Film „Nie patrz w górę” (Don’t Look Up; 2021) – Recenzja
- Tytuł polski: Nie patrz w górę
- Tytuł oryginalny: Don’t Look Up
- Premiera: 24 grudnia 2021 (Wybrane kina + Netflix)
- Reżyseria i scenariusz: Adam McKay
- Zwiastun ⇓
Film Don’t Look Up – Fabuła / Opis
Historia dwojga astronomów, Randalla Mindy’ego (Leonardo DiCaprio) i Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence), którym udaje się odkryć nową kometę przemierzającą Układ Słoneczny. Analiza trajektorii lotu komety powoduje jednak, że szybko radość z odkrycia przemienia się w przerażenie. Kometa za niespełna 6 miesięcy ma bowiem uderzyć w Ziemię i zmieść życie z powierzchni naszej planety. Naukowcy muszą odbyć medialną podróż, aby móc ostrzec ludzkość przed zbliżającym się zagrożeniem. To jednak trudniejsze zadanie niż mogliby się tego spodziewać. Naukowcy zderzą się ze ścianą rzeczywistości.
Film Nie patrz w górę (2021) – Recenzja / Opinia
Reżyserem filmu „Nie patrz w górę” jest Adam McKay, który jest znany publiczności głównie z dobrze przyjętych produkcji „Vice” (2018) i „Big Short” (2015). Oba wspomniane tytuły odsłaniają kurtynę politycznych i finansowych rozgrywek, do których przeciętny Kowalski ma jedynie dostęp ograniczony medialnym, zniekształconym przekazem.
W filmie „Don’t Look Up” McKay poszerza pole widzenia i przedstawia nam satyryczny obraz obecnego, rozwiniętego świata, uwypuklając – we wręcz boleśnie trafny sposób – charakterystykę społeczeństwa XXI wieku, wyśmiewając reguły rządzących mediami i polityką. Reżyser, z wykorzystaniem kosmicznego zdarzenia i wielu elementów science-fiction, dosłownie wbija szpilę społeczeństwu w każdym momencie trwania filmu.
Nietrudno domyślić się na czym reżyser oparł scenariusz filmu „Nie patrz w górę”. Celowo uwypuklił on zachowania ludzi i medialny szum wokół pandemii wirusa COVID, sprowadzając je do satyrycznej groteski. Zresztą nie sama pandemia była tutaj punktem wyjściowym, lecz także wiele podobnych tematów, które rozpalają społeczeństwo – od wszelakich teorii spiskowych, ocieplenia klimatu, dziury ozonowej, rozpylania chemikaliów kontrolujących populację, po oczywiście kwestie słuszności i bezpieczeństwa szczepionek, a kończąc na kapitalistycznych ekscentrykach, miliarderach, którzy snują plany podbicia kosmosu, innych planet czy ściągania na Ziemię bogatych w surowce planetoid.
McKay nie ma litości, nie idzie na kompromisy i w jego filmie dostaje się dosłownie każdemu od A do Z, łącznie z politykami.
Takie ogólnokierunkowe wyolbrzymianie cech społeczeństwa do celów satyrycznych łatwo mogło przerodzić się w totalną groteskę i zamienić film w farsę niskich lotów, która łapie zbyt wiele srok za ogon. Ryzyko to było szczególne w przypadku „Don’t Look Up”, filmu, który wykorzystuje wiele technik opowiadana historii i przedstawiania obrazu – od typowej dla dokumentu relacji, po technikę found footage, czy sposób narracji właściwy dla mediów społecznościowych. Jednak twórcy nawet na moment nie stracili kontroli nad filmem, utrzymując dobry balans i nie przekombinowali aż do końca trwania filmu, przez co końcowa puenta staje się celna równie mocno jak wszelkie wcześniejsze tragikomiczne komentarze.
To, że film „Nie patrz w górę” udało się utrzymać w rydzach i nie odpłynął on za mocno od celu głównego, jest również zasługą doskonałej obsady i równie perfekcyjnego doboru aktorów do ról. DiCaprio trzyma poziom od samego początku, gdy fantastycznie ukazuje nerwy i powagę sytuacji z jaką musiał się zmierzyć nieznany nikomu naukowiec, po szaleństwa zachłyśnięcia się sławą i niemal finałowy wybuch w TV, gdy z maksymalną ekspresją wyraził wszystko to, co kłębiło się także w widzu.
Jennifer Lawrence wydaje się grać niemal w pełni naturalnie zwykło-niezwykłą doktorantkę, która nie boi się mówić to, co myśli i walić tym prosto z mostu.
Meryl Streep i Cate Blanchett wydają się być urodzone do swoich ról nieodpowiedzialnej pani prezydent i ekstrawaganckiej prowadzącej popularny program telewizyjny.
Dobrze dobrano Jonah Hilla do roli doradcy o niskim IQ itd., itd.
Dzięki bogatej obsadzie, nawet mało wnoszące do filmu role Timothée Chalameta czy Rona Perlmana (dziękuję Ci Ron za to strzelanie do komety!) pozostają w pamięci na długo po seansie.
Film nie jest wolny od wad. Nie zachowuje równego tempa i gdzieś mniej więcej w jego połowie lub w okolicach 2/3 trwania możemy już poczuć zmęczenie. Być może również jak na satyrę ponad 2-godzinny seans to za dugo, aby film został lepiej przyjęty i dotarł z przekazem na szerszej widowni. Aktorzy (poza DiCaprio) wydają się nie wychodzić poza swoją strefę komfortu i maniery, którą wszyscy znamy i do której się przyzwyczailiśmy. To absolutnie nie przeszkadza, ale trochę szkoda, że scenariusz nie pozwolił na rozwinięcie skrzydeł wielu doskonałym aktorom.
Niemniej film „Don’t Look Up” dostarcza bardzo dobrej rozrywki. Będziecie na nim płakać ze śmiechu i łapać się za głowy, ale jednocześnie będziecie świadomi, że to śmiech przez łzy lub nawet nad grobem. To boleśnie trafna satyra, idealna na obecne czasy, podsumowanie w jak dziwnym świecie żyjemy i jak czasami nieświadomie sami wpadamy w trybiki medialnej maszyny i social mediowej mody. Bardzo podobała mi się filmowa sugestia, abyśmy spróbowali znaleźć wewnętrzną równowagę starając się być po prostu sobą i cieszyli się tym, co mamy wokół i z kim dzielimy życie na co dzień, niż dać się porywać medialnej nagonce lub potrzebom innych osób. Czy nie tak odbierzecie sceny wspólnego obiadu bohaterów?
Jednocześnie „Nie patrz w górę” jest filmem niezwykle uniwersalnym. Pod ukazane wątki, postacie i sytuacje, można swobodnie podpinać zarówno tych z prawa, lewa i środka. Film wytyka rządzącym brak kompetencji oraz wiedzy. Wytyka on politykom nepotyzm i dążenie do zachowania władzy, ignorowanie rzeczywistości oraz bierność w reakcji na nadchodzącą katastrofę, niezależnie jaka by ona była.
Trailer / Zwiastun

Film, który nie podoba się prawicowcom, konserwatystom i wielbicielom teorii spiskowych. Moim skromnym zdaniem:
Wyśmienity. Jeden z najlepszych filmów ostatnich lat. Dotyka sedna naszej rzeczywistości, kolosa na glinianych nogach.
Jak to w Netfliksie – wszystko co złe to republikanie i chrześcijanie. A pozytywni bohaterowie to oczywiście ateiści. Cliche.
utrzymać w rydzach? Jakbym czytał oficjalną reklamę Nefliksa, film średni, fajny pomysł, najlepsi aktorzy, zabawne momenty, wspaniałe efekty komputerowe ale brakuje kręgosłupa i po godzinie film po prostu męczy, jest jak kolaż posklejanych fajnych rzeczy widać netflix wydał sporo na kampanie reklamową i Polacy rzucili się na znane nazwiska, niestety film jest duuuuużo poniżej poziomu zatrudnionych aktorów, spodziewałem się czegoś dużo lepszego, nawet jak na Netflix
Film-wydmuszka, idealny przykład nowego charakteru filmów współczesnych, tj. fabuła i morał schodzą na dalszy plan, a główna uwaga skupia się na studium przypadku bohaterów oraz na ośmieszających powagę momentach, bo przecież memy to już stały element życia cyfrowego. Zupełnie nijaka satyra na współczesne społeczeństwo.