Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi 2017 odbywał się w dniach 15-17 września. Trwał zatem wyjątkowo trzy dni, a nie jak poprzednio dwa. Podczas festiwalu Atlas Arena była otwarta dla uczestników od piątku do niedzieli. Imprezę tę można najprościej podzielić na trzy elementy.
Po pierwsze, w ramach 28-go MFKiG mogliśmy wziąć udział w grubo ponad 150 różnych prelekcjach, rozmowach oraz panelach dyskusyjnych, które odbywały się w przystosowanych do tego salach konferencyjnych. Tematyka była bardzo szeroka zatem nie zabrakło prelekcji na temat mangi i anime, Gwiezdnych Wojen, ale także tradycyjnych suberbohaterów i serii komiksowych oraz gier komputerowych i konsolowych.
Mogliśmy na przykład wziąć udział w interesującym wystąpieniu na temat historii planet Sithów, by zaraz potem uczestniczyć w panelu dyskusyjnym z okazji 25-lecia serialu animowanego „Batman”. Następnego dnia mieliśmy okazję dowiedzieć się jakimi sekretami podzielili się twórcy gry „Superhot” oraz zapoznać z regulacjami dotyczącymi Prawa Autorskiego, a także posłuchać o komiksie „Praga Gada”, który w formie wizualnej zbiera wspomnienia najstarszych żyjących mieszkańców warszawskiej Pragi.
Jak widzicie, merytoryczna część festiwalu jest niezwykle różnorodna i dla mnie najbardziej atrakcyjna. Nie zabrakło też spotkań z legendarnymi autorami takimi jak Jim Lee, Howard Chaykin, Simon Bisley (który tradycyjnie i z właściwą sobie gracją spóźnił się o pół godziny), Grzegorz Rosiński i wiele innych.
W piątek obchodzony był Dzień Komiksu Historycznego i w jego ramach, można było uczestniczyć w wielu wystąpieniach na ten temat. Fani gier planszowych i karcianych mieli dla siebie wydzieloną całą strefę, a najmłodsi również mogli liczyć na wiele zabawy.
Chętni mogli zajrzeć na warsztaty prowadzone między innymi przez Silvio Camboniego i Roberta Trojanowskiego, a kinomaniacy wziąć udział w atrakcyjnych blokach filmowych.
Oprócz wydarzeń, które miały miejsce na Atlas Arenie, można też było zobaczyć kilka interesujących wernisaży, które odbywały się w innych miejscach w Łodzi. Jednym z z nich był wernisaż wystawy „Świat Tytusa, Romka i A’Tomka” Papcia Chmiela w otwartym rok temu EC1.
Jak widzicie, Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier daje olbrzymie możliwości spędzenia czasu w interesujący i twórczy sposób. Musiałbym stworzyć trzy razy dłuższą relację, aby godnie to wszystko opisać. Niestety wygląda to trochę jak podczas „Nocy Muzeów”, czyli mimo szczerych chęci nie da się wszystkiego zobaczyć. Z tego powodu warto było sobie program przejrzeć wcześniej i odpowiednio zaplanować czas.
Drugim obliczem MFKiG jest część targowo-wystawnicza. Na tę imprezę ściągają wystawcy z całej Polski, zarówno bardziej znani, jak i niszowi. Festiwal jest rajem i niezwykłą okazją dla kolekcjonerów, aby zaopatrzyć się w bieżące lub od dawna niedostępne czy też limitowane wydania, albo trudno dostępne komiksy i książki małych wydawnictw. Miłośnicy franczyz mogli się natomiast obłowić w gadżetach, a trochę tego było. Wycieraczki z logiem Batmana, piżama z Supermanem, maska Jokera, lampka z podobizną laleczki Chucky, czy piękny Ksenomorf w skali ¼? Wszystko to było i dużo więcej. Ponownie, aby opisać to szczegółowo musiałbym napisać książkę.
Krótko mówiąc, jest na co wydawać pieniądze. Portfel szczupleje w zastraszającym tempie, ale człowiek wychodzi z Atlas Areny szczęśliwszy, z przyjemnym ciężarem w torbie/plecaku/siatce. Dodam tylko, że takie festiwale kojarzą się zazwyczaj ze śrubowaniem cen, ale ku mojemu zaskoczeniu wystawcy przygotowali bardzo atrakcyjne oferty (i atrakcyjne przeliczniki z dolara). Nie wszyscy oczywiście, ale wcale nie czułem się ograbiany.
Ostatnim z trzech głównych elementów budujących Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier 2017 jest to, co działo się na płycie głównej Atlas Areny. Organizatorzy zadbali, aby nikt się nie nudził. Na środku płyty ustawiona była olbrzymia, dwustronna scena. Po jednej odbywały się mistrzostwa w gry „Counter Strike Go” i „League of Legends”, natomiast po drugiej, między innymi, konkursy na najlepszy cosplay (było na co popatrzeć) i rysunek oraz wystąpienia niektórych zaproszonych gwiazd (Jim Lee rysował na żywo na scenie w obecności tłumu fanów). Na około działy się przeróżne inne wydarzenia. W oddzielnych sektorach z rozstawionymi komputerami i konsolami odbywały się zawody, np. w „Tekkena” i „Injustice”. Można było też po prostu sobie pograć w premierowe gry.
Jeżeli w trakcie buszowania na terenie imprezy uczestnicy zgłodnieli (a trudno było nie zgłodnieć), to na zewnątrz Areny czekał cały segment foodtrack’owy, gdzie można było zaopatrzyć się w burgery, pizze, frytki, lody, kawę, a nawet piwo. Wybór był bogaty. Foodtracki zaczęły się nieśmiało pojawiać na MFKiG już dwa lata temu, ale dopiero teraz potraktowano sprawę z odpowiednim rozmachem. Piszę o tym, bo to wbrew pozorom bardzo ważny element każdego tego typu wydarzenia, a Atlas Arena znajduje się w dosyć kłopotliwej lokalizacji z dala od barów i restauracji.
28. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier 2017 – Podsumowanie
Czy festiwal miał jakieś wady? Trudno mi powiedzieć. Jedyne, co mnie osobiście w pewnym momencie ubodło, to dziwne rozplanowanie niektórych prelekcji, które skierowane były do podobnej publiczności, np. z jednego wystąpienia na temat DC Comics musiałem z bólem wyjść grubo przed czasem, żeby zdążyć na panel dyskusyjny o kreskówce „Batman” i nie byłem w tym osamotniony, ale ułożenie takiego programu to bardzo trudne zadanie, więc nie będę się czepiał.
Moja relacja pisana jest z subiektywnego punktu widzenia, ponieważ nie wszędzie byłem i nie wszystko udało mi się na festiwalu zobaczyć (tak jak pisałem, to nie jest wykonalne), zatem nie mam pojęcia czy wszystko ułożyło się zgodnie z planem organizatorów, czy też nie. Z mojej perspektywy całość była dopięta na ostatni guzik. Strefa autografów potrafiła w ostatnich latach wzbudzać pewne kontrowersje ze względu na skomplikowany regulamin, ale wydaje mi się, że organizatorom udało się opracować optymalną formę tej części festiwalu.
Jak podsumować 28. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi? Chyba najlepszym podsumowaniem będzie to, że od początku tygodnia odczuwam głęboki efekt „odstawienia” i tęskniąc wracam myślami do weekendu, który spędziłem w krainie bajek. W solidnie zorganizowanej i przygotowanej krainie bajek, w której głęboka immersja nie załamywała się nawet na moment. Po prostu czułem się jak dziecko w sklepie z zabawkami i innymi atrakcjami. To uczucie, które bardzo trudno jest w sobie wskrzesić będąc dorosłym.
Cieszy mnie, że z roku na rok festiwal wydaje się coraz większy i efektowniejszy. Że przyciąga tłumy uczestników, wystawców i grono utalentowanych ludzi, którzy pragną podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. To nie tylko bardzo ważne wydarzenie dla Łodzi, ale dla całej Polski. Organizatorom gratuluję tej wspaniałej inicjatywy, a Wam polecam wybrać się na przyszłoroczną edycję. Nie pożałujecie ani chwili spędzonej na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier.