Magia & postapokalipsa – X Dni Fantastyki (relacja)

Jest taki jeden weekend w roku, w którym spokojny zazwyczaj teren w centrum Leśnicy zamienia się w lądowisko dla przybyszów z innego świata. Za sprawą tysięcy fanów wszelako rozumianej fantastyki okolice Centrum Kultury „Zamek” robią się gęste od abstrakcyjnych postaci. Tylko tutaj szturmowiec z „Gwiezdnych Wojen” może iść, jak gdyby nigdy nic obok Eowiny z „Władcy Pierścieni” i przedstawiciela postapokaliptycznego „Zakonu Świętego Płomienia”. Nikogo to nie zdziwi, nawet jeżeli między nimi będzie przemykał Człowiek-Koń.
Nie bez celu zaczynam relację z konwentu właśnie od wyróżnienia pomysłowości i oryginalności przebierańców. To wyjątkowa strona DeeFów, pozytywna cecha, która wbija się w pamięć i zostaje tam na bardzo długo.


Wystarczy spędzić na konwencie zaledwie parę godzin, aby przesiąknąć bez reszty jego klimatem. A za klimat ten w dużej mierze odpowiadają osoby próbujące się dostosować do tematyki zjazdu.
Pozytywnie zakręceni ludzie nie mają ograniczeń dla swojej wyobraźni – w okolicach Zamku spotkamy eleganckich wampirów, gotów, świecących szpiczastymi uszami elfów w pięknych sukniach, ludzi-krzewy, ludzi-drzewa, rycerzy w lśniących zbrojach, kosmitów z odkurzaczami na plecach, barwne motyle, nawet roboty oraz imponujących miłośników nurtu postapokaliptycznego. To oni wzbudzali nieukrywany zachwyt wszystkich gości konwentu. Ogromne wrażenie robiły zbroje, wyjęte żywcem niczym z kadrów filmu „Mad Max”, barwne naramienniki, wszelakie ochraniacze oraz sama wymyślna i futurystyczna broń.

„Dlaczego się przebieram? Przebieram się, ponieważ to lubię” – odparła zapytana przeze mnie uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna, przebrana za Arwenę z „Władcy Pierścieni”.
„Miło jest przynajmniej raz w roku ubrać się inaczej, to świetna manifestacja moich zainteresowań. W dodatku tutaj nie jestem sama, a wśród innych elfów też trzeba jakoś wyglądać” – dodała żartobliwie.

X Dni Fantastyki były szczególne, nie tylko za sprawą coraz barwniejszych z roku na rok przebrań uczestników konwentu. Każdy przebierający musiał mieć cel, aby zawitać w progach „Zamku”, a o cel ten skutecznie zadbali organizatorzy.
Ilość warsztatów, prelekcji i pokazów wszelakich była imponująca (w sumie ponad 300) i można było nabawić się sporego bólu głowy przed decyzją, na co się ostatecznie zdecydować i do której sali iść. Jak już wejdziesz do jednej, koniec – wpadasz jak śliwka w kompot – nie ma już ucieczki, gdyż tematyka pochłonie Cię bez reszty. Na szczęście zatem jakość prelekcji była na tak dobrym poziomie, że nie musieliśmy żałować decyzji o wejściu do tej czy innej sali ;).

Niezmiernie ciekawie na „Zamku” zaczęło być już w piątek. Wśród wielu wykładów na wyróżnienie zasłużył panel bloku literackiego o bardzo interesującej tematyce na czasie „Wątki genderowe i feministyczne w literaturze fantasy”.
Osobiście jednak szczególnie zainteresowany byłem tematyką około post-apokaliptyczną, dlatego padło na prezentację MiOhi o wybuchu w japońskiej elektrowni Fukushima oraz Macieja „Smoku” Michalskiego barwnie opowiadającego o Czarnobylu. Na zakończenie dnia wybrałem opowieści Simona Zacka na temat możliwych scenariuszy III wojny światowej i prawdziwych narzędziach zagłady.

X Dni Fantastyki przeżyły największe oblężenie w sobotę. Nie bez powodu, ponieważ konwent odwiedził sam Andrzej Sapkowski. Na spotkanie autorskie przybyło blisko 600 fanów, którzy ledwo mieścili się wokół amfiteatru. Spotkanie według oczekiwań odbyło się w bardzo luźniej atmosferze, a sam pisarz zadbał o odpowiednią dawkę humoru, za co był nagradzany brawami. Jako rodowity Wrocławianin szczególnie doceniłem bardzo ciepłe słowa pisarza na temat mojego rodzinnego miasta. W wielkim skrócie – Sapkowski opowiadał o planach wydawniczych, stanie obecnej literatury oraz nie omieszkał wspomnieć o swojej znajomości z R.R. Martinem.
Po spotkaniu ustawiła się długa kolejka po autografy, ale pisarz wykazał się cierpliwością i chyba nie było nikogo, kto musiał odejść z kwitkiem.

W czasie trwania całego konwentu miłośnicy literatury mogli spotkać się również z innymi pisarzami, jak np. niebieskowłosa Licia Troisi (włoska pisarka fantasy), Łukasz Orbitowski (m.in. powieść „Święty Wrocław”), Simon Zack, Aneta Jadowska oraz Jakub Ćwiek. Każde ze spotkać autorskich gromadziło sporą rzeszę fanów.
Kto postanowił zostać w sobotę na terenie „Zamku” do późnego wieczora, na pewno nie żałował swojej decyzji. Prawdziwym finałem dnia była oszałamiająca Gala, w której udział wzięli aktorzy z teatru „Gry i Ludzie”. Widzów urzekła rewelacyjna gra światła, obrazu i muzyki, utrzymana w stylistyce steampunk.

Cóż jeszcze działo się na zjeździe?

Nie sposób wspomnieć o wszystkim, ale parę rzeczy należy wyróżnić szczególnie. Naturalnie rozdano „Kryształowe Smoki”, czyli  nagrody dla młodych i perspektywicznych pisarzy, którzy postanowili zgłosić swoje prace na specjalny konkurs literacki.
Odbył się konkurs na najlepsze przebrania wśród uczestników konwentu.
Miłośnicy wirtualnej rzeczywistości mieli okazję spróbować doznań w wykorzystaniem specjalnego hełmu, który został udostępniony gościom przez studentów koła naukowego „Flow”.
Arena konwentu posłużyła jako miejsce zjazdu fanów „Gry o tron”, a organizatorzy zapewnili całe multum atrakcji powiązanych ze światem tego serialu i serii książek.

X Dni Fantastyki to jeden z największych konwentów w Polsce. Motywem przewodnim tegorocznej edycji był szeroko rozumiany steampunk, czyli nurt inspirowany mechaniką XIX wieku. Konwent podczas 3 dni odwiedziło w sumie aż 2300 osób, ustanawiając rekord frekwencji. Rekord, który zostanie zapewne pobity już w przyszłym roku, za co Alien Hive trzyma kciuki.
Być może XI DeeFy będą okazją do zjazdu adminów, redaktorów i czytelników Alien Hive, a nasz zespół zapewni wykłady o jedynej słusznej tematyce w fantastyce – Obcym i Predatorze : ).

Gediman

Źródła fotografii:
Fot. Andrzej Przybylski
Fot. Łukasz Wojciechowski
www.infoart24.pl
www.dnifantastyki.pl

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 1 Średnia: 5]
Komentarze (0)
Dodaj komentarz