Sonda – Najlepszy film o Obcym

Data zakończenia zbierania głosów: 07.2006

Powyższa sonda wielce nie zaskoczyła. Zgodnie z oczekiwaniami za najlepszy film o Obcym zdecydowanie uznano drugą część głównej sagi – „Obcy: decydujące starcie” (Aliens). Co drugi z głosujących był tego pewien, a ja osobiście również podzielam ten pogląd. Zapraszam do przeczytania całego artykułu.

„Obcy: ósmy pasażer Nostromo” zajął drugie miejsce ze stratą aż 30%. Sama porażka „Aliena” nie mogła wielce zaskoczyć, zaskoczeniem był natomiast rozmiar tej przegranej. „Alien” był filmem przełomowym, niespotykanym wcześniej horrorem, gdzie główną rolę odgrywali ludzie, walczący bardziej ze swoim strachem niż z obcym. Film budował niespotykaną wcześniej na kinowym ekranie atmosferę grozy i dodatkowo zagęszczał ją ukrywając oblicze ksenomorfa  w ciemnościach Nostromo. Jednak 30% strata w wymowny sposób pokazuje co bardziej trafia w gusta widza. Cameron w drugiej części wyciągnął prawidłowe wnioski – horror zamienił w bitwę na gołe ręce, noże, karabiny, granaty, czy nawet atomówki. Przy całym szacunku do wspaniałego „Aliena”, jego kontynuacja została stworzona z potężniejszym rozmachem. Jest mniej straszna, ale ciekawsza, bardziej wciągająca i efektowna.

Największym zaskoczeniem sondy okazał się remis Aliena 3 z AvP. Co dziesiąta osoba wymieniała te tytuły, jako najlepsze działa z ksenomorfem w kadrze. Wsród najbardziej zapalonych fanów Aliena, jego trzecia część cieszy się wielkim uznaniem. Cenione są dopracowane dialogi, obraz specyficznej społeczności skazańców itd. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że film jest dość nudnawy, szczególnie gdy porówna się go z części drugią sagi. Mimo wszystko jednak umieszczenie go na jednej półce z AvP to mocna przesada. W porównaniu do AvP, „Obcy 3” jest filmem znacznie dojrzalszym i lepszym chyba pod każdym względem.

Porażka „Alien Resurrection” nawet z AvP to również przesada. Czwarta odsłona sagi na pewno rozczarowała, ale patrząc na filmy S-F, jakie powstały w ostatnich latach, umieściłbył go w ścisłej czołówce. Podobnego zdania było 6 osób ze 100 głosujących, które uznały ten film za dzieło najlepsze wśród wymienionych filmów.

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 1 Średnia: 4]
Komentarze (2)
Dodaj komentarz
  • Andrew

    Każda część jest inna, ma swój własny klimat. Reżyserzy nie powielali pomysłów z poprzednich części

  • Bishop

    No tak. Ta sonda jest już dość „wiekowa”. Nie mniej należy coś dopisać w ramach remisu AvP i „trójki”. Najważniejszą chyba kwestią jest to, który „Alien 3” jest brany pod uwagę. Długo, długo też widziałem film na pozycji 3. Zasadniczo zmieniłem zdanie po kilkukrotnym „połknięciu” wersji reżyserskiej. Ten film stawiam na równi z „Alien” R. Scotta. Tak. tak – nie przejęzyczam się. D. Fincher pokazał na co go stać i należy tylko żałować, że wersja d-c jest tak mało znana. Chyba w żadnym obrazie ze znaczkiem „s-f” nie widziałem tak ogromnej symboliki i epickich fragmentów, a jednocześnie film pozostał tym, czym miał być – horrorem przez duże „H”. Moim, skromniutkim, zdaniem gra aktorska (a podobno w czasie produkcji dochodziło wciąż do kłótni i „dantejskich” scen na planie ) jest wręcz idealna. Sigourney Weaver, może i zła, może i nadąsana zagrała „jak z nut”. Kapitalny Dillon kreowany przez Charles’a S. Duttona i Paul McGann, czyli „obłąkany” Golic, reszta postaci też bez zarzutu. Atmosfera filmu: bardzo przypomina tę z „Alien”. Jest wciąż „ciężko”, „duszno”, jest nieprzwidywalnie. „Hudson” napisał, że film jest „nudnawy”. O ja cię… Gdzie? Film zamyka wschód i zachód słońca (symbol). Narodziny obcego – genialne. Przy słowach ewangelii – ta scena to wręcz „majstersztyk”. Pogrzeb i poród – ktoś musi umrzeć, aby inny mógł żyć (symbol). Gonitwa za obcym w korytarzach, no wręcz ideał. W filmie jest sporo „farby”, dość „krwisto” – w końcu to horror. Dynamika od mniej więcej połowy filmu nie odbiega od tej wykreowanej w „Aliens” Camerona. No i wreszcie finał. Historyczny – samobójstwo Ripley. Jedynie „kopa” dać Fincherowi, że w wersji d-c skrócił tę scenę – a szkoda. No więc moim zdaniem ten film, to prawdziwa „perełka”…