Film „Godzilla Minus One” (2023, Toho) – Król powraca w świetnym stylu

Film „Godzilla Minus One” jest jednym z największych pozytywnych zaskoczeń 2023 roku i – zupełnie niespodziewanie – jedną z najlepszych produkcji science-fiction tego roku. Japońscy twórcy udowodnili hollywoodzkim filmowcom, że kosztowne przeładowywanie obrazu efektami komputerowymi nie jest potrzebne, aby stworzyć produkcje zarówno spektakularną, jak i wciągającą fabularnie oraz przejmującą. Stworzyli oni film bardzo rozsądnie wyważony, który potrafi ciekawie nawiązywać do japońskiej historii i sięgać do korzeni króla potworów, jak również umiejętnie czerpać z zachodnich blockbusterów. Co ważniejsze, nowa produkcja wytwórni Toho potrafiłaby się obronić nawet bez ukazania Godzilli. Tak dobrze bowiem wypada w elementach fabularnych. Czy jest to najlepszy film o Godzilli w historii kina? Najprawdopodobniej tak. O szczegółach opowiadam w poniższej recenzji.

 

  • Film: Godzilla Minus One
  • Premiera:
    3.11.2023 (Japonia – kina)
    1.12.2023 (kina w Polsce sieci Multikino (!))
    02.2024  (cda.pl (Full HD))
    01.06.2024 (Netflix)
  • Reżyseria i scenariusz: Takashi Yamazaki
  • Zwiastuny »

Film Godzilla Minus One (2023) – Opis i Fabuła

 

Nowa Godzilla jest już 33 filmem z serii o królu potworów i 37 pełnometrażową produkcją o Godzilli w historii kina.
Za film „Godzilla Minus One” odpowiada japoński reżyser Takashi Yamazaki (scenariusz i reżyseria). Warto zaznaczyć, że nie jest to twórca anonimowy – w 2006 roku został wyróżniony nagrodą Japońskiej Akademii Filmowej za film „Always: Sunset on Third Street”.

Nowa Gojira została wyprodukowana w całości w Japonii, wliczając w to w pełni japońską obsadę i ekipę techniczną. Projekt jest również pierwszym filmem wytwórni Toho od 2016 roku, kiedy to na ekrany wszedł tytuł „Shin Gojira” (Godzilla Resurgence), który miał nawiązywać do klasycznych produkcji poprzez wykorzystanie m.in. makiet i kostiumów. W nowym filmie CGI  już jest znacznie mocniej wykorzystywane, ale nie wypiera całkowicie efektów praktycznych.

Akcja filmu rozgrywa się w Japonii tuż po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to kraj z trudem odbudowywał się po swojej przegranej. Takie tło historii o Godzilli ma zwiększyć doznania widza, o czym szerzej mówi sam reżyser, Yamazaki:

Powojenna Japonia straciła wszystko. Film przedstawia egzystencję, która powoduje bezprecedensową rozpacz. Z myślą o tym powstał film „Godzilla Minus One”. Aby to zobrazować, ekipa i ja pracowaliśmy razem nad stworzeniem scenerii, w której Godzilla wygląda tak, jakby sam „strach” szedł w naszą stronę, a rozpacz piętrzyła się na rozpaczy. Myślę, że jest to zwieńczenie wszystkich filmów, które do tej pory zrobiłem i który zasługuje na to, by go „przeżyć”, a nie tylko „obejrzeć” w kinie. Mam nadzieję, że doświadczysz najbardziej przerażającej Godzilli w najlepszym możliwym otoczeniu.

Głównym ludzkim bohaterem filmu jest Koichi, młody pilot oddziałów Kamikaze, który w momencie próby nie decyduje się na samobójczy atak i pod pretekstem awarii ląduje w bazie na wyspie Odo (tak, to ta fikcyjna japońska wyspa, na której po raz pierwszy pojawiła się Godzilla na filmowej kliszy w 1954 roku).
Pilot przeżywa trudne chwile. Jego wewnętrzne rozdarcie powoduje szereg złych decyzji w momencie, gdy niewyobrażalne monstrum pojawia się na wyspie i szerzy śmierć. Z ciężarem doświadczeń bohater wraca po zakończonej wojnie do zdewastowanego bombardowaniami, rodzinnego miasta. Spotyka tam nie tylko głód, biedę i zniszczenia, ale i bratnią duszę – przypadkowo wiążę się bowiem z szukającą schronienia Noriko, która opiekuje się maleńką sierotą.
Tymczasem pojawia się zagrożenie zbliżające się do wysp. Koszmar Koichiego z Odo wraca w jeszcze potężniejszej formie. Czy bohater zdoła pokonać demony przeszłości i z honorem stawi czoło nadchodzącym wyzwaniom?

 

Film Godzilla Minus One (2023) – Recenzja / Opinia

 

Film „Godzilla: Minus One” z pewnością przypadnie do gustu fanom klasycznej japońskiej Godzilli, jednak posiada on także wiele atutów, dzięki którym spodoba się szerszemu gronu odbiorców. Produkcja ta wyróżnia się wyraźnie japońskim charakterem, ale w sposób wyważony czerpie także inspiracje z zachodnich blockbusterów. Dla osób niezaznajomionych z japońską kulturą i historią tego kraju oraz specyfiką ekspresji azjatyckich aktorów, film może wydawać się czasami niezrozumiały lub nawet nielogiczny. Jednak dla wszystkich miłośników klasycznej Godzilli oraz osób mniej lub bardziej rozumiejących zawiłości kulturowe i społeczne kraju Dalekiego Wschodu, film powinien stanowić prawdziwą ucztę.

Oczywistym jest, że jednym z atutów produkcji są sceny z królem potworów na pierwszym planie. Tytułowe monstrum pojawia się w produkcji raczej sporadycznie, ale za każdym razem jego obecność jest bardzo intensywna w odbiorze i niezapomniana. Nie musicie obawiać się gumowanych strojów. Król potworów prezentuje się godnie i wiarygodnie, no może poza niekiedy dość nienaturalnym i „robotycznym” krokiem.

Ogromne uznanie dla twórców efektów specjalnych należy się za piorunujące sceny zniszczenia przez Godzillę jednego z japońskich miast, w których w ciekawy i płynny sposób połączono CGI z efektami praktycznymi. Takie rozwiązania zaowocowało niezwykle namacalnymi i w pełni wiarygodnymi scenami destrukcji. Również postawienie sylwetki potwora na tle atomowego grzyba jest jedną z najmocniejszych i wieloznacznych scen filmu, zwłaszcza biorąc pod uwagę historyczny ciężar zniszczeń Hiroszimy i Nagasaki. W filmie nie brakuje wielu innych i dobrych ujęć potwora. Reżyser z powodzeniem ukazuje przytłaczającą potęgę Godzilli, a szczegółowe ujęcia zniszczeń (z przyjemnym nalotem efektów japońskich monster movies) odbiera się doskonale.

Film „Godzilla: Minus One” zaskakuje również na swój sposób innowacyjnym podejściem do tematu króla potworów. Jednocześnie minimalizuje zastosowanie utartych schematów i standardów hollywoodzkich, oddalając się od mainstreamowych konwencji. Zwroty fabularne mogą Was niejednokrotnie zaskoczyć. To dobry krok. Trochę bałem się, że potencjał szerokiej, światowej dystrybucji, wymuszą na twórcach zmiany fabularne pod szersze grono odbiorców, w tym zwłaszcza amerykańskiego widza. Tak się na szczęście nie stało. Japoński styl został zachowany, co powinno przyciągnąć do kin widzów znudzonych hollywoodzką „produkcją taśmową” i poszukujących czegoś oryginalnego.

Warto zauważyć, że główne ludzkie postacie mają bardzo dużo czasu na rozwinięcie swoich wątków. Dodaje to filmowi głębi i pozwala widzom lepiej zrozumieć motywacje bohaterów. W efekcie, chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów, w filmie o Godzilli można autentycznie przejmować się losami bohaterów czy nawet im kibicować, a nie stanowią oni jedynie jałowego tła dla tytułowego stwora lub „mrówczego mięsa” do rozdeptywania. Doskonale odbiera się relacje między bohaterami. Czuć „chemię” między postaciami, a całej grupce głównych bohaterów, których los rzucił wspólnie na kruchą, drewnianą łódź, bezwolnie chce się kibicować.
Dzięki dużej uwadze reżysera skupionej na losach i rozterkach postaci, lepiej odbiera się także sceny z samą Godzillą. Po prostu – mamy czas, aby odpocząć po każdych intensywnych doznaniach z potworem w roli głównej i też mocniej wyczekujemy kolejnych.

Następnym pozytywnym aspektem jest podkład muzyczny. Kompozycje Naoki Sato dobrze współgrają z obrazem i wspomagają emocjonalny przekaz poszczególnych scen. Oczywiście pojawia się również kultowy motyw przewodni, który jest tak umiejętnie dawkowany, że każde jego wybrzmienie z kinowych głośników wywołuje gęsią skórkę i to niezależnie od tego, co aktualnie widzimy na ekranie.

Zaraz po zakończeniu seansu atmosfera w sali kinowej była bardzo pozytywna, a rozmowy między widzami tworzyły swoisty entuzjastyczny kocioł. Film „Godzilla: Minus One” zdecydowanie zasługuje na polecenie wszystkim miłośnikom kina, nazwijmy to katastroficznego, w którym aspekt fabularny jest silny, a losy bohaterów nie są nam obojętne. Dla miłośników Godzilli, zwłaszcza tej klasycznej w japońskim wydaniu, film jest pozycją więcej niż obowiązkową. Japońscy twórcy udowodnili hollywoodzkim filmowcom, że kosztowne przeładowywanie obrazu efektami komputerowymi nie jest potrzebne, aby stworzyć produkcje zarówno spektakularną, jak i wciągającą fabularnie oraz przejmującą. Stworzyli oni film wyważony, który potrafi ciekawie nawiązywać do japońskiej historii i sięgać do korzeni króla potworów, jak również umiejętnie czerpać z zachodnich blockbusterów. Osobiście uważam, że właśnie stworzono najlepszy film o Godzilli w historii kina.
Jeżeli chcecie niemal fizycznie poczuć strach przed Godzillą, zapraszam do kin sieci Multikino już od 1 grudnia 2023 roku.

 

OCENA :


dr Gediman

 

 

 

Zwiastun / Trailer

Na początku listopada 2023 zaprezentowano pełny zwiastun produkcji:

Pierwszy trailer opublikowano 4 września 2023:

 

Wcześniej mogliśmy zapoznać się z teaserem:

Filmy SF 2023 >>

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 13 Średnia: 4.2]
Komentarze (13)
Dodaj komentarz
  • DKnoto

    Ostatnio filmy o Godzilli pasjonowały mnie w latach 70/80 ubiegłego wieku ;-) Od tamtej pory nic przełomowego nie wyszło bo według mnie temat jest płytki i dotyka głównie fobii Japończyków. To oczywiście tylko moje subiektywne odczucie…

  • Rob

    Kibicuję Godzilli od dziecka i najbardziej wkurzała mnie zawsze niekonsekwencja Japończyków,czy Godzilla ma być dobra czy zła.

    • jarek

      Bo nie jest dobra ani zła. Jest wkurzona pewnie bo ją obudzili. Jak mrowki z przed domu by Cie obudzily i sie panoszyły to też bys zaczal je tepic :D a jak zyja sobie gdzies obok ale masz walczyc z innymi sobie rownymi potworami to juz masz w nosie mrowki i niech sobie zyja, a moze nawet im pomozesz bo to male nieszkodliwe (czasami) zwierzatka :)

  • PaweŁ

    Pewnie nawet na DVD nie wyjdzie, o kinie pomarzyć można?

    • Dr Gediman

      Marzyć zawsze można, a nawet trzeba, ale w tym przypadku jest bardzo mała szansa na kina w Polsce. Raczej VOD, ale może przynajmniej pokazy limitowane w kinach… Zobaczymy. Na razie cisza, Polska nie jest tutaj rynkiem niestety.

      • PaweŁ

        Niestety brak w PL dystrybutorów zainteresowany azjatyckim kinem, a szkoda. „Shin Godzilla” także nie pojawił się u nas na rynku.

        • Dr Gediman

          A jednak zaskoczenie – Piece of Magic Entertainment wykupił prawa, a oni mogą dostarczyć tem film na duże ekrany w PL, zatem czekamy na grudniową premierę :)

          • jarek

            Niby tak ale kina wciąż milczą na ten temat :/

  • Anonim

    Tylko że ten film przez Japończyków, właśnie nwm czy ameryknów czy Japończyków masz na myśli xD. Wsensie te stare filmy godzilli od Japończyków były super, ale ten się zapowiada trochę gorzej dla mn.

  • chrumcio

    Łoooo, w końcu Godzilla made in Japan :D

  • Kamil

    Wolę jak z kimś walczyła oni mają dobre pomysły czemu nie zrobią filmu gdzie z jakimś nowym super potworem walczy eh :-(

  • Photopolis

    Świetny artykuł. Jestem bardzo zadowolony, że trafiłem na ten artykuł. Wielu osobom wydaje się, że mają rzetelną wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Jestem pod wrażeniem. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i częściej tu zaglądał, aby przejrzeć nowe rzeczy.

    • Krissuuuu

      Jesteś autorem tego artykułu?? Przeziez to same screeny i cytaty. Nic od autora