Film „Radius” / „Promień” (2017) – recenzja

2

Czasami fantastyka naukowa sprawdza się szczególnie dobrze, gdy jest używana jako subtelny komponent danego filmu i to w „Radius” zadziałało. Ta produkcja o polskim tytule „Promień” nie opiera się na widowiskowości i szaleńczym tempie lecz na ciągłych falach nowych informacji, które stale zmieniają zasady gry i prowadzą widza do nowych odkryć, zmuszając jednocześnie do zmiany perspektywy. Film pobudza do myślenia i prowokuje do ciągłego zgadywania, zostawiając jednocześnie interesujące psychologiczne przesłanie, tyczące się tego, co nas określa i w jaki sposób potrafimy się zmieniać, gdy zrzucimy z siebie jarzmo życiowych doświadczeń.

  • Tytuł: Promień
  • Tytuł oryginalny: Radius
  • Premiera festiwalowa: 17 lipca 2017 (Fantasia Film Festival, Kanada)
  • Premiera w mediach strumieniowych: 10 listopada 2017
  • Reżyseria i scenariusz: Caroline Labrèche, Steeve Léonard

 

Film „PROMIEŃ” (2017) – Fabuła / Opis:

Liam (Diego Klattenhoff) budzi się po wypadku samochodowych i nie pamięta kim jest oraz gdzie się znajduje. Szukając pomocy, dociera do miasta, gdzie odnajduje tylko martwe ciała. Każdy z nieboszczyków ma dziwne, jasne oczy. Liam podejrzewa, że niewyjaśnione zgony są wynikiem nieznanego wirusa, który jest obecny w powietrzu. Wkrótce odkrywa on jednak okropną prawdę – każda osoba, która znajdzie się w promieniu 50 stóp od niego, natychmiast umiera.
Liam, aby chronić innych, próbuje żyć w odosobnieniu. Pewnego dnia podchodzi do niego kobieta i nie umiera. Jane (Charlotte Sullivan) również cierpi na amnezją i tak jak Liam szuka odpowiedzi. Razem wyruszają w podróż, aby odkryć, kim są i co się wydarzyło w momencie wypadku.

 

FILM RADIUS (2017) – RECENZJA / OPINIA

Gdy rozpoczynałem seans filmu „Promień” byłem nastawiony bardzo sceptycznie. Liczyłem na spokojny film, na typowego przedstawiciela telewizyjnej klasy średniej, rozpisanego na kilku mało znanych aktorów, którego sukcesem miało być sprawienie, iż nie zasnę w trakcie jego oglądania.
Jakże mile zostałem zaskoczony, gdy owa niskobudżetowa produkcja stopniowo wciągała mnie niczym wir wodny i trzymała mocno aż do przewrotnego finału historii, notabene finału jakiego nie mógłbym się spodziewać po równie niepozornej produkcji. W najśmielszych przypuszczeniach nie brałem pod uwagę faktu, że to właśnie film „Radius” przypomni mi o sile dobrze dopracowanej, inteligentnej i co ważniej świeżej fabuły, która potrafi nadrobić inne, nawet rażące braki w filmowym warsztacie.

Film "Radius" (2017) - posterOdkrywanie filmu „Promień” przypomina spontaniczną, inspirującą i ekscytującą wyprawę w nieznane, gdzie nieprzewidywalność i oryginalność zdarzeń niemal z marszu potrafi nas zafascynować.

Caroline Labrèche i współreżyser Steeve Léonard użyli oprawy science fiction, aby w tym kameralnym filmie wysłać nas w pełną dramaturgii podróż po kanadyjskich prowincjach i małych miasteczkach. Podążając za bohaterami, razem z nimi staramy się odkryć świat obserwowany z ich perspektywy, oczami osób cierpiących na amnezję, które ciągle są świadkami tajemniczych tragedii, powodowanych jedynie ich obecnością. W trakcie tej drogi powoli narasta specyficzna i bardzo skomplikowana więź między dwójką zagubionych bohaterów, mozolnie odkrywających elementy nie tylko głównej tajemnicy, ale i szeregu pobocznych, które dla widza mogą okazać się nawet jeszcze bardziej fascynujące.

Pomysł fabularny filmu „Promień” bardzo łatwo można było zepsuć. Skrypt jednak okazał się umiejętnie wyważony, tak aby kontrowersyjny koncept twórców nie wydał nam się ostatecznie niedorzeczny czy wręcz absurdalny. Nawet jeżeli momentami scenariusz wydaje się zbyt „wygodny”, szybko jednak nadrabia niedociągnięcia na innym poziomie.

I tak historię bohaterów można traktować powierzchownie, skupiając się jedynie na niespodziewanych zwrotach akcji i próbach rozwikłania zagadki. Gdy spojrzymy jednak na przedstawioną sytuację z szerszej perspektywy, zaczniemy dostrzegać, iż film “Radius” dotyka znacznie głębszej problematyki, jak m.in. znaczenie istoty bytu, naszej tożsamości i tego, co nas definiuje. Samotni i pozbawieni bagażu wspomnień bohaterowie, wolni są bowiem od nalotu społecznych wymagań, narzucanych każdemu z nas przez całe życie i mogą zupełnie swobodnie podejmować swoje decyzje oraz wybierać własną drogę, określając tym samym kim chcą być. To bardzo interesujący motyw, który powinien być doceniony przez widzów poszukujących czegoś więcej w filmie niż tylko rozwikłania łamigłówki, czy elementów czystej akcji.

Celowo w tej recenzji pomijam konkretne elementy fabularne, aby nie zepsuć Wam przyjemności płynącej z odkrywania ciemnych zakamarków produkcji „Radius”. To jeden z tych filmów, który wywrze tym większe wrażenie, im mniej o nim będziemy wiedzieli, zasiadając do seansu.

Liam i Jane w filmie Radius

Pora jednak na główny zarzut w stosunku do tej produkcji. Film „Promień” jest oszczędny wizualnie i został rozpisany na w zasadzie 2-3 postacie i przy takim założeniu, widz oczekuje kreacji aktorskich i kwestii dialogowych, które dodadzą coś ekstra do dramaturgii i na dłużej przykują jego uwagę oraz zwiększą emocjonalną więź z bohaterami. Tymczasem Diego Klattenhoff, wcielający się w Liama oraz Charlotte Sullivan (Jane) są wyjątkowo przeciętnymi aktorami i to głównie przez ich oszczędną ekspresyjnie grę, produkcji nie udało się wskoczyć na wyższy jakościowo level. Scenarzyści także tutaj nie pomogli, gdyż dialogi między postaciami nader często potrafią być jałowe od strony emocjonalnej. Na szczęście w tym elementach wszyscy nadrabiają samą końcówką, tak jakby całą swoją moc twórczą oszczędzali na parę ostatnich scen.

Od strony muzycznej również jest mocno przeciętnie, w zasadzie niedługo po seansie zapomniałem filmowe kompozycje, tak jakby muzyki w ogóle w filmie nie było. Można mieć także uzasadnione zastrzeżenia do strony technicznej wykonania filmu, z dużym naciskiem na nienajlepszy montaż.
Tutaj jednak z pomocą przychodzą przemyślane i stonowane kadry, krajobrazy spokojnej, kanadyjskiej prowincji, gdzie żyje się blisko natury, niemal jak w cichej symbiozie. Twórcy wykorzystują kilka pięknych miejsc, aby nadać temu projektowi znacznie większego rozmachu niż pozwoliłby na to niski budżet. I taki właśnie jest „Radius” –  wady łatwo mu wytknąć, ale szybko odnajdujemy pozytywne aspekty, które zmniejszają znaczenie przywar.

scena z filmu Promień 2017

Czasami fantastyka naukowa sprawdza się szczególnie dobrze, gdy jest używana jako subtelny komponent danego filmu i to w „Radius” zadziałało. Produkcja nie opiera się na widowiskowości i szaleńczym tempie lecz na ciągłych falach nowych informacji, które stale zmieniają zasady gry i prowadzą widza do nowych odkryć, zmuszając jednocześnie do zmiany perspektywy. Film pobudza do myślenia i prowokuje do ciągłego zgadywania, zostawiając jednocześnie interesujące psychologiczne przesłanie, tyczące się tego, co nas określa i w jaki sposób potrafimy się zmieniać, gdy zrzucimy z siebie jarzmo życiowych doświadczeń.

Film „Radius” na pewno nie przypadnie do gustu widzowi, który oczekuje dużego tempa i który cierpi z powodu dłuższych scen, powolnie prowadzących narrację. Może on także okazać się rozczarowaniem dla osób oczekujących bardziej formalnych wyjaśnień dotyczących przedstawionych w nim wydarzeń. Niemniej jednak, dla zwolenników niedopowiedzeń, szanujących fakt, że nie wszystko otrzymują na tacy – odkrywanie zawiłości kanadyjskiej produkcji będzie hipnotyzującym przeżyciem. Można jedynie żałować, że tak dobry i świeży scenariusz nie trafił na twórców dysponujących znacznie większym budżetem, pozwalającym na zatrudnienie aktorów z prawdziwego zdarzenia. Tylko i aż tyle zabrakło, aby o filmie mówiło się lepiej niż o chwalonym w ubiegłym roku „Cloverfield Lane 10”. „Promień” nie jest dziełem wolnym od wad, w wielu elementach filmowego rzemiosła jest zaledwie przeciętny. Film Labrèche i Léonarda  wszystkie swoje skazy nadrabia jednak z nawiązką błyskotliwą, pełną dramaturgii i świeżą fabułą, przez co jest on jedną z najciekawszych produkcji z otoczką fantastyki naukowej w 2017 roku.

 

OCENA :


Dr Gediman

 

RADIUS – ZWIASTUN / TRAILER

źródła foto: dreadcentral.com/news/256573/sci-fithriller-radius-gets-release-date/

 

Najlepsze filmy Sci Fi 2017 roku »

 

Zobacz także:

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 12 Średnia: 3.7]
Zobacz także
2 komentarze
  1. alienps

    Bardzo dobra recenzja. Zakończenie filmu (dosłownie) było jednak do przewidzenia w miarę rozwoju sytuacji. Szkoda tylko, że nie rozwinięto bardziej wątku przyczyny utraty pamięci u bohaterów. Wtedy byłoby więcej sci-fi. :)

    1. Dr Gediman

      Dziękuję. Tak, końcówka była do przewidzenia, ale osobiście jednak mnie zaskoczyła. Spodziewałem się po prostu czegoś bardziej .. hmm.. banalnego ;). Nie obraziłbym się, gdyby w filmie było więcej wątków sci-fi, szczególnie że w pewnym momencie produkcja poszła w kierunku thrillera psychologicznego. Mimo wszystko – wyszło to dobrze i chciałbym częściej oglądać takie produkcje.

Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.