Tadeusz Baranowski (1945–2026). Żegnamy legendę polskiego komiksu

0

Aż chciałoby się napisać „Ależ Wodzu, co Wódz?”…

Żegnamy jednego z najwybitniejszych twórców polskiego komiksu. W dniu 7 lipca 2026 roku w wieku 81 lat zmarł Tadeusz Baranowski, znany twórca komiksowy, malarz oraz ilustrator. Mimo jego bogatego dorobku malarskiego, skupię się w tym wpisie na jego działalności komiksowej, która z jego dorobku jest mi najbliższa od najmłodszych lat, kiedy będąc jeszcze małym dzieckiem poznałem dzięki moim rodzicom komiksy „Podróż Smokiem Diplodokiem” i „Antresolkę Profesorka Nerwosolka” (za co bardzo Mamie i Tacie dziękuję!), a później wiele innych jego dzieł.

Są twórcy, których dzieła się pamięta. Są też tacy, którzy zmieniają sposób, w jaki patrzymy na świat i wyobraźnię. Do tego drugiego grona bez wątpienia należał Tadeusz Baranowski. Dla wielu osób, w tym i mnie, jego twórczość komiksowa była surrealistyczną trampoliną w niesamowity świat pełen fantazji i abstrakcji, niesamowitych postaci i ich przygód, nietuzinkowego humoru i inteligentnych gier słownych, a ponadto częstego burzenia tzw. czwartej ściany, poprzez który to zabieg artysta często wchodził w dyskurs ze swoimi postaciami, a także komunikował się z samymi czytelnikami. Wszystko to odbywało się wyjątkowo płynnie, wręcz nienachalnie i stanowiło nierozłączny element krajobrazu tych komiksów.

Plansze komiksów Baranowskiego zawsze pełne były pomysłowych kadrów i niesamowitych detali, a wyrazista kolorystyka i niemałe stężenie swoistej psychodeliczności tych dzieł zawsze cieszyły oko. Szczególnie zwracały uwagę rysunki, które zajmowały całą planszę, na którą składało się wiele mniejszych kadrów opowiadających osobne historie, co było częstym zabiegiem narracyjnym stosowanym przez Baranowskiego.

Pan Baranowski pozostawił po sobie świat, który bawi, zaskakuje, intryguje oraz inspiruje kolejne pokolenia. Jego komiksy na każdym kroku udowadniały, że absurd i inteligentny humor mogą iść w parze. Bohaterowie tacy jak szalony naukowiec Profesorek Nerwosolek, Smok Diplodok, Orient Men czy dwa wampiry-nieudacznicy Szlurp i Burp pokazali całym pokoleniom czytelników, że fantastyka nie musi być poważna, żeby zostawała w pamięci na całe życie. Spory element science-fiction stanowił podstawę takich komiksów jak „Antresolka Profesorka Nerwosolka” czy „Podróż Smokiem Diplodokiem”, na którego podstawie wyszedł też pełnometrażowy film animowany.

Z tzw. „wielkiej trójki” polskich artystów komiksowych, czyli Janusz Christa, ojciec Kajka i Kokosza, Jerzy Chmielewski a.k.a. Papcio Chmiel, który wymyślił i narysował Tytusa i spółkę, oraz Tadeusz Baranowski, to właśnie autor „Antresolki…” był dla mnie zawsze numerem jeden. Cieszy mnie fakt, że jego twórczość przetrwała próbę czasu i cieszy coraz to nowe pokolenia dzięki różnego rodzaju wznowieniom jego komiksów. Są to zdecydowanie pozycje, do których chętnie wraca się nawet po wielu latach.

Choć dla większości czytelników pozostanie przede wszystkim legendą polskiego komiksu, Tadeusz Baranowski przez całe życie rozwijał również swoją twórczość malarską, którą uważał za swoją główną pasję. Powstające przez lata obrazy, pełne wyrazistej faktury i autorskiego stylu, prezentował na wystawach w galeriach sztuki w różnych częściach Polski. Jego dorobek został doceniony także przez środowisko kulturalne. W 2007 roku otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a w ostatnich latach jego twórczość ponownie trafiła do szerokiego grona odbiorców dzięki nowym wydaniom swoich kultowych komiksów za sprawą prężnie działających wydawnictw Ongrys i Kultura Gniewu, a także ekranizacji przygód Smoka Diplodoka, gdzie wystąpił również gościnnie we własnej osobie.

Twórca dał się też poznać jako osoba bardzo nowoczesna, jeśli chodzi o podejście do mediów społecznościowych, bowiem od lat prowadził z zaangażowaniem swój profil na Facebooku, gdzie informował nie tylko o swoich pracach, ale również pisał o wydarzeniach ze swojego życia, jak również podejmował częsty i bardzo sympatyczny kontakt ze swoimi fanami i czytelnikami. Zaliczam się również do tego grona i zawsze będę miło wspominał momenty, kiedy sam bohater mojego dzieciństwa osobiście składał mi życzenia urodzinowe.

Ostatnie lata nie były dla Tadeusza Baranowskiego łatwe. Zmagał się z problemami zdrowotnymi, o czym również informował w swoich wpisach, jednak nie porzucił twórczości. Na tyle, na ile pozwalały mu siły, nadal uczestniczył w wystawach swoich prac i pozostawał aktywny artystycznie. Stworzył kolejny album z przygodami Fruwaczków, a także przygotował nowe okładki do wznowień swoich najbardziej kultowych komiksów, pokazując, że jego wyobraźnia wciąż rozwijała nowe światy.

Mistrzu, dziękujemy za wszystkie niezwykłe podróże między kadrami i za kształtowanie wyobraźni całych pokoleń. Żegnaj i do zobaczenia.

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 2 Średnia: 5]
Zobacz także
Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.