Od światowej premiery filmu „Prometeusz” minie niedługo 2 lata, a produkcja ta wciąż wzbudza wiele kontrowersji zarówno wśród fanów sagi „Obcy”, jak i osób postronnych.
Chcieliśmy sprawdzić jak oceniają film Scott’a czytelnicy Alien Hive. Sonda trwała długo, tak aby zebrać pokaźną liczbę głosów, a jej wynik tylko pozornie może być zaskakujący.
Dobre oceny przeważają, redaktor Hudson stara się wyjaśnić tego przyczynę.
Zebraliśmy blisko 400 głosów wśród unikalnych użytkowników Alien Hive. Myślę, że to odpowiednia liczba, aby wyciągnąć generalne wnioski. Aż 64% głosujących uznało „Prometeusza” za film ponad przeciętny, 18% za dzieło przeciętne, a 16% oceniło film słabo lub bardzo słabo. Marginalna była liczba osób, które filmu jeszcze nie widziały lub które nie zamierzają go oglądać w ogóle (w sumie 2,6%).
Przewaga osób dobrze odbierających „Prometeusza” jest wręcz przygniatająca, a już niemal 30% głosów oceniających film jako świetny – należy uznać za niemałą sensację i spore zaskoczenie. Porównując średnią ocenę filmu na FilmWebie, która wynosi ok. 6/10 oraz niemal identyczną ilość komentarzy przedstawicieli przeciwstawnych frontów zwolenników i przeciwników „Prometeusza” – ankieta na łamach Alien Hive wyraźnie jest zaburzeniem powszechnie panującej normy.
Z czego to wynika?
Tak się składa, że Alien Hive jest dość wysoko w wynikach wyszukiwania Google na hasła powiązane z „Prometeuszem”. Sumaryczna ilość odwiedzin naszego serwisu przez osoby szukające informacji o tym filmie stanowi przygniatającą większość wszystkich odwiedzin Alien Hive.
W naturalny sposób rodzi się pytanie – kto przeważnie szuka informacji o konkretnym filmie? Czy osoba, której film się nie podobał, czy też osoba będąca pod jego wrażeniem? Myślę, że odpowiedź jest dość oczywista – w zdecydowanej większości to właśnie widz będący pod wrażeniem danego filmu, będzie szukał o nim więcej informacji w Internecie. Osoba, która nie będzie zadowolona po seansie – chce o takim filmie dość szybko zapomnieć i daruje sobie przeglądanie stron o jego tematyce (oczywiście celowo tutaj generalizuję).
Wniosek może być jeden – bardzo pozytywna ocena „Prometeusza” wśród czytelników Alien Hive z dużym prawdopodobieństwem może być powiązania ze specyfiką użytkowników odwiedzających nasz serwis, a zatem osób, którym w większości podobał się „Prometeusz”.
Nie chcę tutaj na siłę umniejszać wagę głosowania w naszej sondzie i zaprzeczać rzeczywistości. Raczej chcę wytłumaczyć jej nietypowe wyniki osobom tym faktem zaskoczonym. Nadmienię tutaj, że jedną z tych zaskoczonych osób byłem ja sam. Moje niechęć do „Prometeusza” jest powszechnie znana czytelnikom Alien Hive i nie chcę raz jeszcze pisać dlaczego (zainteresowanych kieruję do mojej negatywnej recenzji).
Film miał ogromny potencjał, ale został zniszczony od środka dziurawym, niechlujnych, nielogicznym scenariuszem i prostackimi wręcz zwrotami w fabule. Jeżeli mimo tego film sprzedaje się świetnie, ma bardzo mocną rzeszę fanów, to ja przestaję rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Czy w kinie oczekujemy już tylko płytkiej rozrywki i banalnych rozwiązań? Patrząc na dawny film tego samego reżysera Scott’a („Alien”), który wywołał rewolucję w kinie, który mimo iż był swoistym dziełem sztuki, potrafił pozostać filmem jednak rozrywkowym; można dojść do wniosku, że kino science-fiction zrobiło przeogromny krok wstecz. Czy teraz najważniejszy jest jedynie ładny i płynny obraz niczym w popowym teledysku, miłe dla oka pejzaże, trywialne zwroty akcji i pseudo-głęboka tematyka? Czy nic oprócz płytkiej rozrywki aktualne „kino multipleksowe” nie ma więcej do zaoferowania?! Dlaczego na to przystajemy? Osobiście chcę po prostu więcej, szczególnie od filmu, który ociera się o kultową sagę „Obcy”.
Jednak wnioski po sondzie nie mogą być inne – film „Prometeusz” ma silną grupę zwolenników, którzy na pewno z dużą niecierpliwością będą oczekiwali powstającego sequela „Paradise”. Jest mała iskierka nadziei, że nową odsłoną twórcy poprawią wizerunek pozostały po „Prometeuszu” i poukładają wiele rzeczy. Jednak ja osobiście w to nie wierzę.
Niemniej to oczywiście również dla Was – fani „Prometeusza” – istnieje Alien Hive. Poczynimy starania, aby jeszcze mocniej rozszerzyć informacje o tym filmie, jak i planowanej jego kontynuacji. Jak widać po redaktorach i treściach na łamach Alien Hive, nie trzeba podzielać zachwytów na danym filmem – aby przedstawić pokaźną bazę wiedzy na jego temat wraz z interesującymi recenzjami. Po prostu dbamy o odpowiednią prezentację całego uniwersum „Obcego”.
Zgadzam się z tymi opiniami.Film był robiony tylko pod efekty specjalne, żadnego suspensu a gra aktorów też nie najlepsza. Scott zawiódł. Mimo to Prometeusza 2 obejrzę. Może okaże się lepszy od poprzedniego.
Konsupcjonizm niestety ta cecha dzisiejszych czasów daje się we znaki w coraz większej skali w różnych dziedzinach naszego życia;( programy typu shore itp. po obejrzeniu filmu miałem mega mieszane uczucia, jako stary fan ekipy z nostromo jestem załamany tym scenariuszem:((( niektóre sceny były fajne i nowatorskie ale film to profanacja prawdziwego aliena i to totalna… damn Ridley myslałem że pod twoimi skrzydłami projekt będzie miał ręce i nogi a tu taki kikut…
Nie sposób nie zgodzić się z opinią „Hudsona”. Dalsze rozbieranie „Prometeusza” na części pierwsze wydaje się nie mieć sensu. Zresztą, jak szukać właściwych argumentów, skoro film, który moim zdaniem wręcz „plugawi” dobre imię kina akcji, katastroficznego a s-f tym bardziej – „Grawitacja”, ma 10 nominacji do „Oscara”! A już kompletnym nieporozumieniem jest nominacja za najlepszą reżyserię! Wierzcie mi, wiem co piszę. Proponuję obejrzeć ten „hit sezonu” na zwykłym ekranie a zobaczycie ile z niego zostanie. Zostanie… właściwie gówno zostanie. Oba dzieła łączy jedna z pewnością „klamerka” – obraz. I w „Prometeuszu” i w „Grawitacji” postawiono na najpiękniejsze efekciarstwo 3D, przykrywające całą resztę niedoskonałości scenariusza, buble logiczne a czasami nawet zwykłą ignorancję osób odpowiedzialnych za powstanie tych „dzieł”. Wniosek jest jeden! Kino s-f, to prawdziwe, upadło i to chyba bezpowrotnie. Dla tych, dla których wciąż ważniejszy pozostaje sens, przekaz, jakaś idea pozostają jedynie małe, awangardowe sale, gdzie będzie można zobaczyć obrazy na skalę „The Moon” czy „Europa report”. Cóż, nadszedł czas „odmóżdżania” i fanów s-f. Trudno… Widać to taka „choroba” cywilizacyjna.