Film „Rememory” (2017) – recenzja
Niewiele brakowało, aby film „Rememory” nigdy nie trafił na małe ekrany. Planowana premiera w 2016 roku musiała zostać przełożona z powodu tragicznej śmierci Antona Yelchina, który wcielał się w ważną dla filmu rolę Todda. Ostatecznie produkcje udało się ukończyć i bardzo dobrze, gdyż film fabularnie stanowi dość intrygujące kino, które przyciąga uwagę widza oraz zmusza do zastanowienia się nie tylko nad konsekwencjami ewentualnej technologicznej rewolucji (zapis niefiltrowanych wspomnień), ale także nad tym, co definiuje każdego z nas oraz jak istotne w tym dylemacie jest znaczenie osobistych wspomnień.
- tytuł: Rememory
- premiera: 24 sierpnia 2017 (Internet – Google Play)
- premiera kinowa (kina studyjne): 8 września 2017
- reżyseria: Marka Palansky
- scenariusz: Mark Palansky, Mike Vukadinovich
Fabuła / Opis
Słynny naukowiec, Gordon Dunn (Martin Donovan) zostaje znaleziony martwy w swoim mieszkaniu niedługo po skonstruowaniu przełomowego urządzenia, które zdolne jest nagrywać i odtwarzać ludzkie wspomnienia. Po jego śmierci żona Gordona, Carolyn (Julia Ormond) pogrąża się w smutku i zamyka się w swoim prywatnym świecie. W jej życiu pojawia się jednak mężczyzna, Sam Bloom (Peter Dinklage), który twierdzi, że dobrze znał Gordona. Sam wykorzystuje urządzenie Gordona i wszczyna prywatne śledztwo, aby spróbować nie tylko rozwiązać tajemnicę śmierci naukowca, ale i także uporać się z własnymi demonami przeszłości.
REMEMORY (2017) – RECENZJA / OPINIA
Dla większości z nas możliwość uzyskania dostępu do każdego wspomnienia jakie kiedykolwiek mieliśmy i ponowne jego przeżycie bez filtrów oraz wszelkich zniekształceń nakładanych przez upływ czasu i wynikłych z konstrukcji naszych umysłów – byłaby dość trudna do akceptacji i rodziła by szereg pytań, na które nawet hipotetycznie ciężko by nam było odpowiedzieć. Jak należycie można by wykorzystać taki dar, gdyby umożliwiała go technologia? Czy bylibyśmy na tyle odważni, aby dzielić się własnymi wspomnieniami z innymi? Co stało by się, gdyby ktoś obcy i nieupoważniony otrzymałby dostęp do naszych wspomnień? Jak mógłby je wykorzystać? Ostatecznie, kim bylibyśmy bez naszych wspomnień?
Na te pytania podsuwa odpowiedzi Mark Palansky w swoim najnowszym kameralnym kryminale „Rememory”. Film ten gatunkowo należy do kina detektywistycznego z elementami thrillera oraz wątku science-fiction w postaci technologicznego wynalazku, który pozwala zapisywać i odtwarzać wspomnienia, co odbywa się przy pewnych niepożądanych efektach ubocznych.

Patrząc przez pryzmat opisywanych kontrowersji związanych z nagrywaniem konkretnych wspomnień, film „Rememory” fabularnie stanowi dość intrygujące kino, które przyciąga uwagę widza i zmusza go do przynajmniej chwili zastanowienia się nie tylko nad konsekwencjami ewentualnej technologicznej rewolucji, ale także nad tym, co definiuje każdego z nas oraz jak istotne w tym dylemacie jest znaczenie osobistych wspomnień.
Nie bez powodu uwypuklam sferę problematyki poruszanej w filmie, gdyż jest ona jego najmocniejszą stroną. Film „Rememory” nie zachwyca bowiem wartką akcją, wrażeniami wizualnymi czy wyjątkową błyskotliwością ułożenia fabularnej układanki, lecz zwraca uwagę właśnie poruszaną tematyką i kwestiami związanymi ze znaczeniem wspomnień, z ich wyparciem oraz z psychoanalizą bohaterów, a także z niekontrolowanym wpływem na jednostkę jaki może wywrzeć nowa terapia.
Film generuje pytania, ale także delikatnie podsuwa odpowiedzi, które nie są trywialne i które każdy z nas może dowolnie rozbudować w chwili zastanowienia po seansie.
Tuż obok ciekawej problematyki filmu, jako zaletę produkcji stawiam udane kreacje aktorskie. Peter Dinklage, wcielający się w tajemniczego Sama Blooma, stworzył inteligentną, sprytną i wnikliwą postać, której umiejętności manipulowania innymi bohaterami poprzez dialog i grę ciała ogląda się bardzo przyjemnie. Słowa uznania należą się także Julii Ormond, która wiarygodnie emocjonalnie przedstawiła postać wdowy geniusza, Carolyn Dunn. Nie sposób nie wyróżnić także Antona Yelchina (grającego ekspresyjnego Todda), dla którego niestety był to ostatni film nie tylko w karierze, ale i życiu. Dobrze wypadają także inne postaci drugiego planu, grane wiarygodnie przez Matta Ellisa, Evelyne Brochu i Henry’ego Iana Cusicka.

Bolączką filmu jest natomiast zbyt wiele naiwnych zwrotów fabularnych, nadmierne uproszczenie i spłycenie niektórych wątków, nierozbudowanie kwestii efektów ubocznych (właściwe ich pominięcie w ostatecznym rozrachunku) oraz przewidywalność zakończenia związanego z głównym motywem, a od którego zaczynamy przygodę z filmem. Wprawdzie scenariusz produkcji zawiera kilka udanych i trudnych do przewidzenia twistów, które zbiją nas nieco z tropu, ale jednak parę ładnych minut przed kulminacyjną sceną całego filmu, uważni widzowie bez problemu odgadną prawdziwą przyczynę działań głównego bohatera. Nieco szkoda.
Samą końcówkę przyjmiemy jednak bez problemów, jako dość przyzwoite zwieńczenie całej historii. Znacznie mocniej drażnią natomiast drobniejsze zmiany fabularne, szczegóły, gdzie zapomniano o wiarygodności i logice, byle tylko popchnąć fabułę dalej. Mowa tutaj przykładowo o „zabezpieczeniach” najistotniejszych danych dla firmy oraz sposobie zaginięcia przełomowego urządzenia, jak i o zaskakującej wylewności pewnego pracownika owej firmy w zdradzaniu szczegółów zupełnie obcej mu osobie, które mogły doprowadzić do jej upadłości. Równie irytująca była łatwość z jaką osoby używające wynalazku godziły się na jego ponowne użycie, szczególnie, że były świadome niebezpiecznych następstw.

Inną bolączką „Rememory” jest trudność w nawiązaniu emocjonalnego kontaktu, z którymkolwiek z bohaterów i nawet nie pomagają tu emisje emocjonalnych klipów / wspomnień z ich życia. Po części tyczy się to nawet głównego bohatera. Twórcy wpadli tutaj we własne sidła. Aby nie psuć zaplanowanych twistów, w początkowej i wprowadzającej fazie filmu mogli pokazać widzom jedynie szczątkowe informacje o danych postaciach, czym utrudnili odbiorcy zrozumienie motywów napędzających ich do działania, oraz praktycznie uniemożliwili „wejście” w ich skórę. Pozostaje pytanie, czy inne przedstawienie postaci przy takim, a nie innym pomyśle na fabułę było możliwe do wykonania w wąskich ramach czasu trwania filmu?

Gdyby w filmie „Rememory” zadbano mocniej o mroczny klimat, poprzez dopieszczenie aspektów audio-wizualnym oraz większy nacisk położono na wiarygodność wszystkich zwrotów akcji, a także nieco rozbudowano by wątki poboczne i mocniej skupiono się na motywach popychających poszczególnych bohaterów do działania – otrzymalibyśmy świetny thriller SciFi z intrygującym przesłaniem.
Wyszło jednak nie tak dobrze, jak wyjść mogło. Otrzymaliśmy wprawdzie dość solidne i inteligentne kino oraz pobudzające do myślenia doświadczenie, ale nie mogłem jednak wyprzeć wrażenia, że film nie ma w sobie argumentów wybijających go ponad „przeciętność” w swoich ramach gatunkowych.
Mimo poczucia rozczarowania (pierwsza myśli jaka naszła mnie na napisach końcowych), zdecydowałem się naciągnąć ostateczną ocenę filmu o jednego alienka więcej i polecić Wam tą produkcję. Dlaczego? Ponieważ „Rememory” zmusił mnie do myślenia, okazał się inteligentnym i świetnie zagranym filmem, co w przypadku gatunku SF, nadal nie zdarza się niestety często.
REMEMORY 2017 – ZWIASTUN / TRAILER
Filmy SF 2017 roku – 51 tytułów >>
