W czerwcu 2018 roku ogłoszono, że 20th Century Fox i platforma Tongal, zdecydowały się wspólnie wyprodukować serię krótkich filmów „Alien: 40th Anniversary Shorts” z okazji 40 rocznicy premiery filmu „Alien”. Do tworzenia zaproszono fanów. W konkursie wzięło udział ponad 550 pomysłów, z czego jury wybrało sześć. Twórcy musieli trzymać się pewnych zasad – ich dzieła miały trwać od pięciu do dziesięciu minut oraz nawiązywać stylistycznie do oryginalnego filmu Ridleya Scotta. Każda ekipa otrzymała 35000 dolarów na realizację swoich pomysłów.
Dystrybucją zajęło się IGN.
Od końca marca 2019, co tydzień pojawiał się nowy film, aż do dnia obchodów Alien Day (26 kwietnia), kiedy udostępniono dwa ostatnie. Recenzję zacząłem pisać od razu po premierach, ale przez długi czas nie potrafiłem jej skończyć, więc odłożyłem ją w czasie. I może dobrze się stało, ponieważ minęło trochę czasu i udało mi się nabrać trochę dystansu do tych shortów.
Po dużym rozczarowaniu, jakie przyniosła animowana seria „Alien Isolation The Digital Series”, na której recenzję zapraszam TUTAJ, miałem dużą nadzieję, że tym razem fani uniwersum będą usatysfakcjonowani poziomem i pomysłowością krótkich filmów. Jak to wyszło ostatecznie?
Nie jest jednak łatwo upchnąć ciekawą historię w 10 minutach i wygrali ci, którzy zrozumieli, że nie tędy droga, aby za wszelką cenę opowiedzieć coś od A do Z. Skromny budżet też dawał o sobie znać, ale z drugiej strony, zmusił twórców do kreatywnego obejścia tych ograniczeń. Shorty mają swoje grzechy, ale można w nich też znaleźć sporo dobrego.
Poniżej opisałem i krótko zrecenzowałem każdy z tych filmów. Ułożyłem je również wg subiektywnego rankingu – od najgorszego do najlepszego. Jeżeli jeszcze nie widzieliście krótkich filmów lub chcecie je sobie przypomnieć – znajdziecie je pod każdym opisem i recenzją.
FILMY Alien: 40th Anniversary Shorts
OPISY, RECENZJE i OPINIE
6
Alien: Night Shift
Fabuła: LV-422, kolonia Hadley’s Hope, noc ataku Obcych z „Aliens”. Dwójka podejrzanych mężczyzn wprasza się do pomieszczenia służbowego, w którym nocną zmianę pełnią młoda Rolly i starszy Springer. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli kiedy okazuje się, że jeden z gości – Harper, czuje się coraz gorzej. W końcu chestburster rozdziera mu klatkę piersiową, pozostawiając resztą w niebezpieczeństwie. Ostatecznie, Rolly zabija nowonarodzonego Obcego, a w tle słyszy jak Ksenomorfy atakują kolonię.
O rany… od czego zacząć? Może od tego, że to zdecydowanie najsłabszy ze wszystkich shortów. Pomysł na umieszczenie akcji w Hadley’s Hope był dobry, ale niestety film wyszedł słaby. Scenariusz jest tak nieciekawy i tak nieoryginalny, że szczerze zaskakuje mnie wybór „Alien: Night Shift” na jeden z 6 shortów, które są częścią oficjalnego świętowania 40-lecia serii. Naprawdę, musiały być lepsze propozycje od tego.
Kukła chestburtera wygląda słabo, ale trzeba twórcom oddać, że przynajmniej nie jest komputerowa. Chyba najlepszym elementem filmu jest muzyka autorstwa Fracois Lietouta, pobrzmiewająca mocno soundtrackiem Vangelisa do filmu „Blade Runner”.
Fabularnie film szału nie robi. Dałem się nabrać, że pokazane jest Hadley’s Hope (dopóki czujny czytelnik nie zwrócił mi uwagi) i chyba trochę o to chodziło. Pokazać, ale nie pokazać. O ile jednak historia Lv-426 ma sporo sensu (odkrycie statku z pierwszego filmu, itd), to ten facehugger na początku „Night Shift” wydaje się trochę zbyt prostym rozwiązaniem. Zgrzyta mi to, ale myślę, że sporo osób nie zwróci na to uwagi. Short jest jak najbardziej oglądalny, ale z grona sześciu konkursowych filmów, jest zdecydowanie najsłabszy.
Reżyseria i scenariusz: Aidan Breznick
Premiera on-line: 12 kwietnia 2019
Cały krótki film zamieszczamy poniżej:
5
Alien: Alone
Fabuła: Hope, pokładowy android, pozostała sama na dryfującym statku Otranto. Jego załoga ewakuowała się w strachu przed obcą formą życia, która się tam znalazła. Ortanto ulega coraz większemu zniszczeniu i czas Hope jest policzony. Android próbuje dostać się do laboratorium, ale lokalna Matka (komputer taki, jak w pierwszym „Obcym”) nie daje jej zezwolenia. Ostatecznie, Hope włamuje się do środka i znajduje tam żywego facehuggera. Jako, że jest ona syntetykiem, stwór nie stanowi dla niej zagrożenia. Zafascynowana stworzeniem Hope postanawia uratować go dostarczając mu materiału do zapłodnienia. Taki materiał pojawia się w postaci Macwhirra, który trafia na pokład Ortanto w celu udzielenia pomocy pasażerom.
Powiem szczerze, że „Alien: Alone” jest niesamowitym rozczarowaniem, przede wszystkim dlatego, że na papierze przedstawia się naprawdę bardzo dobrze. Otóż mamy oryginalny pomysł z androidem samotnie dryfującym na opuszczonym statku w towarzystwie jakiejś formy Obcego oraz spojrzenie na sytuację oczami samego syntetyka i słyszenie jego myśli. Czegoś takiego jeszcze nie było.
Niestety pomysł rozbił się o realizację i to już na etapie wcielania go do scenariusza.
Jestem w stanie sobie wyobrazić, że mógłby powstać bardzo fajny komiks z tym pomysłem, nawet opowiadanie. Ale film się nie klei, mimo że jest to najdłuższy ze wszystkich shortów (prawie 12 minut). Narracja Hope zamiast być interesującym wglądem w umysł androida, szybko zmienia się w infantylny bełkot. Nawiązywanie nici porozumienia z facehuggerem, przy traktowaniu go jak zwierzę domowe, rozbija całą powagę i dramaturgię sytuacji. Aktorka wcielająca się w postać Hope jest tak drewniana, że wióry lecą na wszystkie strony.
Początek zapowiada jeszcze bardzo interesujące podejście do tematu, ale z każdą minutą rozczarowanie rośnie. Jedynym wyraźnym plusem „Alone” jest udział Jamesa Paxtona (syna Billa) w roli Macwhirra i.. uwaga.. Ksenomorfa.
Muzykę napisał Joel Santos i jako jedyny obrał drogę zbliżoną do kompozytorów odpowiedzialnych za „Alien Isolation”. Jego dzieło jest tak naprawdę wariacją na temat ścieżki dźwiękowej do pierwszego „Obcego” autorstwa Jerry’ego Goldsmitha. Mało oryginalne, ale jednak działa i cieszy ucho.
Podsumowując – short wygląda ładnie, ale pod wieloma względami irytuje, co psuje efekt. Szkoda zmarnowanego potencjału.
Reżyseria i scenariusz: Noah Miller
Premiera online: 26 kwietnia 2019 (Alien Day)
Cały film można obejrzeć poniżej:
4
Alien: Harvest
Fabuła: film „Alien: Harvest” ukazuję nam ucieczkę załogi statku USCSS November, na którym grasuje Ksenomorf. Bohaterowie mają jeden czujnik ruchu i przy jego pomocy starają się dotrzeć do kapsuły ratunkowej. Potwór jest jednak sprytniejszy i udaje mu się dopaść członka załogi – Sturgisa. Pozostałym przy życiu – Mari, Alecowi oraz jego ciężarnej żonie Hannie, udaje się dotrzeć na miejsce, jednak w ostatniej chwili okazuje się, że Alec nosi w sobie Obcego, a Mari nie jest tym za kogo się podaje.
Mam mieszane uczucia w zawiązku z shortem „Alien: Harvest”. Z jednej strony, jakimś tam twistem jest to, że Mari okazuje się być androidem na usługach Weyland-Yutani. Z drugiej, jej motywy to kalka Hanks z shorta „Ore”, a jedno i drugie jest kalką Asha, Bishopa 2, itd., itd… Ile można?
Jednocześnie, całość została fajnie zrobiona. Aktorzy grają na poziomie średnim, ale wystarczającym na to, co dzieje się na ekranie. Niski budżet nie piszczy w każdej scenie, wręcz przeciwnie. Do tego zastosowano tu podobny zabieg, jak w „Containment”, czyli ukazanie urywka z większej (choć faktycznie nieistniejącej) całości, ale w taki sposób, by stanowił on pełnoprawną i zrozumiałą historię. Nie zmienia to jednak faktu, że nie ma tu nic nowego. Jest to kolejny hołd złożony pierwszym dwóm filmom i o ile taki mniej więcej był zamysł tych shortów, to nic by się nie stało, gdyby twórcy wrzucili w ten kocioł jakiś oryginalny element.
Autorem muzyki jest Danny Cocke. Przywodzi ona na myśl wszystkie soundtracki z „Obcych”, trochę to Goldmistha, trochę Hornera, trochę Goldenthala, a nawet Fritzella. Dosyć efektywny misz-masz, który jednak średnio zapada w pamięć.
Podsumowując, dobrze zrealizowane i przyjemne, ale na mocno wtórne dzieło.
Reżyseria: Benjamin Howdeshell
Premiera online: 26 kwietnia 2019 (Alien Day)
Pełny film:
3
Alien: Ore
Fabuła: Grupa kolonistów-górników, rozpoczyna kolejny dzień pracy zjeżdżając windą do kopalni. Rozmawiają sobie o planach na przyszłość i o ewentualnych podwyżkach za ich ciężką pracę. Sielankę przerywa pojawienie się Obcego, który zaczyna po kolei mordować członków grupy. Nadzorująca ich z pokoju kontrolnego Hanks, zabrania im jednak atakować kreatury. Okazuje się, że otrzymuje ona wyraźne instrukcje od Weyland-Yutani (niespodzianka), aby dołożyć wszelkich starań, by pozyskać Obcego. Górnicy są w szoku. Wstępnie decydują się na ucieczkę, ale jedna z pracowników – Lorraine – w obawie przed zagrożeniem życia swojej, mieszkającej w kolonii rodziny, postanawia wrócić i zabić stwora. Samotnie wraca do kopalni, a po chwili dołącza do niej reszta.
Zdecydowanie dobry short. Mamy tu wiele nawiązań zarówno do „Alien”, jak i „Aliens”, ale film nie żyje jedynie nostalgicznym re-kreowaniem klimatu oryginalnych dzieł. W 10 minutach udało się zawrzeć naprawdę dużo treści i to zdecydowanie na plus. Wyjątkowo z aktorów nie lecą wióry, ich grę ogląda się z całkiem sporą przyjemnością. No i w końcu pojawia się Obcy. Niestety wygląda raczej słabo. Próbuję się nie czepiać, ponieważ twórcy i tak pokazali go tylko tyle, ile absolutnie musieli, ale nie zmienia to faktu, że wyszło dziwnie. Według listy płac, grał go facet w kostiumie, a wygląda to jak średnie CGI, zwłaszcza w porównaniu z shortami „Alone” i „Harvest”. To na pewno główny minus filmu „Alien: Ore”.
Podobają mi się subtelne nawiązania do uniwersum Alien, jak na przykład interface komputera w biurze Hanks. Nienachalne drobiazgi, które budżet bez problemu udźwignął, a ile radości dają fanom.
Autorami muzyki są Rose Hastreiter and Gerry Plant (jako Leonty Music). W Internecie można znaleźć ciekawy wywiad z tym duetem, na temat ścieżki dźwiękowej do „Ore”. Niestety to, co autorzy mówią o powstawaniu muzyki jest ciekawsze niż sama muzyka. Nie chodzi o to, że jest słaba, ale raczej się nie wyróżnia, po prostu brzmi dosyć generycznie. Mimo to, spełnia swoją rolę.
Jeżeli mam się jeszcze czegoś przyczepić, to jednak braku czegoś nowego. „Ore” to świetny hołd dla pierwszy dwóch (momentami nawet trzech) filmów z serii, ale mało tu czegoś naprawdę nowego. Trzeba się jednak cieszyć, gdyż to recykling na dobrym poziomie.
Reżyseria i scenariusz: siostry Spear
Premiera online: 19 kwietnia 2019
Pełny film poniżej:
2
Alien: Containment
Fabuła: Bohaterów „Alien: Containment” zastajemy w kapsule ratunkowej, chwilę po tym, jak została wystrzelona ze statku matki Borrowdale, który eksplodował. Pasażerami są pilot Ward, naukowiec Albrecht oraz członkowie załogi: Nass i nieprzytomny Mills. Chaotyczna sytuacja szybko powoduje napięcia między współpasażerami, którzy szybko zdają sobie sprawę, że jest ich więcej niż myślą.
Film „Alien: Containment” broni się pod kilkoma względami na tle pozostałych shortów. Przede wszystkim, nikt tutaj nie stara się opowiedzieć całej historii w 10 minut. To trochę tak jakby ktoś wyciągnął fragment „Aliens” i zaprezentował go w postaci mini-filmu. Widać, że „Containment” jest tylko urywkiem większej historii, którą musimy już sobie sami dopowiedzieć.
Twórcy wydali chyba cały swój budżet na scenografię, ponieważ na samego Obcego już nie starczyło… lub też był to celowy zabieg, aby trzymać potwora poza kadrem. W obu przypadkach – szanuję. Czasami lepiej dopieścić jeden aspekt filmu, kosztem innego, niż żeby wszystko było poddane kompromisom. Świadome ukrycie Obcego również byłoby ciekawym zabiegiem. Czasami bardziej straszy to, czego nie widzimy.
Czy zatem „Containment” straszy?
Myślę, że fanów Obcego raczej nie, ale głównie dlatego, że jesteśmy już przyzwyczajeni. Short jest bardzo wiernym hołdem dla serii i raczej nikogo nie zaskoczy innowacyjnym podejściem do tematu. Ujmuje natomiast prostotą i przyzwoitym wykonaniem oraz całkiem dobrymi zdjęciami. Aktorzy grają z różnym skutkiem, ale da się obejrzeć ten film bez skrzywienia.
Autorem muzyki jest Simon Porter. Jest jej w filmie raczej mało, co budzi skojarzenia z „Alien” Scotta, ale kiedy się pojawia, to czuć bardziej inspirację James Hornerem (autorem ścieżki dźwiękowej do „Aliens”).
Reżyseria i scenariusz: Chris Reading
Premiera on-line: 29 marca 2019
Pełny film zobaczycie poniżej:
1
Alien: Specimen
Fabuła: Short „Alien: Specimen” opowiada krótką przygodę botanistki Julie i jej towarzyszki, psa Maggie. Kobieta zostaje zamknięta w magazynie razem z podejrzaną dostawą soli. Z jednej z beczek ewidentnie coś się wydostało. Zaniepokojona Julie, udaje się w głąb pomieszczenia botanicznego, aby odkryć, co to jest.
Jak możecie się domyślić, z beczki wylazł facehugger. Bohaterce udaje się ostatecznie unicestwić kreaturę, jednak w trakcie rozwoju akcji życie traci Maggie… która okazuje się być androidem. Musze przyznać, że tego jeszcze w „Obcym” nie było: pies-android. Byłem szczerze i pozytywnie zaskoczony tym twistem. Samo to sprawia, że „Specimen” jest jednym z lepszych shortów. Z plusów można wymienić, że film wygląda ładnie. Niektóre z innych krótkich filmów, próbują wycisnąć zbyt wiele ze skromnej ilości finansów, jaka została na nie przeznaczona. Magazyn botaniczny w „Specimen” wygląda świetnie. Niestety, komputerowy facehugger na końcu jest koszmarny. Planowo miała być użyta kukła, ale nie starczyło na nią pieniędzy i czasu. W innym shorcie pt. „Alone”, zrobiono to znacznie lepiej, a pieniędzy mieli tyle samo (i jeszcze starczyło na Ksenomorfa).
Jeśli chodzi o inne minusy, to zdecydowanie trzeba wskazać fragment, w którym Julie słucha muzyki. Rozumiem, że twórcy chcieli pokazać coś nowego w serii „Obcy”, ale mogli zostać przy psie. Ta scena kompletnie wytrąciła mnie z klimatu i potem trudno było mi nastroić się ponownie. Czasami boli też 'drewnianość’ aktorów, ale raczej żaden z shortów nie powala na kolana w tym aspekcie.
Autorem muzyki jest Robert Evan Hunt (poza piosenką „Boom Boom Boom”). Kompozytor postawił raczej na dosyć oszczędny ambient (skojarzył mi się z tym, co Eric Brosious robi w pierwszych dwóch grach z serii Thief), który buduje atmosferę, ale jest bardziej wyczuwalny niż słyszalny. I muszę przyznać, że to wyszło całkiem dobrze.
Generalnie, „Alien: Specimen” to jeden z lepszych filmów przygotowanych w ramach obchodów 40-tki Obcego. I chyba mój ulubiony. Twórcy rozwinęli pewne pomysły zaprezentowane w serii, zamiast je powtarzać. Dostaliśmy film bardziej inspirowany „Obcym”, niż taki który stara się być dosłownym hołdem. I samo to jest bardzo w duchu serii.
Reżyseria i scenariusz: Kelsey Taylor
Premiera on-line: 5 kwietnia 2019
Cały krótki film zobaczycie poniżej:
Tak przedstawia się zestaw filmów, którymi nas uraczono przy okazji 40 urodzin Obcego. Jak pisałem wcześniej, te miniaturki mają swoje wady i zalety, ale warto traktować je na luzie. Oceniałem je głównie w kontekście tego konkretnego grona filmów, ponieważ zestawianie ich z głównymi częściami serii byłoby oczywiście pozbawione sensu. Bardziej ciekawiła mnie obserwacja kto poradzi sobie lepiej z niskim budżetem, narzuconą odgórnie długością i podjęciem decyzji, w jaki sposób zrównoważyć stawianie pomnika oryginałowi, z wpleceniem świeżych pomysłów. Jedni poradzili sobie lepiej, drudzy gorzej, ale ostatecznie dostaliśmy dzieła przynajmniej przyzwoite.
Jestem ciekaw pozostałych, ponad 500 pomysłów, które nie zostały wybrane i przyznam, że chętnie bym je obejrzał. Niestety nie będzie to możliwe i raczej szybko nie doczekamy się takiej celebracji Obcego. Póki co, Disney podchodzi do tematu raczej chłodno, ale to temat na inną okazję.
Jonesy
Alien: 40th Anniversary Shorts – ZWIASTUN / TRAILER
Idealny hołd oddania klimatu z filmu Obcy. To jest to co chciał bym zobaczyć w pełnym filmie. Obcy ponownie straszy, nie jest pokazany jak się skrada do ofiary i wiemy, że zaraz wyskoczy. Wiemy tylko, że on gdzieś jest nie daleko i czekamy, aż zaatakuje. Scenografia, statki, planety zdecydowany plus. Minusem na pewno jest CGI i trochę gra aktorska.
Chciał bym zwrócić uwagę na błąd przy opisie Alien: Night Shift. Fabuła dzieje się na planecie LV-422, akcja Aliens działa się na LV-426, więc to nie jest Hadley’s Hope, tylko jakaś górnicza kolonia.
Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd, kompletnie przespałem fakt, że to nie to „Lv” ;)
Wpadka naprawiona, ale niestety nie spowodowało to roszady w rankingu. Niemniej czujni czytelnicy to skarb <3
Pozdrawiamy!
~Jonesy
Dokładnie prawie wszystko na jedno kopyto… Niech ktoś wkońcu zrobi porządnego Aliena bo posucha jest niesamowita taka marka a leży i kwiczy…:(
Szczerze powiedziawszy spodziewałem się, że te krótkometrażówki posłużą do odnalezienia nowego stylu dla następnej odsłony. Dlatego lekkim rozczarowaniem dla mnie jest kurczowe trzymanie się stylu i estetyki oryginału przez wszystkich wybranych twórców.
Fabularnie też niewiele tutaj nowego. Znane z serii sceny zostały w większości tylko lekko przearanżowane. W paru przypadkach kłuł w oczy niższy budżet lub małe doświadczenie twórców („Containment”, „Alone”, „Night shift”).
Jak dla mnie ze starcia z legendą najlepiej wyszli Kelsey Taylor („Specimen”) ładnie kreśląca rutynę obowiązków pani biolog przerwaną nagłą awarią i jej późniejszą skradankę w ciemnościach oraz Ben Howdeshell („Harvest”) kurczowo trzymający się sposobu kręcenia z ostatnich minut Nostromo.
Dzięki „Harvest” zwieńczenie weekendu aliena mogę uznać za udane.
Cholender…. Poczekam na napisy. Szkoda ogladac z mizernym anglikiem
Czy będzie zestawienie filmów 2019 roku?
Będzie, pracuje nad tym dr Gediman :)
Myślę, że za miesiąc, góra dwa będzie publikacja. Zatem zapraszamy do nas niebawem.
wyglądają chałowato. fan serwis i tyle.
Dacie napisy? ;)
Będzie ciężko ;)