji:

Film opowiada historię kobiety z plemienia Komanczów, która sprzeciwia się normom płciowym i tradycjom, by zostać wojownikiem.

Wracamy do 2020 roku, gdzie powyższe informacje łączą się z doniesieniami podanymi przez portal AVP Galaxy na temat nadchodzącego filmu „Predator 5”. Według źródeł portalu, akcja najnowszej produkcji z cyklu o łowcy miała być osadzona w przeszłości, koncentrować się na rdzennych Amerykanach, zanim ich terytoria zostały zajęte przez amerykańskich osadników. Wiele wskazywało wówczas na to, że „Skull” to tak naprawdę był roboczy tytuł kolejnej odsłony historii z Predatorem.

W lipcu 2021 roku producenci potwierdzili, że „Skull” będzie tytułem produkcji oraz odnieśli się do sfery fabularnej. Film „Predator 5” ma wrócić do tego, co przyniosło sukces oryginalnemu Predatorowi. Pojawi się zatem wątek ludzkiej pomysłowości i determinacji, które przy pomocy uporczywości, obserwacji i interpretacji, pozwalają człowiekowi pokonać znacznie silniejszą, potężniejszą i dobrze uzbrojoną istotę.
Wg słów producentów – nowy film miał być bardziej zbliżony do oscarowej „Zjawy” Alejandro Gonzáleza Iñárritu niż do jakikolwiek filmu ze świata „Predatora”, ale jednocześnie miał nawiązywać do pierwszej części serii.

Na podstawie powyższych informacji można było przyjąć, że nowy film nie podejmie wątków, które wprowadził Shane Black w swoim filmie z 2018 roku (Alleluja!).

W połowie listopada 2021 roku oficjalnie potwierdzono wcześniejsze domysły. Nowy „Predator” miał nosić tytuł „Prey”. Potwierdziły się informacje o reżyserii i scenarzyście, a także poznaliśmy oficjalny opis fabuły filmu:

Historia rozgrywa się 300 lat temu w świecie plemienia Komanczów. Bohaterką jest Naru, wojowniczka, która musi chronić plemię przed Predatorem.

 

Film „Predator: Prey” – Kiedy premiera?

Film „Prey” zadebiutował na małych ekranach w lecie 2022 roku, dokładnie 5 sierpnia. Dlaczego premiera nie odbyła się w kinach? Ponieważ zapadła decyzja, aby premierowo pokazać film w amerykańskiej platformie streamingowej Hulu. Być może wynikło to z faktu, że film ma bardziej kameralny charakter niż dotychczasowe produkcje z tej serii. Świetnią wiadomością dla polskich widzów jest fakt, że film trafił również na platformę Disney+ i jest dostępny na tym streamingu do obejrzenia od dnia światowej premiery, czyli 5 sierpnia.

Przy okazji powyższych doniesień medialnych zaprezentowano oficjalne logo produkcji i pierwszy screen koncepcyjny:

źródło: materiały prasowe

FILM PREY (2022) – Zwiastun / Trailer

5 czerwca 2022 do Sieci wyciekł pierwszy pełny zwiastun produkcji, szybko został jednak usunięty.
Jednak już 7 czerwca 2022 roku oficjalnie zaprezentowano światu pierwszy, pełnoprawny trailer filmu, który możecie obejrzeć poniżej:

16 maja 2022 roku zaprezentowano pierwszy, krótki teaser nowej produkcji, który potwierdza kameralny charakter filmu i przedstawia głównych bohaterów:

 

 

Filmy SF 2022 >>

źródło zdjęcia: 1zoom.me/en/wallpaper/455971/z2788/

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 24 Średnia: 4.5]
Komentarze (29)
Dodaj komentarz
  • Mack

    Widzę że film wzbudza coraz więcej emocji-ale to bez sensu-trochę lepszy niż poprzednie-a avp 2-to młodzieżówka z potworami hehe

  • Tomo

    Hej
    Nie porównuj Ripley z karabinami, miotaczami, granatnikami do Indianki z siekierką na sznurku. No naprawdę?
    „Mi się podobało, warto zobaczyć.” – no właśnie… Tobie się podobało, więc szanuj innych wypowiedzi i nie wypisuj , że masz jakąś „bekę”. Nigdy, przenigdy nie było Indianki, więc teraz jest. No i wyszło jak wyszło. Można było nie używać słowa klucz „Predator” i byłoby to nawet niezły film, ale od serii wymaga się czegoś więcej. Dlatego właśnie jest tyle komentarzy do tego filmu.

  • last starfighter

    Nowego „Predatora” (?) a raczej „Prey” zdołałem obejrzeć do połowy. I żenadometr włączył mi się tak silnie, że na tym poprzestałem. Może jeszcze kiedyś do niego wrócę. Co do głównych bohaterów filmu to zamiast lasencji moim zdaniem lepiej by się sprawdził Stormee Kipp, miał ekranową charyzmę prawdziwie twardego „dzikiego” i wojownika. Lasencja dobra do skórowania jeleniowatych ale nie ma ani krzty babskiej mocy takiej np. Sigourney Weaver. Z Predatorów wcześniejszych moje ulubione to 1. Predator z 87′, 2. AvP część 1, 2. Predator 2. Te oglądałem wielokrotnie i dalej (pomimo ich słabostek) mogę oglądać. Prey to straszliwe rozczarowanie.

  • Arkadiusz

    Beka straszna z tych sfrustrowanych komentarzy :D jak Ripley biegała i zabijała obcych to nikomu nie przeszkadzało, że laska. Z tego co pamiętam komandosem też nie była :D W tym filmie predator jest młodym wojownikiem i szuka swojej „godnej” ofiary, tej tytułowej „Prey”, która ma zrobić z niego pełnoprawnego wojownika, przed tym samym zadaniem stoi główna bohaterka, nawet podobny tekst padł w filmie. Nie do końca sama go zabija, jak to niektórzy się zagotowali, inni pomogli jej go zmęczyć i zranić. Zresztą Predator w tym filmie używa głównie broni białej, być może przez jego poziom wojownika, a być może bo tak sobie wymyślił reżyser i nie ma za tym argumentów.
    Mi się podobało, warto zobaczyć.

    (Kobieta indianka, która walczy… zdarzały się wyjątki z kobietami w historii świata, a nawet jeśli nigdy, przenigdy nie było indianki, która aspirowała na wojowniczkę i wódz jej na to pozwolił – chyba nie oczekujecie realizmu od filmu z biegającym kosmitą z kosmicznego plemienia myśliwych, prawda?)

  • Tomo

    IMHO gdyby film nie był powiązany z serią Predator to prawdopodobnie byłby w ogóle niezauważony lub zauważony tylko przez fanów sci-fi. Jedynka obejrzana parę razy, ten chyba na jednym obejrzeniu się skończy. Jak poprzedni i jeszcze poprzedni… Wszyscy widzą w jakim kierunku to wszystko idzie i nie ma złudzeń jak będzie wyglądać następny, a następny będzie na pewno. Przecież ten obecny zarobił tyle kasy, że no… No normalnie hit kinowy. 🤔😎 Sorry hit kasowy, prawie to samo. A nie, jednak jest różnica.

  • Shinobi

    Nie mam siły czytać całego tekstu (bez obrazy dla autora, każdy może mięć własne zdanie) – odrzucił mnie już sam wstęp (niech ktoś napisze, że reszta zawartości różni się treścią od wstępu, to ją przeczytam do końca)… Pamiętam czasy, gdy na tej stronie (i forum – tak kiedyś było też forum… Teraz są jakieś FB) dość krytycznie podchodzono do AVP i Prometeusza (było ostro, wręcz bardzo ostro – sami wiemy jak to się skończyło)… I choć niekonicznie z tą wspomnianą krytyką się zgadzałem, to jednak miała ona ogromny walor poznawczy (mile wspominam, gdy powstawało kilka recenzji – jedne pozytywne inne negatywne a wybór należał do czytających). Ostatni Predator jest największą porażką ze wszystkich poprzednich – jest „Alienem Covenantem” świata predatora. Mógłbym punktować to coś wieloma argumentami – od aspektów artystycznych przez techniczne po socjologiczne… Ale tak naprawdę zwyczajnie mi się nie chce, gdyż za stary i za bardzo zgrzybiały już na to jestem a i naiwnie miły dawno przestałem być (dyskurs się zaostrzył i się dostosowałem). W sumie to interesuje mnie w tej kwestii zdanie tylko jednej osoby z tej witryny – kiedyś Ta osoba miała dobrego „czuja” jeśli chodzi o uniwersum predatora… Pomijam kwestie związane ze sprawami osobistymi. Nie uwierzę jeśli nie przeczytam na własne oczy, iż Ta wspomniana osoba również bezrefleksyjnie „kupiła” tą omawianą powyżej papkę… W sumie to po wielu latach odwiedziłem tą stronę wyłącznie z ciekawości, iż wspomniana osoba napisała recenzję – szkoda, że tak się nie stało.

  • Rafl

    Dopiero 2 film w historii kina , wysokobudżetowy z Indianami w roli głównej .
    1 -Apocalypto
    2 – Predator
    ———————————
    Rapa Nui ( o indozejczykach)
    Avatar ( i tak biały gra tubylców )

    To jest poprawność polityczna po 200 od ludobójstwa Indian

    https://en.wikipedia.org/wiki/Genocide_of_indigenous_peoples

  • Włodzimierz

    Chwalicie film w którym młoda indianka, która na początku nie potrafi upolować królika, zabija najgroźniejszego łowcę w galaktyce za pomocą siekierki na sznurku (który to sznurek sama „wynajduje”)? Predatora, który zniszczył oddział komandosów z Arnoldem na czele i zjada Obcych na śniadanie?
    Mówicie o filmie w którym jedyni biali (słowo klucz) zachowują się jak banda neandertalczyków?
    Predator to kolejne zniszczone przez poprawność polityczną uniwersum po Matrixie, Parku Jurajskim i Dr. Strange’u.

  • chrumcio

    „Nie czuć tutaj, żeby był osobnikiem specjalnie doświadczonym” Z tego co wiem, to właśnie na łowy są wysyłani osobnicy którzy jeszcze nie mają zbytnio doświadczenia, są to młodzi wojownicy których zadaniem jest przeżyć i udowodnić swą wartość. Ale wracając do filmu, film mi się podobał, spodziewałem się typowego średniaka na raz… a tu miła niespodzianka :)
    A z większości komentarzy mam beke… :D

  • Mack

    Nie wiem co sądzić o tym filmie.Niby jest ok-czyt. sceny z Predatorem.Ale sceny z Indianami i te treningi z główną bohaterką są trochę liche.Sceny z kolonistami znów też są ok.jest parę fajnych rzeczy ale film jest troszkę za krótki (może ktoś wpadnie na wersję directors cut?)

  • Fan Predatora

    akurat wg mnie ten film jednak jest niezły i trzyma poziom co najmniej właśnie jak w 2 części z Dannym Gloverem, notabene dla uważnie oglądających w Pray jest motyw nawiazujący do Predatora 2 :-)))

    • T-rex

      Dla jakich uważnych? To wali po oczach, a do tego jest bez sensu i musieli potem sprawę w napisach naprostować :)
      Film średni, nie najgorszy ale końcówka słabsza. Świetne zdjęcia.

      • GURUdks

        „musieli potem sprawę w napisach naprostować :)”
        Wcale nie musieli, poniewaz jesli predzio nie wrocil o wlasnych silach oraz nie uruchomil samozniszczenia to ziomki z branzy przylatuja po cialo. Oczywiste, ze wiedza o tym jedynie „siedzacy” w temacie, ale zwykly zjadacz chleba nie oglada napisow koncowych wiec ta ostatnia scenka nic mu nie daje.

  • chrumcio

    Jezu, ludzie już nie mają czego czepiać się w filmach xD
    Nie ważne… czekam na film z niecierpliwością :)

    • Mr. ??

      Jezus nie istniał
      Predatory w filmach Predator 1, 2, komiksach, grach walczyły z żołnierzami, policjantami, gangami, Colonial Marine, Xenomorphami i ich królową, innymi Predatorami, Mala Kak
      W 21 wieku w ramach poprawności politycznej będzie niska, chuda, młoda kobieta Naru która chce ochraniać mężczyznę Taabe
      w ramach sprzeciwiania się normom płciowym i tradycjom bo chce być wojownikiem chociaż raczej wychodzi że jest uciekinierem bo z zabiciem niedźwiedzia jej nie wyszło :)
      ale nie ma się co czepiać

      • urool

        Sam nie istniejesz…
        Ja tam nie mogę się doczekać kolejnego Predatora, a na starcie daje mu szansę

  • PreFan

    Ostatni Predator – porażka
    The Predators- lustrzane odbicie pierwszej części z Arnoldem
    A teraz to …
    Naprawdę nie ma lepszych pomysłów ?
    Np. film o samym Drapieżcy, o jego klanie , walki na arenach z innymi Drapieżnikami o szacunek i pozycję, przedstawienie ShePredator, rytuał przejścia , kur*a jest tyle możliwości …
    To nie…. Dziewczynka z łukiem upoluje Predatora , jprdl … Wyczuwam porażkę na całej linii …
    Obym się mylił . Pozdrawiam

  • Andrew 9

    300 lat temu kobieta u komanczów nie miała nic do gadania [ z resztą nie tylko u komanczów ] , to chyba jakaś poprawność polityczna. Ale film jak wyjdzie to obejrzę.

  • slaw

    to juz głupszego pomysłu nie było ??? – kobieta zabija predatora??? WOJOWNICZKA Z PLEMIENIA KOMANCZÓW – to juz mówi wszystko ( pewnie tym łukiem i procą na kamienie !!)
    szkoda ze tak jest marnowany potencjał postaci , Hollywood od kilkudziesieciu lat traci wyczucie realizmu
    Prometeusz juz byl porazka kolejna czesc obejrzalem po kilku miesiacach na necie bo stwierdzilem ze nie bede wydawal pieniedzy na gówno i mialem racje
    a predator z 2018 byl juz tylko dla dzieci i to 12 letnich
    amerykanska chciwosc zabija sztuke – im sie wydaje ze efekty zalatwią wszystko

  • Wik

    A ja bym chciała choć raz zobaczyć jak predator wygrywa… :D
    A poza tym- serio? Kobieta go załatwi???

  • Jarek

    scenariusz wydaje się być zbliżony do tematyki książki Sandy Schofield – Predator: Big Game z roku 1999. Być może pomysł akurat zaczerpnięto z tej książki, zamieniono jednak płeć bohatera…

  • GURUdks

    Po ostatnim predziu myslalem, ze wiekszego gniota nie da sie wymyslec. Niestety ludzka kreatywnosc nie zna granic.

  • mack

    Wiadomość mnie zaskoczyła-ale no coż-jestem pełen obaw-choć cofnięcie akcji do innych czasów może wyjdzie na dobre-pozdro dla fanów z nadzejami haha

  • Adam

    Mam cichą nadzieję że ten film będzie lepszy od jego poprzednika.jeżeli teraz reżyser nie da widza emocji związanych z tego typu filmem.to ja ostatni raz patrzę na PREDATOR
    A.

  • barabasz

    Jak życie nie raz pokazało, prawdopodobnie będzie kupa, ale mam nadzieje, że się mylę.

  • chrumcio

    Nie oczekuję że z tego wyjdzie jakiś Hit, ale mam nadzieję że wyjdzie z tego dobre kino…

  • Todd

    Mam nadzieję że jednak film będzie dobry, chociaż nadzieja umiera ostatnia. Czas pokaże.

  • Tharon

    Ło matko… toż to już brzmi źle …. bardzo źle … : „…Film opowiada historię kobiety z plemienia Komanczów, która sprzeciwia się normom płciowym i tradycjom, by zostać wojownikiem…”
    Normy płciowe u Komanczów? Poważnie?
    Jak chce być wojowniczką to niech obejrzy E.Ripley … 😉
    Obym wyszedł na malkontenta i oby to był dobry film… ale po prostu nie wierzę, że tak będzie.

    • Jacek

      Był jeszcze predator 2 z Danny gloverem.