Film „Archive” (Archiwum, 2020) – Przejmujące kino SF w stylu „Moon”
Każdy z nas zaznał, bądź dopiero zazna, bólu związanego ze śmiercią bliskiej osoby. Często sytuacji takiej towarzyszy uczucie „niedomknięcia” relacji, braku ostatniej rozmowy i pożegnania. Zjawisko to stało się kanwą scenariusza przedmiotu niniejszej recenzji, filmu „Archiwum” (Archive) z 2020 roku.
- Tytuł oryginalny: Archive
- Tytuł polski: Archiwum
- Premiera: 10 lipca 2020 (USA – Internet)
- Reżyseria: Gavin Rothery
- Zwiastun ⇓
Film Archive (2020) – Fabuła / Opis
George Almore, główny bohater filmu „Archiwum”, to młody mężczyzna mieszkający samotnie w dużym i bardzo zaawansowanym technicznie domu. Jego jedynymi towarzyszami są roboty, których konstruowaniem i programowaniem zajmuje się protagonista tej opowieści. Z pojawiających się co jakiś czas krótkich retrospekcji dowiadujemy się, że jakiś czas temu przeżył on tragedię – w wypadku samochodowym zginęła jego żona. George prowadził auto, w związku z czym obwinia się o całą sytuację. Żeby chociaż odrobinę ukoić cierpienie i samotność główny bohater korzysta z tytułowego archiwum, które pozwala mu kontaktować się ze sztucznie podtrzymywaną świadomością nieżyjącej partnerki. Niestety, wspomniana maszyna ma swoje wady, a największą z nich jest to, że przechowywane w jej pamięci jestestwo może funkcjonować tylko przez krótki czas. Almore nie może się z tym pogodzić i… i nic więcej nie napiszę, bo nawet jedno słowo może przekazać za dużo komuś, kto filmu „Archive” jeszcze nie widział…
Film Archiwum (2020) – Recenzja / Opinia
Na film „Archive” czekaliśmy w redakcji z dużymi nadziejami. Skąd tak spore oczekiwania? Za reżyserię i scenariusz odpowiada bowiem Gavin Rothery, twórca wybitnego shortu science-fiction o tytule „The Last Man” oraz osoba odpowiedzialna m.in. za design kultowego już filmu „Moon” z 2009 roku.
Tematyka przeszczepu świadomości do sztucznego ciała oraz problemy związane z tworzeniem sztucznej inteligencji, jakich dotyka film „Archiwum”, nie jest szczególnie oryginalna i wielokrotnie była poruszana na łamach dzieł literatury i filmów sci-fi. Dość interesująco zaprezentowano ten temat np. w „Be Right Back” (pierwszym odcinku drugiej serii brytyjskiej serii „Black Mirror”) i w „Transcendencji” z 2014 roku oraz niemal fatalnie w dość beznadziejnym „Replicas” z 2018 r..
Fabuła omawianego filmu nie jest zatem oryginalna, i nawet głównego „twistu” można się domyślić bardzo szybko. Nie znaczy to jednak, że film „Archive” nudzi – bynajmniej, przez całe 105 minut nie nudziłem się ani przez chwilę. Główny bohater zachowuje się w swoim szaleństwie bardzo logicznie, bohaterowie poboczni, mimo, że na początku wydają się niezbyt ważni mają swoją głębię, a historia jednego z nich jest najsmutniejszą i najbardziej poruszającą jaką widziałem w filmach od bardzo dawna. Całościowo „Archiwum” jest bardzo przygnębiające, zdecydowanie nie jest to film, który oglądamy z paczką popcornu w jednej ręce i kubkiem coli w drugiej. Widać w nim silne inspiracje cyberpunkiem, z „Ghost in the Shell” na czele.
W kwestiach technicznych film „Archiwum” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie – mimo, iż jest to produkcja o raczej niskim budżecie, to wcale na taką nie wygląda. Dom głównego bohatera jest zaprojektowany i wykonany w sposób bardzo przekonujący, z dbałością o szczegóły. Wszystko jest nieco „zużyte”, powycierane, widać, że ktoś tego używał. Szczególnie do gustu przypadło mi wykonanie kolejnych robotów – widać, że George z każdą zbudowaną maszyną nabierał doświadczenia, aż do imponującego, acz mocno zapożyczonego z wspomnianego już „GitS” apogeum. Wizualnie jest naprawdę świetnie, i film, mimo budżetu i swoistej kameralności, cieszy oko. Jeśli chodzi o dźwięk natomiast – jest po prostu dobrze, nie wyróżnia się ani na plus, ani na minus – ot, przyzwoita, rzemieślnicza robota.
Poziom aktorstwa jest dobry, przez znaczną większość oglądamy na ekranie odtwórcę głównej roli w otocznie stworzonych przez niego maszyn – niemniej jednak Theo James radzi sobie bardzo dobrze. Partnerująca mu w retrospekcjach Stacy Martin, odgrywająca żonę George’a Jules, również radzi sobie całkiem nieźle, relacja obojga jest bardzo naturalna. Reszta aktorów pojawia się na ekranie dosłownie na kilkadziesiąt sekund do kilku minut, odgrywają swoje kwestie bardzo poprawnie, nie ma się czego przyczepić.
Generalnie największą wadą (chociaż w tym przypadku jest to określenie bardzo na wyrost) produkcji jest brak oryginalności, rozwiązań fabularnych jakich jeszcze nie widzieliśmy. Film „Archiwum” jest mocno odtwórczy, w pewien sposób „bezpieczny” fabularnie. Ale, szczerze mówiąc – oglądając recenzowane dzieło nie przeszkadzało mi to ani trochę. Sposób realizacji, gra aktorska, czy wreszcie ładunek emocjonalny, jaki film „Archive” ze sobą niesie powodują, że na brak zaskoczenia przymykam oko. Polecam miłośnikom spokojnych, kameralnych produkcji w stylu wspomnianego już wcześniej „Moon” Duncana Jonesa.
Zwiastun / Trailer
LISTA FILMÓW SCIENCE FICTION 2020 >>

Przecież koncepcja filmu to bezwstydna kradzież pomysłu Dicka z książki „Ubik” z 1969 r., i to odwzorowana 1:1. Gdyby żył Philip Dick, wygrałby proces o plagiat nawet bez prawnika. Pan Adamczyk podpisujący się jako fan literatury sf powinien to wiedzieć, a nie podpierać się jakąś mangą. Ten film, może i nienajgorszy, rżnie z Ubika tak bardzo, że po seansie zastanawiałem się nawet, czy nie jest to jakaś tania ekranizacja książki, ale jednak sama fabuła ma zbyt wiele różnic. Co nie zmienia faktu, że skojarzenie jest jednoznaczne. natomiast w kwestii androidalnego robota, to chyba lepsze byłoby nawiązanie do filmu Metropolis Fritza Langa z 1927
Film rozczarowuje na całej linii. Z początku nieźle zapowiada się jako egzystencjale kino i w istocie takim jest, ale wątki są płytkie i oklepane, podobnego rodzaju końcowy zwrot fabularny był już tyle razy maglowany, że dla mnie nie tyle zaskoczył, co wywołał rozczarowanie. Ja bym temu dał co najwyżej 3/5 i to tylko dla młodego widza, który nie oglądał nigdy podobnych filmów.
Jedyne, co urzeka w tym filmie to końcowy plot twist, a poza tym kompletnie nic ciekawego. Taki koktajl emocjonalny z naiwnym konceptem androidów, co usatysfakcjonuje mało wymagających widzów.
Film świetny. „Zadbany” pod każdym względem.
Obejrzałem z prawdziwą przyjemnością.
Oby więcej takich perełek.
Oglądałem. Nie zdradzając fabuły. Twist + świetne wątki relacji pomiędzy (…) w środku filmu
Bardzo nie ładnie przekierowywać do vodplus gdzie niby obejrzymy film online zapłacić i … okazuje się, że to oszuści, oferują tylko wyszukiwanie, gdzie można to obejrzeć. Skandal!
Zaczęliśmy testować tą formę promocji i faktycznie zauważyliśmy, że w przypadku niektórych tytułów wyszukiwarka nie zwracała wyników – mimo że filmy są w ich bazie. A tak być nie powinno, nieumyślnie wprowadzaliśmy w błąd, a też vod.plus w takich sytuacjach naciąga użytkowników. Zweryfikowaliśmy linki, usunęliśmy tą promocję, tam gdzie są puste wyniki i poprawiliśmy formę przekazu. Przykro nam, że naraziliśmy na niepotrzebne koszty. Proszę do nas napisać przez formularz kontaktowy. Zobaczymy, co da się zrobić w ramach rekompensaty.