Film „Kosmiczny wirus” (Dead Space, 1991) – Recenzja

0
  • Tytuł polski: Kosmiczny wirus
  • Tytuł oryginalny: Dead Space
  • Rok produkcji: 1991
  • Gatunek: Horror/Sci-Fi
  • Reżyseria: Fred Gallo
  • Kraj produkcji: USA
  • Czas trwania: 72 minuty

„Aliens” Jamesa Camerona było prawdziwym kamieniem milowym w dziedzinie filmów akcji. Nie tylko, jak mogłoby się wydawać, ze względu na niesamowite jak na ówczesne możliwości techniczne efekty specjalne, ale też, a może i głównie, ze względu na historię oddziału specjalnego złożonego z ciekawych osobowości. Ile razy motyw ten był później kopiowany przez filmowców? Ciężko zliczyć. Jednym z takich klonów był film „Dead Space” z 1991 roku, znany w naszym kraju jako „Kosmiczny wirus”.

 

Film „Kosmiczny wirus” (Dead Space, 1991) – Recenzja / Opinia

 

Film „Kosmiczny wirus” rozpoczyna się w laboratorium na planecie Phabeon, gdzie przez błąd naukowców wirus, nad którym placówka prowadzi badania, wymyka się spod kontroli. W związku z tym ocaleli badacze wysyłają w przestrzeń kosmiczną sygnał SOS, który dociera do… hmm… kogoś w rodzaju policjanta przemierzającego przestrzeń kosmiczną? No, w każdym razie kapitan Kreiger, bo tak nazywa się wyżej wspomniany kosmiczny stróż prawa, reaguje na prośbę o pomoc i wraz ze swoim towarzyszem, robotem Tinpan, postanawiają pomóc zagrożonym.

Tak z grubsza prezentuje się fabuła tego króciutkiego, bo delikatnie tylko przekraczającego 70 minut, filmu „Dead Space”. Fred Gallo, reżyser recenzowanej produkcji, nawet nie starał się ukryć inspiracji „Aliens”. Między Kreigerem, jego robotem i naukowcami często dochodzi do specyficznych przepychanek słownych (coś w stylu sceny w mesie Sulaco czy „illegal aliens” z dzieła Camerona). Jedna z bohaterek ma sen, w którym zainfekowanie wirusem powoduje „wydobycie się” obcego organizmu z jej ciała, a sam „główny boss”, z którym mierzy się dzielny kosmiczny policjant, wygląda jak… w sumie to nie, nie wygląda jak, a po prostu jest tanią podróbką Królowej Obcych. Generalnie z każdego kadru bije niski budżet i odtwórczość.

W kwestiach technicznych… Hmm… Od biedy gra aktorska też wydaje się całkiem przyzwoita, szczególnie biorąc poprawkę na to, z jakim filmem mamy do czynienia. Zawodzą za to efekty specjalne – mimo, że film „Kosmiczny wirus” ukazał się w 1991 roku, to w kwestii wizualnej nie ma startu nie tylko do znacznie starszych „Aliens” czy „The Thing”, ale i do niskobudżetowego przecież pierwszego „Terminatora”. Scenografia jest słaba, widać swego rodzaju „teatralność”. Nawet patrząc jednym i to przymkniętym okiem na wnętrza występującej w filmie placówki badawczej, nie mógłbym uwierzyć, że to prawdziwe laboratorium.

Jeśli chodzi o udźwiękowienie – tutaj też nie jest dobrze. Muzyka to miszmasz tematów z „Obcego” i „Predatora” – nic oryginalnego. Kwestie wypowiadane przez aktorów mają charakterystyczny dla niskobudżetowych filmów z tamtej epoki „lag” – dźwięk nie zawsze zgrywa się z obrazem. Także za montaż dźwięku film „Dead Space” otrzymuje spory minus.

Z powyższego tekstu wynika, że film „Kosmiczny wirus” to żenujący i tani klon „Aliens”. Tak, to wszystko prawda, ale… Coś w tej totalnie biednej i krótkiej produkcji spowodowało, że bawiłem się przy niej niesamowicie dobrze. Nie łapie się ona co prawda do kategorii „tak złe aż dobre”, ale mimo całej odtwórczości i biedy technicznej produkcja ma w sobie ogromne pokłady klimatu wypożyczalni VHS. Jeśli ktoś jest fanem niskobudżetowych sci-fi i jakimś cudem jeszcze filmu „Dead Space” nie obejrzał – mocno polecam seans. Te 70 minut z hakiem na pewno nie będzie czasem straconym. Jeśli jednak do kogoś nie trafia klimat tanich produkcji direct-to-VHS, to powinien trzymać się od „dzieła” Freda Gallo z daleka.

 

OCENA :

naciągana (tylko dla fanów sci-fi drugiego sortu)
Harap

 

 

Trailer / Zwiastun

 

RECENZJE FILMÓW SF >>

 

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 2 Średnia: 4.5]
Zobacz także
Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.