Korweta tachionowa w filmie AVP2
Korweta tachionowa – indywidualny statek kosmiczny będący prywatną własnością Yautja Wolfa.
- BUDOWA
Była to niewielka jednostka będąca personalnym środkiem transportu należącym do Wolfa – wiekowego i wysokiego rangą Yautja. Miała kształt podobny do rakiety – masywna rufa wyposażona była w pojedynczy silnik tachionowy, całość zwężała się ku przodowi i kończyła smukłym dziobem. Wewnątrz pojazdu znajdowała się przestrzeń w sam raz dla jednego Predatora. Statek wyposażony był w zapas żywności i uzbrojenia, wystarczające Łowcy na pojedynczy wypad. Prócz tego w skład wyposażenia statku wchodziła również jednorazowa kapsuła desantowa, analogiczna do kapsuł używanych na większych okrętach.
Najważniejszym elementem korwety Wolfa był ogromny silnik, przewyższający pod względem technologicznym standardowe silniki na innych statkach Yautja. Stanowił on eksperymentalną formę napędu tachionowego, pozwalającą na wykonanie manewru porównywalnego do „skoku w nadprzestrzeń”.
Głównym przeznaczeniem tej jednostki były wypady wymagające przybycia na miejsce w jak najszybszym czasie. Silnik tachionowy pracując na pełnych obrotach mógł nadać pojazdowi prędkość większą do prędkości światła, co pozwalało na ekspresową podróż pomiędzy odległymi planetami, a nawet konstelacjami.
- W FILMIE
Jedyny ocalały członek załogi rozbitego promu zwiadowczego zdołał przed śmiercią wysłać sygnał ratunkowy na macierzystą planetę. Wiadomość zaadresowana była do Wolfa – wiekowego weterana i myśliwego wyspecjalizowanego w polowaniu na Ksenomorfy. Ten nie tracąc czasu wyruszył na pokładzie swojej korwety i w ciągu doby dotarł na Ziemię. Na orbicie ziemskiej katapultował się w kapsule desantowej i dotarł w niej do wskazanego miejsca.
Należy zaznaczyć, że kwestia niezwykłego napędu owego statku została przedstawiona w filmie w sposób zupełnie nielogiczny i próby wytłumaczenia zastosowanych w nim technologii, pozwalających na podróż w tak ekspresowym czasie, są skazane na porażkę oraz konflikt z prawami fizyki. Widzowi pozostaje przymknąć na to oko i pozostać przy dość ogólnikowej informacji o eksperymentalnym silniku i prędkości nadświetlnej.
„Silnik jonowy pracując na pełnych obrotach mógł nadać pojazdowi prędkość zbliżoną do prędkości światła, co pozwalało na ekspresową podróż pomiędzy odległymi planetami, a nawet konstelacjami.”
Coś nie gra z tymi prędkościami. Gdyby planeta Predatorów leżała w układzie Alpha Centaurii (ok 4 lat świetlnych) Wolf leciałby na Ziemię 4 lata! Silniki jonowe są tu na nic. To proste czemu? Jony napędzające statek nie mogą przekroczyć właśnie „magicznej” prędkości światła i nie rozpędzą pojazdu do wyższej prędkości. Sugeruję napęd tachionowy…
Masz absolutną rację, pisałem to ze świadomością, że scenarzysta „AvP: Requiem” dał wielką plamę, bowiem nikt w ciągu kilkunastu godzin nie byłby w stanie pokonać tak dużej odległości. Pozostaje nam przymknąć oko na tą nielogiczność. „Z prędkością zbliżoną do prędkości światła” może oznaczać prędkość trochę mniejszą od V światła, co nie wyklucza napędu jonowego, ale i tak jest mooocno naciągane ze względu na czas lotu. Napęd na antymaterię pozwalający zakrzywić czasoprzestrzeń i przekroczyć v światła to dobre wytłumaczenie, chociaż najlepszym byłaby jakaś teleportacja… „Most kosmiczny” czy coś. AvP ma tak lichy scenariusz, że często trzeba będzie przemilczeć takie nielogiczności.