Serial „Blade Runner 2099” zmienia kierunek. Oby nie stracił klimatu.

0

Pierwsze opublikowane materiały dotyczące serialu „Blade Runnera 2099” wzbudziły we mnie więcej ciekawości niż pewności. Tutaj naprawdę łatwo jest coś zepsuć. Zwłaszcza że mówimy o świecie, który od ponad czterdziestu lat żyje przede wszystkim klimatem. Fabuła zawsze była ważna, ale bez tej charakterystycznej atmosfery Blade Runner przestaje być sobą.

Prime Video nie podało jeszcze dokładnej daty premiery. Co ciekawe, najnowszy materiał Entertainment Weekly sugeruje debiut jeszcze w tym roku, choć wcześniej pojawiały się informacje o możliwym przesunięciu serialu na 2027 rok. Na razie pozostaje więc czekać na oficjalne potwierdzenie Amazona.

Najważniejsze jest jednak to, że akcja przenosi nas do roku 2099, pięćdziesiąt lat po wydarzeniach z „Blade Runnera 2049”. Tym razem świat wygląda zupełnie inaczej. Według informacji ujawnionych przez twórców doszło do powstania replikantów, ludzie przegrali konflikt i znaleźli się na samym dole nowej społecznej hierarchii. Sam pomysł wydaje mi się całkiem odważny. Zamiast po raz kolejny opowiadać historię o polowaniu na pojedynczych replikantów, punkt wyjścia zmienia właściwie cały układ sił.

Hunter Schafer jako Cora w serialu Blade Runner 2099

Główną bohaterką będzie Olwen grana przez Michelle Yeoh. Replikantka i jednocześnie Blade Runner, która ma przed sobą dosłownie kilka dni życia. Drugą ważną postacią jest Cora, w tej roli Hunter Schafer. Człowiek, który przez lata ukrywał się przed łowcami, a teraz sam musi się za jednego podszywać. Już na papierze brzmi to trochę inaczej niż poprzednie historie z tego uniwersum i mam nadzieję, że serial rzeczywiście pójdzie w tym kierunku, zamiast bardzo szybko wrócić do dobrze znanych schematów.

Dobrze brzmi również to, kto odpowiada za projekt. Showrunnerką jest Silka Luisa, a nad całością czuwają Michael Green i Ridley Scott. Green już raz udowodnił, że rozumie ten świat, a Scott od początku podkreślał, że pilnował zgodności z dotychczasowym kanonem. To oczywiście niczego jeszcze nie gwarantuje, ale daje trochę więcej spokoju niż gdyby była to zupełnie przypadkowa ekipa.

Hunter Schafer jako Cora w Blade Runner 2099

Największą obawę mam jednak o warstwę wizualną. Zdjęcia opublikowane przez Entertainment Weekly wyglądają całkiem dobrze. Widać sporo praktycznej scenografii, a twórcy otwarcie mówią, że chcieli ograniczyć CGI na rzecz prawdziwych dekoracji. Bardzo to doceniam. W świecie Blade Runnera fizyczna przestrzeń zawsze miała ogromne znaczenie. Te wszystkie ulice, neony, wnętrza i przemysłowe zakamarki nie były tylko tłem. Czuło się ich ciężar.

Trochę mniej przekonuje mnie za to pomysł określany jako sunshine noir. Los Angeles ma być bardziej słoneczne, cieplejsze, z większą liczbą scen rozgrywających się przy wybrzeżu. Rozumiem, że nie chciano po raz trzeci kopiować tego samego wyglądu miasta. Zresztą „Blade Runner 2049” też mocno odszedł od estetyki pierwszego filmu i wyszło z tego coś bardzo interesującego. Być może samo określenie sunshine noir jest trochę mylące. Więcej słonecznego światła nie musi przecież oznaczać lżejszego klimatu. Duszność, parność i przytłaczające upały równie dobrze mogą budować napięcie. Zresztą pierwsze zdjęcia wcale nie sprawiają wrażenia, jakby nagle miało zniknąć charakterystyczne poczucie przytłoczenia bohaterów przez otaczający świat.

Michelle Yeoh jako Olwen w serialu "Blade Runner 2099"

Tak naprawdę jednak dla mnie nigdy nie chodziło o sam deszcz czy neony.

Pierwszy Blade Runner do dziś pozostaje jednym z najbardziej hipnotyzujących, sugestywnych i żywych filmów science fiction, jakie widziałem. Ogromna w tym zasługa muzyki Vangelisa, ale nie tylko. Scott stworzył wizję przyszłości, która jednocześnie zachwyca i niepokoi. Przedstawił obraz świata przytłoczonego postępem, globalizacją, przeludnieniem, zmianami klimatycznymi i niekontrolowanym rozwojem technologii. Wielu z tych problemów w latach 80. jeszcze na dobrą sprawę nie odczuwaliśmy, a dziś brzmią zaskakująco aktualnie. Niezapomniana jest natomiast sama atmosfera. To było Los Angeles, które sprawiało wrażenie żyjącego własnym życiem także poza kadrem.

Z kolei „Blade Runner 2049” udowodnił, że nie trzeba kopiować oryginału, żeby zachować jego ducha. Denis Villeneuve nie próbował zrobić filmu dla wszystkich. Nie bał się powolnej narracji, długich ujęć i ciszy. Pozwalał temu światu oddychać. Jasne, film nie był pozbawiony wad, ale nigdy nie miałem poczucia, że idzie na kompromisy tylko po to, żeby przypodobać się szerszej publiczności.

Chyba z tego bierze się mój niepokój wobec nadchodzącego Blade Runnera 2099. Nie dlatego, że będzie więcej słońca. Bardziej dlatego, że bardzo łatwo pomylić zmianę estetyki ze zmianą tożsamości. Jeśli sunshine noir okaże się jedynie nowym sposobem pokazania tego samego ciężkiego, melancholijnego świata, bardzo chętnie przyznam, że niepotrzebnie się obawiałem. Jeśli jednak za tą zmianą pójdzie również uproszczenie atmosfery i opowieści, to może się okazać, że zostanie nam po prostu kolejny cyberpunkowy serial z niewykorzystanym potencjałem.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie intryguje. Twórcy zapowiadają, że serial mocniej sięgnie do powieści Philipa K. Dicka i spróbuje odpowiedzieć na pytanie, czym właściwie jest człowieczeństwo w świecie, gdzie ludzie nie są już na szczycie. Brzmi ambitnie. Oby tylko nie skończyło się na rzucaniu wielkich pytań w dialogach albo przeciwnie – na uproszczeniu wszystkiego po to, żeby serial trafił do jak najszerszej publiczności. Blade Runner zawsze najlepiej działał wtedy, kiedy pozwalał widzowi samemu dojść do pewnych wniosków.

Na razie jestem ostrożnym optymistą. Sam pomysł na historię wydaje się naprawdę ciekawy, pierwsze zdjęcia zrobiły na mnie dobre wrażenie, a ograniczenie CGI odbieram jako bardzo dobrą wiadomość. Z Blade Runnerem jest jednak tak, że o jego wartości nigdy nie decydowały zwiastuny ani pojedyncze kadry. Pozostaje więc spokojnie poczekać na pierwszy odcinek i sprawdzić, czy nadal będzie to świat, w którym po prostu chce się zostać na dłużej.

 

Serial „Blade Runner 2099” – najważniejsze informacje


Gdzie zobaczymy?

Prime Video

Kiedy będzie premiera?
Dokładna data nie została jeszcze oficjalnie ogłoszona. Entertainment Weekly sugeruje debiut jeszcze w 2026 roku, choć wcześniej pojawiały się informacje o przesunięciu serialu na 2027 rok.

Kiedy rozgrywa się akcja?
Rok 2099, pięćdziesiąt lat po wydarzeniach z „Blade Runnera 2049”.

O czym będzie serial?
Fabuła: po powstaniu replikantów ludzie utracili dominującą pozycję i stali się obywatelami drugiej kategorii. Historia skupi się na pytaniu o człowieczeństwo w świecie, w którym role całkowicie się odwróciły.

Kto będzie w obsadzie?
– Michelle Yeoh jako Olwen
– Hunter Schafer jako Cora
– Tom Burke
– Dimitri Abold
– Lewis Gribben
– Maurizio Lombardi
– Daniel Rigby

Showrunner: Silka Luisa
Produkcja: Michael Green, Ridley Scott, Alcon Entertainment oraz Amazon MGM Studios.

Na co zwrócić uwagę?
– praktyczna scenografia zamiast nadmiaru CGI,
– nowa estetyka określana jako sunshine noir,
– większy nacisk na inspiracje powieścią Philipa K. Dicka,
– całkowicie nowa historia, bez powrotu głównych bohaterów znanych z filmów.

źródło zdjęć:
ew.com/blade-runner-2099-exclusive-first-look-replicant-uprising-12020855

 

Michelle Yeoh w Blade Runner 2099 - ujęcie plakatowe

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 1 Średnia: 5]
Zobacz także
Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.