Film „The Batman” (2022) – Nadzieja wyjścia z mroku [recenzja]

0

Film „The Batman” (2022) to thriller detektywistyczny skąpany w czerni i deszczu, przepysznie nawiązujący do klasyków kina, w którym znalazło się coś pomiędzy realizmem rodem z filmów Christophera Nolana, a pewną komiksowo-gotycką umownością reprezentowaną przed laty przez ekstrawaganckiego Tima Burtona. Postać Mrocznego Rycerza, miasto Gotham oraz zamieszkujące je postaci doczekały się kolejnej ciekawej interpretacji, co pokazuje, jak nośna i plastyczna jest ta tematyka. Zapraszam do obszernej recenzji.

 

  • Tytuł: The Batman
  • Premiera:
    2 marca 2022 (świat)
    4 marca 2022 (Polska – kina)
  • Reżyseria: Matt Reeves
  • Zwiastun ⇓

 

Film The Batman (2022) – Recenzja / Opinia

 

Raz na jakiś czas trafia się w moim życiu film zaliczany do grona tych niesamowitych kinowych doświadczeń, które zapamiętam aż do grobowej deski. Dawno temu był to „Jurassic Park”, zaś w ostatnich latach były to zdecydowanie „Avatar”, „Mad Max: Fury Road”, „Blade Runner 2049”, czy już nie tak dawno „Dune”. Do tego ekskluzywnego grona dołącza teraz film „The Batman” w reżyserii Matta Reevesa.

Reżyser dwóch świetnie przyjętych części nowej trylogii „Planety Małp” stanął przed nie lada wyzwaniem, bowiem mierzył się nie tylko z legendą kultowej komiksowej postaci, którą już wielokrotnie przenoszono na wielki ekran, ale chciał również stworzyć coś swojego, niepowiązanego z ideą większego superbohaterskiego uniwersum.

Warto dodać, że pierwotnie solowy film o Batmanie miał powstać pod batutą Bena Afflecka (który jednocześnie grałby tytułową rolę), a sama produkcja wchodziłaby w skład DC Extended Universe, w ramach którego otrzymaliśmy już wcześniej takie filmy jak „Man of Steel”, „Wonder Woman”, czy wreszcie „Batman v Superman: Dawn of Justice”. Tak się jednak nie stało, a wymienianie powodów to temat na osobny tekst. Osobiście wciąż nie mogę przeboleć, że interpretacja postaci według Afflecka nie ujrzała światła dziennego, jednak wizja Reevesa okazała się być skutecznym remedium na tę bolączkę.

Informacje związane z filmem, dawkowane co jakiś czas i na długo przed jego premierą, czy to zdjęcia promocyjne, kwestie obsadowe, czy wreszcie trailery, napawały optymizmem, jak również zasiewały ziarno niemałej ciekawości. Szczególnie interesująca była kwestia obsadzenia w głównej roli Roberta Pattinsona. Dla wielu na aktorze ciąży wciąż brzemię filmów z serii „Zmierzch” sprzed lat, jednak uważam to za krzywdzące dla Roberta, który udowodnił wielokrotnie swój kunszt, przykładem czego może być chociażby występ w „Tenet” Nolana czy koncertowy popis aktorskich umiejętności w „Lighthouse”.

Sam film „The Batman” był już dwukrotnie przekładany w związku z pandemią. 4 marca 2022 wreszcie zasiadłem w sali kinowej i… wsiąkłem na amen. Optyka Reevesa na miasto Gotham i zamieszkujące w nim postaci kupiła mnie od pierwszych chwil trwania filmu. Gotham w wizji reżysera jest takie, jakim być powinno. To mroczne miasto zanurzone w brudzie, gęstym mroku, wszelkiej maści przestępstwach i przesiąkającej go korupcji. Przyznam, że Gotham pod batutą Christophera Nolana było wizualnie nijakie, ot wielkie miasto, jakich w Ameryce wiele. Gotham Reevesa czerpie pełnymi garściami z kart komiksu o Mrocznym Rycerzu, dzięki czemu staje się pełnoprawnym bohaterem filmu. Miasto daje taką samą atmosferę jak to, które w komiksach rysował swoją wyrazistą i niepowtarzalną kreską świętej pamięci Norm Breyfogle.

Wystarczyło kilka krótkich scen i kadrów, by nakreślić styl miasta i jego posępną atmosferę, podkreślającą, że nie jest to bezpieczne miejsce dla jego mieszkańców. Jakby tego wszystkiego było mało, przez sporą część filmu Gotham skąpane jest w hektolitrach deszczu. W obliczu tego miasto, które zaserwował nam wcześniej w swoich filmach Nolan, wydaje się mdłe i pozbawione klimatu. Świetnie odwzorowane Gotham przekłada się na idealne pole bitwy pomiędzy Batmanem, a przestępcami. Odpowiadający za powalający aspekt wizualny operator Greg Fraiser wywołał już opad szczęk przy okazji „Dune”. Kierując nas po ulicach i zakamarkach Gotham po raz kolejny dowodzi, że jest mistrzem w swoim fachu. To zdecydowanie czołówka obecnego kina, a przełożenie języka komiksu na wielki ekran wyszło mu niezwykle sprawnie i sugestywnie.

Przepiękna scena wzbogacona muzyką - finał pościgu Batmana za Pigwinemźródło: kadr z filmu „The Batman” (2022)

Reżyser od samego początku umiejętnie buduje atmosferę i historię miasta. Treściwe monologi Pattinsona, jak żywo przywodzące na myśl pesymistyczne wynurzenia Rorschacha z „Watchmen”, połączone z wizualną stroną filmu skutecznie wciągają nas w sytuację Gotham na poziomie jego społeczeństwa i polityki. Jednocześnie kreowany jest mit tajemniczej postaci Batmana, niemal wszechobecnego mściciela; mit, który zasiewa strach w przestępcach i daje mieszkańcom miasta nikłą nadzieję na ciut lepsze jutro. W filmie położono nacisk na elementy thrillera, kina noir, detektywistycznego i sensacji, dzięki czemu wybija się na tle pozostałych produkcji z gatunku superhero. Bliżej mu do filmów „Joker”, czy też „Se7en” oraz „Zodiac”, niż do oglądanych przez nas często produkcji spod znaku Marvela i DC. Wraz z upływem czasu odkrywamy kolejne elementy znacznie większej układanki, której skrzywionym architektem jest Riddler. W tle przewijają się gangsterzy oraz skorumpowani urzędnicy, których działania wpływają destrukcyjnie na Gotham.

Warto podkreślić fenomenalny casting filmu „The Batman”, gdzie co rola to strzał w dziesiątkę. Mam już co prawda od lat swojego idealnego Batmana wszech czasów i jest nim Kevin Conroy, jednak Pattinsonowi udało się swoim występem skutecznie wbić do mojej czołówki interpretacji tej postaci. Film porzuca wizerunek Wayne’a jako biznesmena i playboya, kładąc nacisk na człowieka pogrążonego w niekończącej się krucjacie. Bruce jest wyobcowany, stroniący od reszty ludzi, jednak zdolny do największych poświeceń dla nich. Wayne to tylko fasada, w środku mamy stworzenie nocy, które istnieje tylko po to, by kryminaliści mogli czuć strach i jego ciosy. Wayne Pattinsona to Wayne mściwy i zdecydowanie pogubiony. Daleko mu do Batmana planującego 10 kroków naprzód przed wszystkimi innymi, jakiego znamy z komiksów. Działalność tego Batmana jest często naznaczona szybką improwizacją, a nierzadko błędami.

Główny motyw muzyczny filmu jest wyjątkowo sugestywny, uderza we właściwe tony potężnym brzmieniem. Sceny, kiedy Batman wynurza się powoli z mroku, wywołują ciarki. Pod maską i zbroją jest mnóstwo gniewu, który tylko czeka, by znaleźć ujście. Mimo dwuletniej działalności jako Mroczny Rycerz, ten Batman wciąż się uczy bycia bohaterem i próbuje się zdefiniować, wciąż popełnia błędy, jest pełen zwątpienia w swoją misję. Trapiące go demony wpływają również na relacje ze sprzymierzeńcami, Gordonem i Alfredem. Ten pierwszy widzi w nim kogoś, komu można zaufać, jednocześnie wyczuwa pewien dystans. Z kolei dla Alfreda, wydawałoby się ojcowskiej figury u jego boku, Bruce jest wręcz antypatyczny w swoim zachowaniu, co mocno odróżnia go od dotychczasowych inkarnacji postaci.

Samego Bruce’a mamy stosunkowo mało, co jest miłym zaskoczeniem po trylogii Nolana. Przez większość czasu na ekranie widzimy mroczne alter-ego miliardera, który w kostiumie prezentuje się znakomicie. Sam aktor nie jest może tak imponujący pod kątem muskulatury jak chociażby Affleck, którego Batman był istnym czołgiem z pięściami zdolnymi kruszyć ściany. Jednak odziany w strój Pattinson wygląda niesamowicie i kreuje wizerunek siły, której lepiej nie stawać na drodze. Kiedy tylko na niebie rozbłyska wiadomy znak, w bandytach pojawia się strach, żyły zaczynają pulsować adrenaliną, a wszędzie w mroku może czaić się na nich on: nocny mściciel. Każde pojawienie się Batmana emanuje niesamowitą mocą, widać, że ludzie czują wobec niego respekt i nie chcą mu wchodzić w drogę. Zawsze towarzyszy mu noc lub półmrok, co tylko podkreśla jego legendę i niemal nadnaturalność, jak gdyby był częścią tego posępnego miasta od zawsze.

Równie niesamowity co sama postać odgrywana przez Roberta jest kostium mściciela Gotham –  wyjątkowo praktyczny, przystosowany zarówno do walki wręcz, jak i odpierania pocisków. Nie brakuje mu też różnego rodzaju podręcznych gadżetów, wśród których zaskakuje nawet zupełnie nowe wykorzystanie symbolu nietoperza na piersi bohatera. Całość sprawia wrażenie sprzętów zrobionych własnym sumptem, nie czuć też, żeby stały za nimi poważne miliardy Wayne Enterprises. Otrzymujemy tu bardziej wizję Batmana spod znaku „zrób to sam”, któremu bliżej do sprzętu na wyposażeniu osobnika o ksywie Big Daddy ze świetnego „Kick Ass”, aniżeli ultra-drogich technologii omawianych przez Christiana Bale’a i Morgana Freemana w znanej trylogii. Równie imponujący jest także kolejny z symboli Batmana: Batmobil. Tym razem to zwinny pojazd, który jest wręcz stworzony do dynamicznych pościgów za złolem po autostradzie.

Riddler w filmie The Batman 2022źródło: kadr z filmu „The Batman” 2022

Jako osoba z pokolenia wychowanego na komiksach TM Semic z radością przyjąłem film, który kreśli Mrocznego Rycerza nie tylko jako osobnika używającego siły swoich mięśni i gadżetów, ale przede wszystkim jako sprawnego detektywa korzystającego z pełni mocy szarych komórek. Odnoszę wrażenie, że wielokrotnie zapominano o tym aspekcie walki Batmana z przestępcami. Tymczasem rozwiązywanie zagadek, pieczołowite sprawdzanie scen zbrodni, badanie poszlak itp. od zawsze było wpisane w DNA historii mściciela z Gotham. Nie mogło być chyba lepszej sposobności, by sprawdzić umiejętności detektywistyczne Batmana, ponieważ za jego głównego przeciwnika wybrano Riddlera, w którego wcielił się Paul Dano. Riddler od zawsze był jednym z najbardziej przebiegłych przeciwników Nietoperza, ponieważ ścierał się z nim na płaszczyźnie intelektualnej. Dano świetnie wykreował postać przebiegłego psychopaty, któremu bliżej do przestępców rodem z klasyków kina typu „Se7en” czy „Zodiac”, niż barwnego złoczyńcy w zielonym stroju upstrzonym znakami zapytania znanego z komiksów. Aktor wypada niezwykle autentycznie w swoim szaleństwie. Niczym John Kramer a.k.a. The Jigsaw Killer z serii „Saw” rozgrywa wszystko i wszystkich zakulisowo, siejąc śmierć i zniszczenie.

Poza Człowiekiem-Zagadką mamy w filmie „The Batman” także innego złoczyńcę z czołówki panteonu wrogów Batmana, czyli Pingwina. Przyznam się bez bicia, że gdybym nie wiedział wcześniej o obsadzeniu Collina Farrella w tej roli, miałby spore trudności z odgadnięciem, kto gra starego dobrego Oza. Świetna gra aktorska i fachowa charakteryzacja sprawiają, że można odnieść wrażenie obserwowania w akcji nieco podrasowanego wizualnie Roberta DeNiro, aniżeli jego młodszego kolegi po fachu. Pingwin w produkcji Reevesa to prawdziwa kanalia maczająca palce we wszystkich ciemnych sprawkach miasta, stawiająca zysk ponad wszystko. Sama postać Pingwina aż prosi się o rozwinięcie (czego doczekamy się w zaklepanym przez HBO Max serialu „Pingwin” i zapewne sequelach samego filmu), ponieważ dostaliśmy go zdecydowanie za mało. Jednak wynika to ze scenariusza, który ciężar położył na knowaniach Riddlera. Niedosyt związany z Cobblepotem wynagradza wzorowe poprowadzenie go przez Farrella, który kradnie sceny każdym swoim pojawieniem się na ekranie. Ponadto odpowiada on za kilka humorystycznych akcentów.

Pingwin w filmie The Batman 2022

źródło: kadr z filmu „The Batman” (2022)

Stawkę złych zamyka postać Carmine’a Falcone’a, którego, w przeciwieństwie do tak rozpoznawalnych postaci jak Riddler i Pingwin, kojarzyć będą głównie komiksiarze. John Turturro zagrał przyzwoicie potężnego gangstera trzęsącego całym kryminalnym półświatkiem Gotham, jak i jego władzami. Jego Falcone jest niczym jedna z postaci przewijających się gęsto w produkcjach sygnowanych przez nazwisko Scorsese. Gangster jest wyjątkowo istotny dla fabuły, gdyż jest powiązany z przeszłością rodziny Wayne’ów.

Oczywiście w otoczeniu Batmana są również ci dobrzy. Tu wspomnieć wystarczy chociażby o kolejnym nieodzownym elemencie miasta, jakim jest GCPD i jej główny reprezentant, porucznik Jim Gordon, w którego wcielił się znakomicie Jeffrey Wright. Jego Gordon to człowiek zderzony ze ścianą ponurej rzeczywistości, w której prym wiodą toczący jego miasto niczym rak przestępcy wszelkiej maści, wliczając w to skorumpowanych oficjeli i zsiadłą śmietankę socjety Gotham. Jeffrey Wright świetnie oddał ducha tej postaci, zdawałoby się ostatniego prawego człowieka w Gotham, który niejako skazany jest na naginanie swoich żelaznych zasad związanych z mundurem poprzez współpracę z mścicielem. Jednocześnie to właśnie nocny „dziwoląg” jest jedyną osobą, na której może polegać, co podkreśla tylko ciężar sytuacji w jakiej znalazło się miasto i stary policyjny wyga. Stanowiąc świetne i mocno stąpające po ziemi (dosłownie i w przenośni) uzupełnienie duetu glina-mściciel, Jim zmienia się mocno poprzez tę niecodzienną kooperację. Otwarte szeroko na sequele okno sugeruje, że prędzej czy później zobaczymy go z właściwym tej postaci tytułem komisarza.

Batmanowi partneruje nie tylko reprezentant służb policji Gotham, ale także osoba z pogranicza świata przestępców i zwykłych obywateli miasta. Selinę Kyle oglądaliśmy już na ekranie w wydaniu Michele Pfeiffer i Anne Hathaway (pozwolę sobie nie zaliczyć do tego zacnego grona Halle Berry i jej niemającego nic wspólnego ze światem Batmana „filmem”). Reeves postawił na Zoë Kravitz, która pierwszorzędnie oddała kocią naturę komiksowej bohaterki. Selina to femme fatale, która próbuje znaleźć swoje miejsce w tym podłym świecie, balansując na krawędzi jako kelnerka w nocnym klubie Pingwina, handlarka narkotykami i sprawna włamywaczka. Niczym każdy kot chadza własnymi ścieżkami, jednak w pewnym momencie jej drogi krzyżują się z pozostałymi postaciami. Catwoman ma w filmie spore pole do popisu i nie stanowi jedynie dodatku do Batmana, a pełnoprawną część tego dynamicznego duetu, któremu początkowo nie było po drodze. Zoe Kravitz pokazuje pazur w roli Kobiety Kot i świetnie dopełnia Batmana, z którym ma naprawdę dobrą ekranową chemię.

Zoe Kravitz jako Catwoman w The Batman

źródło kadru: film The Batman 2022

Trio sprzymierzeńców Nietoperza uzupełnia również Alfred, nierozłączny towarzysz Bruce’a Wayne’a w jego krucjacie przeciwko złu. W rolę kultowego lokaja i mentora Batmana wcielił się tym razem Andy Serkis, który współpracował ściśle z reżyserem podczas dwóch odsłon „Planety Małp”, gdzie bezbłędnie zagrał główną rolę szympansa Cezara. Pennyworth w tym filmie to człowiek z wojskową przeszłością, będący bardziej mentorem, aniżeli ojcowską postacią w życiu Bruce’a. Obaj mają dość szorstką relację, co jest wynikiem obsesji Batmana swoją misją. Spodobało mi się to świeże podejście do utartego dotychczas schematu lokaja Wayne’a i żałuję, że samego Alfreda jest w filmie zdecydowanie za mało, szczególnie, że tak świetnie ogląda się sceny, kiedy obaj próbują rozgryźć zagadki Riddlera w improwizowanej Batcave.

Film ma zdecydowanie nieśpieszne tempo, które rozciąga się na prawie 3 godziny trwania. Mimo bycia filmem superbohaterskim, „The Batman” to kino wręcz kameralne. Poza finałem, który stoi blockbusterowym akcentami, film stawia na powolne rozwijanie wątków pomiędzy bohaterami, aniżeli na akcję. Oczywiście tej ostatniej nie zabrakło, a kiedy na ekranie robi się dynamiczniej, jest naprawdę konkretnie. Wystarczy tylko wspomnieć bijatyki Batmana z członkami gangu w metrze, ochroną klubu Iceberg, czy też wisience na torcie: scenie pojawienia się Batmobilu (ten ryk silnika!) oraz pościgu za Pingwinem, które z pewnością przyprawią Was o ciarki.

Batman i Catwoman 2022

kadr z filmu „The Batman” 2022

Mrowienia skóry zafunduje Wam również ścieżka dźwiękowa pod batutą maestro Michaela Giacchino. Jego dotychczasowe realizacje soundtracków do filmów obejmują m.in. filmy spod szyldu Marvel Cinematic Universe, „Mission: Impossible”, „Jurassic World”, czy też wcześniejsze kooperacje z Reevesem przy okazji obu „Planet Małp”. Tutaj muzyk stanął ponownie na wysokości zadania, dostarczając intrygujący i klimatyczny soundtrack, z monumentalnym motywem przewodnim Batmana na czele, który za każdym razem podkreślał grubą krechą epickość scen. Na plus należy zaliczyć również umiejętne wykorzystanie „Something in the Way” Nirvany , który to utwór dostał w filmie drugie życie.

Kupując bilet na seans „The Batman” otrzymamy thriller detektywistyczny skąpany w czerni i deszczu, przepysznie nawiązujący do klasyków kina (chociażby tych autorstwa samego Davida Finchera), w którym znalazło się coś pomiędzy realizmem rodem z filmów Christophera Nolana, a pewną komiksowo-gotycką umownością reprezentowaną przed laty przez ekstrawaganckiego Tima Burtona. Ponadto dostaniemy mnóstwo Batmana o skomplikowanej naturze, w dodatku zasługującego w pełni na miano detektywa. Postać Mrocznego Rycerza, miasto Gotham oraz zamieszkujące je postaci doczekały się kolejnej ciekawej interpretacji, co pokazuje, jak nośna i plastyczna jest ta tematyka. Warstwa audiowizualna, aktorstwo, bogactwo szczegółów, klimat… wszystko tu gra, jak trzeba. To film dla dojrzałego widza. Zdecydowanie warto wybrać się do kina i zasmakować tej mrocznej wizji w pełnej krasie. Produkcja ta ma spory potencjał ponownej oglądalności i pewne jest, że będę wracał do niej wielokrotnie.  Film dał też solidne podwaliny pod budowę większego świata, który ujrzymy w zapowiedzianych dwóch sequelach oraz serialowych spin-offach produkowanych dla HBO Max.

Mierzyć się z ponad 80-letnią (!) legendą Batmana to nie lada wyzwanie.  Film autorstwa Matta Reevesa docenią zarówno wierni fani komiksowego pierwowzoru, jak i osoby, które na co dzień nie mają specjalnie do czynienia z komiksową tematyką prosto z jądra ciemności, jakim jest Gotham. „The Batman” stawia mocno na budowanie klimatu, rozwijanie narracji, zależności między postaciami oraz ich wątków, zaś dużą rolę odgrywa strona wizualna, która w tym filmie jest prawdziwą ucztą dla oczu.

Ku światłu za Batmanem

Podczas seansu czuć na każdym kroku jak dużo serca i pracy włożono w ten projekt. Projekt dający blisko 3 godziny tak bardzo potrzebnego teraz eskapizmu w świat, który pozornie zdominowany przez mrok, brud, niepewność i strach, daje też wizję przebudzenia oraz nadziei na lepsze jutro. Czego Wam wszystkim i sobie życzę.

OCENA :


Templar

 

 

Zapraszam również do alternatywnego spojrzenia na film:
Narodziny Detektywa Z Gotham [Recenzja] by redaktor Jonesy >>

 

Film The Batman (2022) – Zwiastun / Trailer

 

 

Ciekawy artykuł? Doceń naszą pracę:
[Głosów: 7 Średnia: 5]
Zobacz także
Dodaj komentarz

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych wpisanych w formularz komentarza w celu publikacji, moderacji i udzielenia odpowiedzi na komentarz zgodnie z Regulaminem Serwisu i Polityką Prywatności.